Najlepiej, żeby mistrzem Polski został Lech Poznań. Ma większe szanse na Ligę Mistrzów

Jeżeli polski klub ma po 18 latach przerwy awansować do grupy Ligi Mistrzów, to najlepiej, żeby po tytuł sięgnął Lech Poznań. Jego droga do Champions League będzie teoretycznie najprostsza spośród wszystkich polskich drużyn.


Lech Poznań ma najlepszy współczynnik UEFA spośród wszystkich polskich klubów. Wskaźnik ten jest obliczany na podstawie wyników drużyny w pięciu ostatnich sezonach pucharowych i decyduje o tym, czy klub jest rozstawiony czy nie w kolejnych fazach eliminacji do Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej.

Współczynnik Lecha Poznań to 17,275, Legii Warszawa - 15,275, a Wisły Kraków - 13,775. Spośród drużyn, które awansowały do grupy mistrzowskiej ekstraklasy i mają szansę zakwalifikować się do europejskich pucharów, wypracowany przez siebie dorobek ma jeszcze Ruch Chorzów (5,775). Pozostałe zespoły (w tym Zagłębie Lubin, które ma szanse na grę w Europie, jeśli zdobędzie Puchar Polski) miałyby przed losowaniem przyznany współczynnik federacji, który wynosi 3,775. To bardzo niewiele i oznacza, że zespół, który sięgnie po Puchar Polski (Zagłębie lub Zawisza Bydgoszcz), nie będzie rozstawiony już w drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Europejskiej, czyli na początku swojej przygody z pucharami. W najgorszym wypadku już wtedy może trafić na bardzo silne ekipy pokroju PSV Eindhoven (dziś na piątym miejscu w holenderskiej ekstraklasie), Anderlechtu Bruksela (czwarty zespół Belgii) czy piątego obecnie w Rosji Spartaka Moskwa.

Znów żal Żalgirisu

Współczynnik "Kolejorza" to efekt przede wszystkim świetnego pucharowego startu Lecha Poznań w sezonie 2010/11. Wyjście z grupy Ligi Europejskiej, w której poznaniacy mieli za rywali Manchester City, Juventus Turyn i Red Bulla Salzburg, a potem pokonanie w pierwszym wiosennym meczu Sportingu Braga dało Lechowi aż 10,900 z 17,275 punktu do współczynnika. Ten wynik będzie się jeszcze liczył poznańskiemu klubowi do sezonu pucharowego 2016/17. Warto dodać, że lechici mają najlepszy w Polsce wskaźnik UEFA, mimo że w tym roku nie jest już uwzględnianych aż osiem punktów z sezonu 2008/09, gdy "Kolejorz" awansował z grupy LE i wiosną mierzył się z Udinese Calcio. Tym bardziej żal więc ubiegłorocznej wpadki Lecha z Żalgirisem Wilno, bo wówczas poznaniacy legitymowali się nieosiągalnym dziś współczynnikiem 23,650.

Niemniej obecne 17,275 punktu rankingowego jest dla poznaniaków niczym polisa, która oznacza, że na najsilniejszych rywali w Lidze Europejskiej wpakuje się najwcześniej w... fazie grupowej rozgrywek. Jak wyliczyli autorzy bardzo solidnego opracowania na 90.minut.pl, w podobnej sytuacji jest Legia Warszawa. Dwa najlepsze obecnie polskie zespoły będą najprawdopodobniej rozstawione w drugiej, trzeciej i czwartej, czyli ostatniej fazie eliminacji do Ligi Europejskiej. Wynika to z symulacji przeprowadzonej na podstawie sytuacji w tabelach europejskich lig na finiszu rozgrywek.

Ratunek w Danii lub na Cyprze

Gdyby obecny stan utrzymał się do końca sezonu, mistrzem kraju zostałaby Legia Warszawa, choć z punktu widzenia szans polskiego klubu na tzw. dobre losowanie lepiej, gdyby po tytuł sięgnął Lech Poznań. Wynika to ze wspomnianego wcześniej współczynnika UEFA. I Lech, i Legia na pewno byłyby rozstawione w drugiej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów. Przed losowaniem trzeciej rundy realne szanse na takie rozstawienie ma jednak tylko "Kolejorz". Wystarczy bowiem, że tytułu mistrza Danii nie obroni FC Kopenhaga (ma współczynnik 45,260), i poznaniacy wskoczyliby do grupy drużyn, do których to rywale będą dolosowywani. Szansa na to jest bardzo duża, bo klub ze stolicy Danii zajmuje dziś trzecie miejsce w tabeli, traci sześć punktów do Aalborg i pięć do FC Midtjylland. Do końca rozgrywek Superligaen pozostało pięć kolejek. Ostatnia seria spotkań odbędzie się tam 18 maja.

Dzień wcześniej zakończy się rywalizacja na Cyprze. Ona może być istotna dla Lecha Poznań (podkreślamy, jeśli to on zostanie mistrzem Polski), jeżeli nie po jego myśli potoczyłyby się wydarzenia w Danii. Realne szanse na mistrzostwo Cypru mają Apoel Nikozja i AEL Limassol, które zgromadziły tyle samo punktów (po 72), a zagrają jeszcze po pięć spotkań, w tym bezpośredni pojedynek w Limassol zaplanowany na ostatnią kolejkę. W tej rywalizacji ważne jest, by na pierwszym miejscu sezonu nie skończył klub z Nikozji, który ma wyższy współczynnik UEFA od Lecha Poznań.

Trzy warunki Legii

W przeciwieństwie do "Kolejorza" szanse Legii Warszawa na rozstawienie w trzeciej rundzie kwalifikacji są znikome. O ile w przypadku poznaniaków musi się spełnić jeden warunek (najbardziej prawdopodobne są te z Danii i Cypru), o tyle w przypadku klubu ze stolicy aż trzy. Jeżeli po mistrzostwo nie sięgnęłyby FC Kopenhaga i Apoel Nikozja, walkę o tytuł w swoim kraju musiałby przegrać jeszcze jeden z klubów o wyższym współczynniku od Legii. W Bułgarii jest to Ludogorec Razgrad (pięć punktów przewagi na pięć kolejek przed końcem), w Słowenii NK Maribor (pięć punktów, sześć kolejek), w Rumunii Steaua Bukareszt (dziewięć punktów, sześć kolejek), w Izraelu Maccabi Tel Awiw (11 punktów, pięć kolejek), a w Mołdawii Sheriff Tyraspol (po 28 kolejkach ma 13 punktów przewagi nad FC Tiraspol, który rozegrał 27 spotkań).

Gdyby Lech był rozstawiony przed losowaniem trzeciej rundy, trafiłby na drużyny pokroju Debreceni VSC, Slowana Bratysława, Crvenej Zvezdy Belgrad, Aktobe Lento, FK Ventspils, Karabachu Agdam czy HJK Helsinki. Tak wynika ze wspomnianej symulacji 90minut.pl. Wyeliminowanie rywala na tym poziomie dałoby awans do czwartej rundy Ligi Mistrzów (a zarazem co najmniej pewne miejsce w fazie grupowej Ligi Europejskiej), gdzie na rozstawienie nie ma już żadnych szans. To oznacza, że mistrz Polski może się wpakować na FC Salzburg, Celtic Glasgow, BATE Borysów lub mistrza Rumunii (liderem jest Steaua Bukareszt) czy Cypru (Apoel Nikozja).