Sport.pl

Jasmin Burić: Nie pamiętam już, kiedy nic mi nie dolegało. Ale wiem, że ludzie przeżywają gorsze rzeczy

- To już prawie pół roku, odkąd nie gram w piłkę i nie mogę normalnie trenować, więc wyjazd na mundial pozostaje tylko w sferze marzeń. A w moim kraju występem reprezentacji w Brazylii żyją wszyscy - opowiada bramkarz Lecha Poznań Jasmin Burić.


Minęło już ponad pięć lat od czasu, gdy Jasmin Burić został piłkarzem Lecha Poznań, ale o ostatnich miesiącach bośniacki bramkarz chciałby z pewnością zapomnieć. Tak jak o tym, że z powodu problemów ze zdrowiem groziło mu nawet zakończenie kariery.

Zła passa dla Jasmina Buricia zaczęła się w grudniu 2012 roku. Akurat po meczu, w którym obronił rzut karny w Bielsku-Białej i prawdopodobnie uratował Lechowi wygraną z Podbeskidziem. Parę dni później, na treningu doznał kontuzji łokcia i miał piłkę z głowy na prawie dwa miesiące. Wykurował się przed startem rundy wiosennej, a w niej był podstawowym bramkarzem "Kolejorza", który prawie nie tracił bramek, wygrywał mecz za meczem i bił się o tytuł. Bośniak nie dotrwał jednak do końca sezonu, bo w Białymstoku złamał palec. Był 29 kwietnia 2013 roku. Aż trudno uwierzyć, ale to był ostatni ligowy występ 26-latka.

Ludziom zdarzają się gorsze rzeczy

Od tego czasu zagrał tylko dwa razy w oficjalnych meczach - przeciwko Honce Espoo w eliminacjach do Ligi Europejskiej i w rezerwach Lecha Poznań z Gromem Plewiska na początku sierpnia. - Straciłem już ponad pięć miesięcy. To dla mnie bardzo trudny okres - przyznaje Jasmin Burić. Rozmawiamy z nim w klinice Rehasport, akurat gdy lechici przechodzą badania przed wyjazdem na obóz do Jarocina. "Jasiu" nie przyszedł na badania, tylko na kolejne zajęcia z rehabilitantem. Pracuje z nim po operacji, której musiał się poddać w połowie grudnia. Lekarze zajęli się stanem zapalnym mięśnia biodrowo-lędźwiowego. To on powodował ból w prawej nodze piłkarza i nie pozwalał mu na normalne treningi. - Noga jeszcze mnie boli, ale to dlatego, że wszystko jest jeszcze dość świeże po operacji - mówi Jasmin Burić. - Czuję się już na tyle dobrze, że mogę chodzić na rehabilitację, potrwa ona jeszcze od półtora do dwóch miesięcy. Teraz przychodzę na masaże i ćwiczenia, które mają poprawić stabilizację oraz wzmocnić nogi - tłumaczy i dodaje: - Mam nadzieję, ze moje problemy wkrótce się skończą, bo już nie pamiętam, kiedy nic mnie nie bolało w biodrze, kiedy z moją nogą wszystko było w porządku. Liczę na to, że na początku marca będę mógł już ćwiczyć z zespołem.

- Wiem, że trwa to już bardzo długo, że straciłem wiele miesięcy, ale chodziłem od lekarza do lekarza, walczyłem o to, żeby operacja nie była konieczna, ale się nie udało - wspomina.

Gdy bramkarz Lecha opowiada o tym, co przeszedł, z jego twarzy właściwie nie znika uśmiech. Jest pogodny, nie dramatyzuje. - Wiem, że ludziom zdarzają się gorsze rzeczy w życiu. Moja sytuacja jest trudna, ale nie taka, żeby się załamywać - mówi spokojnie.

Cała Bośnia żyje mundialem

Więcej emocji słychać w głosie, gdy rozmawiamy z Jasminem Buriciem o reprezentacji Bośni i Hercegowiny, która w świetnym stylu, odnosząc osiem zwycięstw w dziesięciu meczach eliminacyjnych, zapewniła sobie prawo gry na mistrzostwach świata w Brazylii. - To wielki, historyczny sukces naszej kadry. Teraz w moim kraju wszyscy interesują się piłką i odliczają dni do mundialu. Pojedziemy tam pierwszy raz w historii - opowiada.

Jasmin Burić nie był jeszcze zawodnikiem "Kolejorza", gdy w czerwcu 2008 roku, jako zaledwie 21-latek zadebiutował w pierwszej reprezentacji. Miał za sobą występy w kadrach młodzieżowych, więc mecz w dorosłej kadrze nie był wielkim zaskoczeniem. Ale od czasu 90 minut w wygranym 1:0 meczu towarzyskim z Azerbejdżanem, już w drużynie narodowej nie zagrał. Nie to, co np. Senad Lulić, który wtedy także grał w reprezentacji po raz pierwszy, a dziś jest jednym z jej podstawowych graczy, zawodnikiem Lazio Rzym.

O ile jednak wśród zawodników z pola w kadrze Bośni i Hercegowiny aż roi się od świetnych piłkarzy, o tyle konkurencja wśród bramkarzy jest skromna. Niezaprzeczalnym numerem jeden jest Asmir Begović (rówieśnik lechity) ze Stoke City, a jego zmiennikiem Jasmin Fejzić z niemieckiego drugoligowca, VfR Aalen. Pozostali bramkarze, którzy grali w kadrze w ostatnich latach, to głównie zawodnicy ze słabej ligi bośniackiej. - Moim zdaniem już dawno była realna szansa na to, bym kolejny raz zagrał w reprezentacji, ale, niestety, nie ja o tym decyduję. Odkąd jestem w Poznaniu, nie dostałem żadnych sygnałów, że mógłbym zostać powołany - mówi Jasmin Burić. - Teraz w ogóle o tym nie myślę, bo straciłem końcówkę poprzedniego sezonu i cały obecny. W tej sytuacji mundial w Brazylii pozostaje dla mnie tylko w sferze marzeń - przyznaje i podkreśla: - Może jeszcze zagram w reprezentacji, ale nie myślę o tym. Najpierw chcę wrócić do normalnego treningu, a czas pokaże, w jakiej będę formie po tak długiej kontuzji. Liczę się z tym, że zanim znów zagram w Lechu, najpierw będę musiał się pokazać w trzeciej lidze, w rezerwach, ale nie ma to teraz dla mnie większego znaczenia. Najważniejsze, żebym był zdrowy.

Więcej o:
Komentarze (2)
Jasmin Burić: Nie pamiętam już, kiedy nic mi nie dolegało. Ale wiem, że ludzie przeżywają gorsze rzeczy
Zaloguj się
  • depp11

    Oceniono 13 razy 13

    trzymaj się Jasiu!

  • trottel

    Oceniono 7 razy 1

    rozmawiamy z nim - my to znaczy kto? czy w wyborczej mówicie o sobie per "my"??

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX