Sport.pl

Manuel Arboleda: Na 90 minut zapomnę o uwielbieniu dla Franciszka Smudy

PRZEGLĄD PRASY. "Jak to się mówi w Kolumbii, nawet gdybyście postawili przede mną moją matkę czy innych członków rodziny, to na boisku będę z nimi walczył. Ale jeśli uda mi się strzelić gola, to nie będę celebrował, właśnie z szacunku dla Smudy" - opowiada w "Super Expressie" Manuel Arboleda, obrońca Lecha Poznań, przed meczem z Wisłą Kraków.


Manuel Arboleda niemal na każdym kroku podkreśla to, ile zawdzięcza Franciszkowi Smudzie. Obaj pracowali ze sobą najpierw w Zagłębiu Lubin, a potem w Lechu Poznań. W piątek wieczorem prowadzona przez byłego selekcjonera Wisła Kraków zagra przy Bułgarskiej z "Kolejorzem". Kolumbijczyk jeszcze niedawno był żelaznym rezerwowym w zespole trenera Mariusza Rumaka, ale teraz ma pewne miejsce w drużynie, bo tak naprawdę jest jedynym nominalnym środkowym obrońcą Lecha z doświadczeniem w ekstraklasie. We wtorek w Kielcach zagrał w niej po raz 150., a zarazem po raz 97. jako piłkarz poznańskiej drużyny.

Lechita w "Super Expressie" chwali najbliższego przeciwnika. "Widać rękę trenera Smudy. Ja mogę mówić o nim tylko dobrze, choć na te 90 minut zapomnę o moim uwielbieniu dla niego" - mówi.

Manuel Arboleda w sierpniu przyszłego roku skończy 35 lat, miesiąc wcześniej wygaśnie jego umowa z "Kolejorzem". Nie jest tajemnicą, że poznański klub nie ma zamiaru przedłużać współpracy z Kolumbijczykiem. Zawodnik, pytany o swoją przyszłość, odpowiada: "Lech ma pierwszeństwo. Dopiero kiedy uznają, że nie jestem już potrzebny, poszukam innego klubu. Kariery na pewno nie skończę, bo mam jeszcze dużo sił i chęci do grania".

Cała rozmowa - tutaj.

Więcej o: