Piotr Rutkowski: Dawid Kownacki na pewno nie jest w tej chwili na sprzedaż

W rozmowie z ekstraklasa.org wiceprezes Lecha Poznań Piotr Rutkowski potwierdza, że w letnim okresie transferowym z ?Kolejorza? odejdzie maksymalnie dwóch zawodników i że wśród nich nie będzie Dawida Kownackiego. - Rozmawiamy na temat nowego kontraktu, ale do czasu zakończenia negocjacji nie będziemy komentować tej sprawy - mówi.


O tym, że Dawid Kownacki jest jedynym piłkarzem Lecha Poznań, który w najbliższym czasie nie dostanie zgody na transfer, informowaliśmy już kilka tygodni temu. Teraz stanowisko poznańskiego klubu potwierdził Piotr Rutkowski, wiceprezes ds. sportowych i syn właściciela "Kolejorza", Jacka Rutkowskiego. - Z Lecha będzie mogło odejść maksymalnie dwóch zawodników, ale będziemy też musieli skutecznie zapełnić po nich luki. Dlatego jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność. Na chwilę obecną na sprzedaż na pewno nie jest Dawid Kownacki. To piłkarz, który swoją przyszłość widzi w Lechu Poznań, ma potencjał na to, by stać się wielkim piłkarzem - mówi Piotr Rutkowski w rozmowie z ekstraklasa.org.

Przyszłość 17-lateka w poznańskim klubie stanęła pod znakiem zapytania, gdy na jaw wyszły informacje, że między jego menedżerem, a władzami Lecha Poznań pojawiły się rozbieżności, co do nowej umowy piłkarza. Kością niezgody jest kwestia kwoty odstępnego i jej ewentualnej wysokości. Takiego zapisu w umowie oczekuje menedżer młodego napastnika. - Rozmawiamy na temat nowego kontraktu, ale do czasu zakończenia negocjacji nie będziemy komentować tej sprawy - ucina Piotr Rutkowski.

Nieoficjalnie wiadomo, że największe szanse na transfer zagraniczny ma trójka piłkarzy: Łukasz Teodorczyk, Marcin Kamiński i Gergo Lovrencsics. "Maksymalnie dwóch" graczy, o których możliwym odejściu wspomina wiceprezes Lecha Poznań, to Łukasz Teodorczyk i Marcin Kamiński. Ich miejsce mają zająć nowi zawodnicy. - Tworzymy listy piłkarzy na każdą pozycję, gotowych do gry. Obecnie poszukujemy piłkarzy na 4-5 pozycji, ale nie chciałbym ich zdradzać. A napastnika szukamy zawsze - twierdzi.

Piotr Rutkowski mówi też, że coraz częściej jest kojarzony z pracą, którą wykonuje, a nie faktem, że jest synem właściciela klubu. Przy okazji opowiada też, jak trafił na Bułgarską: - W Lechu jestem już od wielu lat. Na początku byłem na półrocznym stażu w marketingu, a potem zajmowałem się scoutingiem, jeździłem na obserwacje zawodników, przyglądałem się temu, jak klub funkcjonuje, jakie ma mocne i słabe strony. Funkcja, jaką pełnię obecnie to w jakimś stopniu pochodna tego, czym się zajmowałem wcześniej. Dziś odpowiadam za cały pion sportowy, ale nie jestem tutaj sam. (...) Efekty naszej pracy są widoczne, bijemy się o mistrzostwo, liczymy się w walce o europejskie puchary, jesteśmy bardzo silnym punktem na piłkarskiej mapie Polski.

Lech Poznań jest w Polsce chwalony za to, że potrafi wypatrzyć bardzo dobrych piłkarzy i ma stosunkowo niewielki procent nietrafionych transferów. Piotr Rutkowski dodaje, że odpowiada za sprowadzenie latem do klubu m.in. Barry'ego Douglasa, Szymona Pawłowskiego i Macieja Gostomskiego. Podkreśla jednak, że podpisanie kontraktu z nowym piłkarzem to efekt pracy całej siatki skautów. - To grupa ludzi skoncentrowana tylko na poszukiwaniu piłkarzy pasujących do naszego zespołu. Nie chciałbym mówić ilu dokładnie mamy scoutów, bo też nie o to chodzi, by udostępniać naszą wiedzę i doświadczenie. Mogę jednak powiedzieć, że to osoby, które bardzo dobrze wiedzą, jakiego profilu piłkarzy mają poszukiwać. I pracują nie co weekend, a praktycznie codziennie, jeżdżąc nawet nocami po Europie.

Pada też pytanie o Paulusa Arajuuriego, który trafił do Poznania zimą, ale nie przebił się do podstawowego składu. Czy Fin jest niewypałem transferowym? - Paulus przychodził do nas po długiej rehabilitacji spowodowanej kontuzją. Liczyliśmy się z tym, że jego powrót do pełni zdrowia może zająć więcej czasu. Skuteczność transferu można oceniać po roku, bądź dwóch latach. Na razie Paulus jest u nas zaledwie 4 miesiące i jeszcze będzie miał okazję udowodnić, że jest dobrym zawodnikiem - odpowiada Piotr Rutkowski.

Wiceprezes "Kolejorza" mówi w rozmowie, że tego lata nie wchodzi już w grę powtórka z ubiegłego roku, gdy piłkarze Mariusza Rumaka potknęli się już na drugiej pucharowej przygodzie i odpadli z walki o Ligę Europejską po dwumeczu z Żalgirisem Wilno. - Musimy być świadomi faktu, że możemy trafić na kluby klasy światowej. Nie wyobrażam sobie natomiast sytuacji odpadnięcia z pucharów po przegranej z przeciwnikiem pokroju Żalgirisu Wilno, z całym szacunkiem dla Żalgirisu - mówi.

Cała rozmowa - tutaj.