"Możesz być nawet z Poznania...". Nawet kibice Legii Warszawa krytykują hasło

Sporo komentarzy wzbudziła akcja marketingowa Legii Warszawa, w której szuka ona kibiców wśród ludzi spoza Warszawy. "Możesz być nawet z Poznania, jeśli jesteś kibicem Legii" - głosi jedno z haseł.


Obserwuj autora na twitterze

W komentarzach pod informacją o akcji na stronie Legii można przeczytać, że jest ona ewidentnie skierowana do tzw. słoików, czyli ludzi, którzy przyjeżdżają do Warszawy do pracy z miast i wsi całej Polski. Są także i takie komentarze:

- Mało eleganckie zachowanie. Hasło nawołujące do lokalnych szowinizmów i klasyfikujące ludzi pod względem zamieszkania. O ile kibole mogą tak sobie śpiewać, o tyle klubowi nie przystoi.

Albo:

- Trzeba być inteligentnie dowcipnym, a nie prostacko zabawnym.

Kibice Legii wskazują na to, że kluczem jest słowo "nawet", które deprecjonuje mieszkańców innych miast i jest mocno warszawocentryczne. - Jeśli nie jesteś z Warszawy, to możesz być kibicem Legii, ale jesteś trochę gorszym. Beznadzieja, strzał w kolano - czytamy w komentarzach.

Na forum kibiców Wiary Lecha komentarze sa stonowane i sceptyczne. Fani Kolejorza uważają, że to akcja skierowana do mediów, by mogły o tym pisać. Nie ma ona na celu faktycznego przyciągnięcia nowych kibiców do Legii. "Kibicowałem Legii, ale widziałem w Warszawie fajną reklamę Lecha i zostałem ich kibicem" - parafrazują fani Kolejorza, choć są także głosy, że w przeciwieństwie do marketingu Lecha Poznań ten w Legii przynajmniej coś robi.

Jarosław Pucek, na co dzień szef poznańskiego ZKZL, ale także jeden z bardziej znanych w mieście kibiców Kolejorza, skomentował sprawę na Facebooku: - W Legii ostatnio nie dzieje się dobrze, więc sprawna kampania marketingowa to rzecz słuszna. Ale. O ile przywiązanie do klubu dzieli nas z legionistami dokładnie na pół, to jednak dusza kibolska pozwala mi domyślać się, co taki kibic Legii pomyślał. Otóż dla kibica pełny stadion to rzecz ze wszech miar pożądana. Niemniej ma znaczenie i jakość. Lech również ma odległe geograficznie fan cluby. Podobnie i Legia, nawet bardziej. Niemniej są to ludzie jeżdżący za klubem od lat. Wysyp kibiców sukcesu to raczej dopust boży, a nie sukces. Słowem - kolejny przykład marketingu oderwanego od trybun.

- Dam sobie rękę uciąć, że więcej jest kibiców Lecha w Warszawie niż legionistów w Poznaniu - czytamy z kolei w komentarzach na profilu facebookowym poznan.sport.pl.

SWOJE KOMENTARZE NA FACEBOOKU MOŻECIE SKŁADAĆ TUTAJ