Dawid Kownacki: Pierwszego gola dla Lecha powinienem mieć już dawno za sobą

- Ten gol ma dla mnie duże znaczenie, mimo że to był tylko sparing i na dodatek przeciwko dużo słabszej drużynie. Zapamiętam tego gola na pewno, bo to moje pierwsze trafienie w pierwszym zespole Lecha Poznań - mówi 16-letni napastnik ?Kolejorza? Dawid Kownacki.


Jako piętnastolatek strzelał gole dla Lecha Poznań w Młodej Ekstraklasie i pod tym względem został rekordzistą tych rozgrywek. Latem minionego roku trener Mariusz Rumak włączył Dawida Kownackiego do kadry pierwszego zespołu, a 6 grudnia dał mu zadebiutować w ekstraklasie. Wychowanek GKP Gorzów został dzięki temu najmłodszym lechitą w ekstraklasie od ponad 50 lat, bo gdy wbiegał na boisko podczas meczu z Wisłą Kraków, miał dokładnie 16 lat, 8 miesięcy i 23 dni.

Teraz uzdolniony nastolatek postawił kolejny krok w swojej przygodzie z piłką. W 37. minucie sparingu z Xerez CD, czwartoligowcem z Hiszpanii, Dawid Kownacki posłał piłkę do siatki. Ostatecznie "Kolejorz" wygrał 4:0.

Rozmowa z Dawidem Kownackim

Piotr Leśniowski: Pierwsze trafienie dla Lecha Poznań masz już za sobą.

Dawid Kownacki: Tak, to mój pierwszy gol w pierwszym zespole Lecha, ale tak naprawdę mogłem go strzelić już pół roku temu. W letnim sparingu z Omonią Nikozja miałem podobną sytuację, ale nie trafiłem do bramki. Teraz się udało i bardzo się z tego cieszę. Myślę, że zejdzie ze mnie trochę presji i będzie mi łatwiej.

Mógłbyś opisać akcję, po której zdobyłeś bramkę?

- Biegłem za Łukaszem Teodorczykiem, który był z piłką przede mną. Dobrze się z nim rozumiemy, więc wystarczyło tylko, że do niego krzyknąłem, zauważył mnie w polu karnym, a potem dograł piłkę. Nie pozostało mi nic innego, jak dołożyć nogę i umieścić piłkę w siatce.

Jakie znaczenie ma dla ciebie ten gol?

- Duże, mimo że to tylko sparing i na dodatek przeciwko dużo słabszej drużynie. Zapamiętam tego gola na pewno, bo to moje pierwsze trafienie w pierwszym zespole. Teraz, gdy to już za mną, powinno pójść z górki.

Trzeba uczciwie przyznać, że Xerez CD nie był zbyt silnym sparingpartnerem.

- Faktycznie, rywal był mało wymagający, ale nawet na jego tle zagraliśmy dobry mecz. Długo byliśmy przy piłce, wymienialiśmy wiele podań, atakowaliśmy rywala blisko jego bramki i odbieraliśmy mu piłkę. Takie były założenia taktyczne i wydaje mi się, że je wykonaliśmy, jak trzeba.

W pierwszej połowie omal nie straciliście gola.

- Było trochę niepotrzebnych strat na początku meczu, to fakt. Wzięło się to chyba stąd, że mieliśmy trochę "ciężkie" nogi. Przed przyjazdem tutaj wprawdzie mieliśmy parę dni wolnego, ale potem była ta kilkunastogodzinna podróż do Hiszpanii i stąd wziął się nasz niemrawy początek. Z czasem jednak rozbiegaliśmy się i mieliśmy już kontrolę nad meczem.

Biegałeś dzisiaj za plecami Łukasza Teodorczyka, mimo że jesteś raczej typowym napastnikiem.

- Muszę powiedzieć, dobrze się czuję, gdy jestem ustawiony za napastnikiem, ale równie dobrze gra mi się w roli najbardziej wysuniętego zawodnika. To są moje pozycje na boisku i trener widzi mnie w obu tych rolach.

Na zgrupowaniu w Hiszpanii nie ma Bartosza Ślusarskiego, który był twoim rywalem do miejsca w składzie. Teraz będzie łatwiej o kolejne występy?

- Sam brak Bartka to tylko jedna sprawa. Wiem, że muszę udowodnić swoją przydatność ciężką pracą na treningach i dobrą grą w sparingach. No i golami. Wiem, że jeśli będę się dobrze wywiązywał z tych zadań, to wiosną dostanę swoje szanse od trenera.