Sport.pl

Piękne gole na Inea Stadionie. Lech Poznań pokonał 2:1 Górnika Zabrze

Wielki show dał na poznańskim stadionie Szymon Pawłowski, ale to Gergo Lovrencsics zdobył dwa gole, które dały Kolejorzowi wygraną 2:1 nad Górnikiem Zabrze. Dla samej urody bramek warto było przyjść na stadion.


Obserwuj autora na Twitterze

Miesiąc temu Lech Poznań przespacerował się po Górniku Zabrze i pokonał go na jego stadionie wyraźnie 3:0. Wtedy zabrzanie walczyli o miejsce w mistrzowskiej ósemce. Gdy je zdobyli, sezon właściwie się dla nich skończył. Do Poznania przyjechali bez presji, bez noża na gardle, bez widocznej stawki.

I wyglądało na to, że Lech raz jeszcze się po nich przespaceruje. Ba, przespaceruje się nawet efektowniej niż na Śląsku. Pierwszą szarżę na bramkę zabrzan Kolejorz przeprowadził zaraz po rozpoczęciu gry, a w 30. ... nie, nie minucie, ale w 30. sekundzie miał pierwszą znakomitą okazję bramkową. Nie wykorzystał jej wtedy szalejący na murawie Szymon Pawłowski, który zaczyna wyrastać na piłkarza, dla którego ludzie przychodzą na stadiony. Momentami grał kapitalnie. Nie tylko on, bo w Lechu z pierwszych 30 minut meczu trudno było znaleźć słabe punkty. Straty Karola Linettego, jedna niepewna interwencja Marcina Kamińskiego - reszta: niemal same udane akcje i zagrania. Wśród nich - to z 5. minuty, gdy wreszcie bardzo dobrze grający Daylon Claasen (pierwszy raz zebrał w Poznaniu rzęsiste brawa, gdy był zmieniany) wystawił piłkę Gergo Lovrencsicsowi. Ten wydawał się być odchylony, a jednak wpakował piłkę do siatki Górnika obok grającego w masce zabrzańskiego bramkarza Pavelsa Steinborsa. A piłkarze Lecha mogli wreszcie zrobić "kołyskę" dla urodzonego niedawno syna Krzysztofa Kotorowskiego (w Bydgoszczy jej nie było, gdyż świeżo upieczony tatuś chciał ją zobaczyć w Poznaniu).

Nie można też pominąć okazji, którą miał Karol Linetty - strzelał z metra czy dwóch do bramki Górnika i w zaskakujący sposób nie trafił. A ta bramka na 2:0 dałaby Lechowi komfort, jaki miał podczas poprzedniego spotkania ze Ślązakami.

Zabrzanie robili, co w ich mocy, by uniknąć scenariusza z kwietniowego meczu, wyjść spod pressingu Lecha, wyprowadzić jakieś akcje. Wychodziło im to średnio, ale z czasem coraz lepiej. Motorem napędowym był nielubiany i wygwizdywany w Poznaniu Łukasz Madej, w stronę którego poleciała nawet z sektora rodzinnego skórka od banana. Aż wreszcie doświadczony Radosław Sobolewski pokazał, że on piłkarzem, na którego ludzie przychodzą na stadiony, jest od dawna. Uderzył z daleka genialnie, w samo okienko bramki Lecha. Ten efektowny gol dał Górnikowi wyrównanie - dopust Boże, patrząc na przebieg pierwszej połowy.

Zaraz po przerwie jednak Węgier Gergo Lovrencsics postanowił zapytać: "że co? Że gol Sobolewskiego najładniejszy?" i po indywidualnej akcji posłał piłkę do siatki łukiem, po uderzeniu zewnętrzną częścią stopy. Publiczność chwyciła się za głowy, bo wyglądało to tak, jakby zasiadła na koncercie wirtuozów. A przecież wśród tej widowni zasiedli skauci kilku klubów francuskich czy niemieckich, chociażby Olympique Marsylia czy Borussii Mönchengladbach.

Tym razem ani Górnik Zabrze, ani Łukasz Madej nie mieli już tyle pary, co przed przerwą, by ruszyć raz jeszcze do odpowiedzi. Najlepszą okazję miał Prejuce Nakoulma, gdy w 84. minucie Maciej Gostomski musiał wybijać piłkę po jego strzale. Lech Poznań kontrolował poczynania rywali, coraz lepiej i pewniej grał w obronie Fin Paulus Arajuuri, co jest informacją niezwykle ważną na przyszłość. Trener Mariusz Rumak dość wcześnie postanowił zdjąć z boiska Tomasza Kędziorę, który miał kłopoty na swojej stronie boiska i groziła mu niemal w każdej akcji żółta kartka. A jedną już miał - taką, która eliminuje go z kolejnego meczu Lecha z Lechią Gdańsk. Wykartkowany został także Łukasz Trałka, ale on pauzować musi przez dwa następne spotkania.

Lech kontrolował mecz, ale prowadził tylko 2:1, zatem trudno było mówić o komforcie psychicznym i pewności wygranej. Wszedł zatem Dawid Kownacki.

CO MYŚLICIE O TYM MECZU? DYSKUTUJMY NA FACEBOOKU

Więcej o:
Komentarze (7)
Piękne gole na Inea Stadionie. Lech Poznań pokonał 2:1 Górnika Zabrze
Zaloguj się
  • franneck

    Oceniono 48 razy 40

    Świetny występ Gergo! Po prostu znakomita gra. Już tydzień temu, pod nieobecność Teo wieszczyłem koncert Pawłowskiego i Gergo, sprawdziło się dziś. Faktycznie solidny występ Claasena, ale to co mnie najbardziej zbudowało to postawa Linettego oraz Arajuriego. Fin po prostu grał jak Arboleda za dobrych czasów. Ma cos niesamowitego, znakomity balans ciałem, czym wygrywa (przy uwzglednieniu masy) własciwie wszystko. Jest szybki i zwrotny, wybiera najprostsze rozwiązania, wreszcie - dziś - zrozumiałem po co Lech go ściągał. To zastępca Arboledy. Ktoś kto gra tak jak on dziś jest na poziomie gwarantującym przyzwoitość nawet w dniu gorszej dyspozycji. Fajny gość dobrze, że się wreszcie wyleczył. Poza ym dobry mecz Kamińskiego i Trałki. Za to drugi z Finów jakby trochę nie teges. Czekam na powrót Teo, bo mimo wszystko ten facet daje Lechowi bardzo dużo, po prostu obrońcy boją się go i dają więcej miejsca innym. Druga bramka Gergo była wspaniała!

  • boul81

    Oceniono 35 razy 17

    macki Legii wyeliminowały na ten mecz Wołąkiewicza, ale i tak Wielkopolska górą! Brawo! Lech walczy z Legią i PZPN ale się nie daje!

  • trottel

    Oceniono 5 razy 5

    fajnie, ale asystę za przy pierwszej bramce miał Pawłowski nie Claasen (miał przy drugiej).

  • zimochm

    0

    kacki, zytnicki kiedy przeprosiny oficjalne? :)))))

  • losiu4

    Oceniono 28 razy -14

    czyzby Kuchenkorz nadal walczył o majstra? Nie było by źle, bo Legia jest cienka jak wiadomoco węża :)

    Pozdrawiam
    Losiu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX