Gierka na treningu Lecha Poznań. "Pomarańczowi" to skład na mecz z Piastem Gliwice?

- Jeżeli traci się tyle bramek i gra się tak słabe spotkanie jak my w Szczecinie, to muszą być zmiany w składzie - mówi trener Lecha Poznań Mariusz Rumak.


Pierwsza z dwóch przegranych z Pogonią Szczecin w tym sezonie skończyła się małą rewolucją w składzie "Kolejorza". Miejsce w bramce stracił Krzysztof Kotorowski, a na długo na ławce usiadł Manuel Arboleda. Czy i tym razem w meczu z Piastem Gliwice zobaczymy odmienioną jedenastkę Lecha Poznań? - Nie będzie rewolucji - zapewnia trener.

Cotygodniowy otwarty trening piłkarzy Lecha Poznań miał się odbyć we wtorek. Został jednak przesunięty na środę, ale z zastrzeżeniem, że tylko podczas pierwszych trzydziestu minut kamery mogą rejestrować to, co dzieje się na bocznym boisku stadionu przy ul. Bułgarskiej. Dwa kwadranse zeszły na ćwiczeniach, które mają wzmocnić siłę i poprawić ogólną sprawność lechitów. Piłkarze rzucali m.in. dość ciężkimi, gumowymi piłkami. Byli dobrani w dwa zespoły, ustawione po przekątnej małego placu. Podawane piłki nie mogły się ze sobą zderzyć w powietrzu. Była za to kara - po dziesięć pompek dla wszystkich. Dwa razy doszło do takiego zderzenia i trener przygotowania fizycznego Andrzej Kasprzak zarządził: - Na ziemię, panowie, i pompujecie.

Potem była krótka gra podoba do tzw. dziadka i po niej rozpoczął się mecz jedenastu na jedenastu. Zmieniali się tylko bramkarze - na przemian do bramek wchodzili Maciej Gostomski, Krzysztof Kotorowski i Marcin Matysiak. Zespoły były stałe, wybrane już na początku treningu. Pomarańczowe kamizelki nosili zawodnicy, którzy wyglądali jak wyjściowy skład na sobotni mecz z Piastem Gliwice, a więc: obrońcy Mateusz Możdżeń, Marcin Kamiński, Manuel Arboleda i Barry Douglas, pomocnicy Łukasz Trałka, Karol Linetty, Gergo Lovrencsics, Kasper Hamalainen i Szymon Pawłowski oraz Łukasz Teodorczyk w ataku.

Wyglądałoby na to, że Tomasz Kędziora, zmieniony w przerwie meczu z Pogonią Szczecin, straciłby miejsce w jedenastce. Podobnie Daylon Claasen. Do składu wróciliby Barry Douglas i Karol Linetty, zawieszeni w piątek za żółte kartki. W wyjściowej jedenastce po raz pierwszy w tym roku znalazłby się Łukasz Teodorczyk, który w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław wszedł z ławki rezerwowych i strzelił zwycięską bramkę, ale potem dostał kartkę, która wykluczyła go z gry przeciwko Pogoni.

Trener Mariusz Rumak potwierdza, że rezygnuje z eksperymentu, jakim było ustawianie w ataku Kaspra Hamalainena. - Na boisku będzie jeden z wysokich, silnych napastników - mówi szkoleniowiec. Charakterystyka brzmi jak opis Łukasza Teodorczyka. - Ma bardzo duże szanse, żeby zagrać, ale są też młodsi Dariusz Formella i Dawid Kownacki. Jeden z tej trójki wyjdzie od początku meczu z Piastem - przyznaje trener Lecha Poznań.

Mniej oczywista jest obsada środka obrony. W sobotę nie będzie mógł zagrać Hubert Wołąkiewicz, bo jest zawieszony za żółte kartki. W gierce zastąpił go Manuel Arboleda, ale w przeciwnej drużynie świetnie spisywał się Paulus Arajuuri. Fin wreszcie jest zdrowy i był najlepszym zawodnikiem swojego treningowego zespołu.

- Wbrew pozorom zespół w pomarańczowych kamizelkach nie jest bardzo prawdopodobnym składem na mecz z Piastem - zarzeka się Mariusz Rumak. - Proszę się tym nie sugerować, bo to nie jest tak, że na początku tygodnia czy w jego połowie rozdajemy kamizelki pierwszej jedenastce. Nigdy tak nie było. To tylko jeden z wariantów. Skład wykrystalizuje się w ciągu najbliższych dni.

Trener "Kolejorza" wylicza, że o szesnaście miejsc w kadrze dla zawodników z pola walczy dziewiętnastu graczy. - Chętnych jest więcej niż miejsc, więc trwa walka. Twarda, męska, na pograniczu faulu, ale fair - uważa Mariusz Rumak. Podkreśla, że musi zmienić kilku graczy. - Jeżeli traci się tyle bramek i gra się tak słabe spotkanie jak my w Szczecinie, to muszą być zmiany w składzie - tłumaczy. Prosi, by nie traktować spotkania z Piastem jako meczu na przełamanie. - Takie granie jak w Szczecinie nam nie przystoi. Zagraliśmy fatalne spotkanie, ale nie chodzi o to, żeby się przełamywać. To jedna przegrana. W tamtym roku było podobnie. Dobrze zaczęliśmy z Ruchem Chorzów, ale potem przegraliśmy z Polonią Warszawa. Teraz musimy wrócić do tego, co było w okresie przygotowawczym, i do fajnych momentów w meczu ze Śląskiem Wrocław. To jest w tej chwili najważniejsze - mówi Mariusz Rumak.