Sebastian Mila chwali Karola Linetty'ego, a w tle zdjęcie z Rafałem Murawskim i Bartoszem Ślusarskim. "Nie powinno zniknąć"

- Karol Linetty to bardzo dobry zawodnik i kariera przed nim. Lech Poznań będzie z niego zadowolony, a może inny klub, bo pewnie szybko się nim ktoś zainteresuje - mówi Sebastian Mila, kapitan Śląska Wrocław


31-letni dziś Sebastian Mila jako nastolatek uchodził za wielki talent. Grał w reprezentacji Polski, która w 2001 roku zdobyła mistrzostwo Europy reprezentacji U-18. Nie miał 20 lat, gdy został sprowadzony z Wisły Płock do Dyskobolii Grodzisk. Zadebiutował wówczas w ekstraklasie. Błyszczał w niej, pokazał się z dobrej strony także w europejskich pucharach, trafił do reprezentacji Polski. Wyjechał do Austrii Wiedeń, potem trafił do Valerengi Oslo i po nieudanej przygodzie za granicą wrócił do kraju. Właśnie rozgrywa szósty sezon w Śląsku Wrocław, jest kapitanem zespołu.

W niedzielnym meczu z Lechem Poznań Sebastian Mila często toczył pojedynki z Karolem Linettym. 19-latek z "Kolejorza" ma za sobą styczniowy debiut w reprezentacji Polski i w ogóle bardzo obiecujący zimowy okres przygotowawczy. Pomocnik Śląska Wrocław chwali młodego lechitę. - Karol Linetty to bardzo dobry zawodnik, bardzo mi się podoba, jak gra. Uważam, że ma bardzo duży potencjał, kariera przed nim - mówi. - Lech będzie z niego zadowolony, a może inny klub, bo pewnie szybko się nim ktoś zainteresuje. Fajnie, że stawia się na takich piłkarzy.

Proszony o porównanie siebie sprzed dwunastu lat, czyli czasu, gdy też miał 19 lat, Sebastian Mila odpowiada: - Jest lepszy niż ja, gdy byłem w jego wieku. To na pewno. I gra w bardzo dobrym klubie, choć ja też trafiłem wówczas do dobrego zespołu. Cenne jest to, że trenerzy na niego stawiają i widać, że Karol Linetty dobrze się czuje na boisku. Nie boi się grać, lubi być przy piłce. Powiem tak: z przyjemnością się patrzy na jego grę. Gdy skończę już grać w piłkę, to on będzie już naprawdę brylował.

Sebastian Mila uważa, że walka na boisku z tak młodymi piłkarzami dodatkowo mobilizuje bardziej doświadczonych graczy. - Raz on wygrywał, raz ja, ale generalnie to fajnie się rywalizuje z młodszymi, bo człowiek musi się dodatkowo spinać. Ta młodzież idzie przed siebie, kopie po piętach i trzeba być w gotowości. Z przyjemnością się z nią gra - opowiada pomocnik wrocławskiego zespołu. - Młodzi idą na całego, nie kalkulują, nie bardzo myślą o konsekwencjach. To wielki plus tego wieku, że gra się bez kompleksów.

Gdy rozmawiamy z Sebastianem Milą, ten zauważa powieszone w pobliżu strefy mieszanej poznańskiego stadionu zdjęcie, a na nim Rafała Murawskiego i Bartosza Ślusarskiego, cieszących się po golu dla Lecha Poznań. - Tak patrzę na ten obrazek i się uśmiecham - mówi zawodnik. - Muszę powiedzieć, że to zdjęcie nie powinno stąd zniknąć, bo to są ikony tego klubu. Obaj identyfikowali się z Lechem i dawali mu bardzo dużo nie tylko na boisku, ale także poza nim. Szkoda, że tacy piłkarze musieli odejść. Nie chcę się zagłębiać i rozstrzygać, kto ma rację w tym sporze, ale to byli zawodnicy z jakością i potencjałem.