Bramkarza Lecha Poznań wciąż boli biodro. Czeka go ryzykowna operacja?

Bramkarz Lecha Poznań Jasmin Burić wciąż odczuwa ból w kontuzjowanym biodrze. Jeśli dolegliwość nie minie w ciągu miesiąca, konieczna będzie niezwykle ryzykowna operacja, która pod znakiem zapytania postawi jego dalszą piłkarską karierę.


Jasmin Burić przeżywa osobisty dramat. Bramkarz Lecha po raz ostatni w pierwszym zespole Lecha 25 lipca w pucharowym meczu z Honką Espoo. Potem zniknął. W meczowej kadrze "Kolejorza" nie pojawił się do dziś.

Bośniak od lata zmaga się ze skomplikowanym urazem biodra, a ból w tej części ciała uniemożliwia normalne treningi. Przypadek Buricia Lech najpierw konsultował z lekarzami włoskimi, którzy zalecili wielce ryzykowny zabieg operacyjny, który - gdyby nie do końca się powiódł - mógłby oznaczać nawet koniec kariery. Przed podjęciem decyzji o operacji klub wysłał dokumentację medyczną do Szwajcarii, do uważanego za światowy autorytet w dziedzinie radiologii doktora Marco Zanettiego. Ten uznał, że zabieg nie jest konieczny i wystarczyć powinno leczenie zachowawcze.

Na to leczenie piłkarz Lecha udał się do Monachium. I wrócił w podobnym stanie, w jakim pojechał.

- Jasmina wciąż boli - mówi trener Mariusz Rumak. - W Monachium zajmowali się nim światowej klasy specjaliści, którzy zajmują się piłkarzami Bundesligi. Niewiele to dało, bo ból w biodrze jest. Jasmin zawziął się i mimo bólu wyszedł na jeden trening. Gdy widziałem jak cierpi, kazałem mu zejść do szatni. Nie ma sensu, by trenował w takim stanie, bo jeśli będzie odciążał jedną stronę ciała, przeciąży drugą - tłumaczy trener Lecha.

Co dalej z bramkarzem Lecha? Na razie pracuje on z fizjoterapeutami w Poznaniu. - Daliśmy sobie jeszcze miesiąc. Jeśli ból nie ustąpi, Jasmina czeka operacja - nie ukrywa Mariusz Rumak, dobrze zdając sobie sprawę z ryzyka, jakie ona niesie. - Jasmin ma od nas pełne wsparcie. Rozmawia z nim psycholog, rozmawiamy my. Zrobimy wszystko, by mógł wrócić do uprawiania futbolu - dodaje.

Tak fatalna kontuzja Buricia, stawiająca pod znakiem zapytania jego dalszą piłkarską karierę, przydarzyła mu się w najgorszym możliwym momencie. Lechita w zeszłym sezonie był w świetnej formie i miał duży udział w tym, że poznański klub wywalczył wicemistrzostwo Polski. Gdy nic mu nie dolegało, wygrywał rywalizację z Krzysztofem Kotorowskim. A o tym, by wpuszczać do bramki Lecha Macieja Gostomskiego, latem nikt w Lechu poważnie nie myślał.

Tymczasem reprezentacja Bośni i Hercegowiny awansowała na mundial. Choć Burić w awansie nie miał żadnego udziału i do tej pory rozegrał tylko jeden mecz w kadrze, mógł mieć choćby minimalne nadzieje na wyjazd do Brazylii. Selekcjoner Safet Susić ma w kadrze dwóch bramkarzy wyżej notowanych, niż piłkarz Lecha - to Asmir Begović ze Stoke City i Jasmin Fejzić z grającego w 2. Bundeslidze VfR Aalen. Jasmin Burić mógłby włączyć się do walki o miano bramkarza numer trzy reprezentacji Bośni i Hercegowiny. Mógłby - gdyby tylko był zdrowy.

Jeśli ból biodra wkrótce nie minie, a piłkarz i jego klub zdecydują się na operację, rehabilitacja i powrót do pełnej sprawności zajmą kolejnych kilka miesięcy. To oznacza, że Jasmin Burić w tym sezonie nie wróci do gry.