Maciej Gostomski: Do końca roku będzie wiadomo, czy zostanę na dłużej w Lechu Poznań

- Lech Poznań ma pierwszeństwo w podpisaniu ze mną kontraktu. To klub, który dał mi szansę, daje mi chleb, chcę tu zostać - mówi Maciej Gostomski, niespodziewany bramkarz numer jeden w ?Kolejorzu?.


Gdy trafił tego lata na Bułgarską z drugoligowej Bytovii Bytów, był bramkarzem numer trzy. Kontuzja Jasmina Buricia, a potem decyzja trenera Mariusza Rumaka o posadzeniu Krzysztofa Kotorowskiego na ławce rezerwowych sprawiły, że Maciej Gostomski zadebiutował w ekstraklasie cztery dni przed swoimi 25. urodzinami. Miejsca w bramce Lecha nie oddał do dziś, zaliczył w niej 12 ligowych występów. W meczu przeciwko Wiśle Kraków (2:0) po raz czwarty zachował czyste konto.

- Cała drużyna dobrze zagrała w obronie. Zrealizowaliśmy nasz plan, by w trudnych warunkach Wisła nie oddawała za dużo strzałów. Były tylko trzy próby, ale mogły sprawić mi kłopotów - opowiada bramkarz Lecha. - Piłkarze Wisły byli jacyś ospali, mało agresywni. Może to wpływ pogody, a może boiska? My byliśmy do tego boju dobrze przygotowani, a po porażce w Kielcach nasza motywacja była podwójna. Nie bawiliśmy się z tyłu, nie kombinowaliśmy, gdy trzeba było wybić piłkę na aut, to to robiliśmy. Bo tak trzeba grać w takich warunkach. Z przodu dobrze graliśmy piłką, były wrzutki, akcje, strzały, fajnie to wyglądało.

Maciej Gostomski opowiada o grze Lecha, mimo że... - W pewnym momencie padał tak gęsty śnieg, że nie widziałem drugiej bramki. Dziwne to było uczycie - mówi i dodaje, że jest zaskoczony słabą grą Wisły. Do tego stopnia, że musiał kilka razy rozgrzewać się, by nie zmarznąć. - Nie spodziewałem się, że będę miał aż tak mało, ale prowadziliśmy grę, nie dopuszczaliśmy do sytuacji, to trzeba było się zaadaptować do warunków i rozgrzać. Jeśli w każdym meczu mam mieć tak mało roboty i rozgrzewać się samemu, to bardzo proszę - mówi zdecydowanym głosem.

Mimo sporej straty Lecha do lidera ekstraklasy bramkarz "Kolejorza" wciąż wierzy, że jego cel na ten sezon obowiązuje. - Powiedziałem, że chcę walczyć o mistrzostwo, i zdanie podtrzymuję. Mam też nowe cele, ale nie będę tego na razie mówił - zastrzega.

Maciej Gostomski zdradza natomiast, że jego menedżerowie prowadzą negocjacje w sprawie przedłużenia umowy z Lechem. Obecny kontrakt jest ważny tylko do końca sezonu. - Klub jest bardzo zainteresowany tym, żebym został i już po meczu z Widzewem Łódź odbyły pierwsze rozmowy z agencją Fabryka Futbolu, której zaufałem i która mnie reprezentuje. Do końca roku będzie wiadomo, czy zostaję na dłużej. Wydaje mi się, że zostanę. Bardzo mi się tu podoba, spełniam się jako bramkarz i człowiek, rozwijam się. Nie mam powodów, by odchodzić na siłę - deklaruje bramkarz poznańskiej drużyny i mówi, że w grę wchodzi trzyletnia umowa. - To dałoby mi jakąś stabilizację, mógłbym już myśleć o tym, by urządzić się w Poznaniu. Lech ma więc pierwszeństwo w podpisaniu ze mną kontraktu. To klub, który dał mi szansę, daje mi chleb, chcę tu zostać. Mam nadzieję, że kibice są ze mnie zadowoleni.