Lech Poznań zaczyna w Białymstoku maraton. Teraz mecze co trzy dni

Trzy mecze w ciągu tygodnia zagrają piłkarze Lecha Poznań. W czwartek zmierzą się w Białymstoku z Jagiellonią. - Jeśli myślimy o mistrzostwie, to powinniśmy tam wygrać - mówi trener Mariusz Rumak


W niedzielę lechici zakończą pierwszą część sezonu zasadniczego. Zagrają wtedy na swoim stadionie z Górnikiem Zabrze. Zanim w następny weekend, meczem przy Bułgarskiej z Ruchem Chorzów, rozpoczną rundę rewanżową w ekstraklasie, 6 listopada zagrają na wyjeździe z Miedzią Legnica w 1/8 finału Pucharu Polski.

Ten piłkarski maraton piłkarze Lecha Poznań rozpoczną w czwartkowy wieczór (początek o godz. 20.30) w Białymstoku. - Nie narzekam na kalendarz. Przed meczem z Legią ktoś pytał mnie, czy będzie miało znaczenie, że rywale kilka dni wcześniej grali swoje spotkanie pucharowe w Turcji. Odpowiedziałem, że niekoniecznie. I tak będzie teraz z Lechem: zregenerujemy organizmy, bo jesteśmy dobrze przygotowani i potrafimy co trzy dni prezentować odpowiednią formę - uważa trener " Kolejorza " Mariusz Rumak. - Nie zamierzam jednak liczyć piłkarzom minut spędzonych na boisku. O tym, czy ktoś gra, nadal będzie decydowało to, jak się prezentuje na treningach i w meczach.

- Rywal jest ciekawy, trudny do ogrania i zawsze ciężko nam się tam grało - mówi o Jagiellonii kapitan Lecha Rafał Murawski. - Jesteśmy jednak w stanie wygrać, co pokazaliśmy w zeszłym sezonie - dodaje i przypomina kwietniowe 1:0 dla poznaniaków po golu Gergo Lovrencsicsa.

Wiosenne spotkanie zapamiętaliśmy ze scysji między Luisem Henriquezem a trenerem Jagiellonii Tomaszem Hajtą. Ten w Białymstoku już nie pracuje, a jego następca, Piotr Stokowiec ma nie lada problem. Zespół z Podlasia wygrał na własnym boisku tylko jeden z pięciu pojedynków (za to aż 6:0 z Ruchem Chorzów), przegrała za to cztery i jest na swoim terenie najgorszym zespołem w ekstraklasie. W Białymstoku wygrywały m.in. Legia Warszawa, Górnik Zabrze, Pogoń Szczecin i Cracovia, a więc ekipy, które, tak jak Lech, są w górnej połowie tabeli. - Nie rozpatrywałbym tego w kategorii obowiązku, ale jeśli myślimy o mistrzostwie, to powinniśmy w Białymstoku wygrać - przyznaje Mariusz Rumak i dodaje: - Mimo to, że Jagiellonia średnio spisuje się w meczach u siebie, to ma swoją jakość i na pewno jest groźniejsza na swoim stadionie niż na wyjeździe.

Trener Lecha podkreśla, że zamiast rozprawiać o przeciwniku, przed każdym meczem skupia się przede wszystkim na swoim zespole. A w nim po raz pierwszy w tym sezonie nie zagra zawieszony za żółte kartki Łukasz Trałka. Kandydatów do zastąpienia go jest tak wielu, że trener Rumak mówi nawet o bólu głowy z powodu nadmiaru bogactwa. W drugiej linii może postawić na Dimitrije Injaca, Szymona Drewniaka, Karola Linettego, a nawet Mateusza Możdżenia, który odcierpiał już karę za żółte kartki. Do treningów wrócił też nieobecny w meczu z Legią Daylon Claasen. - Mam duży komfort, bo mam do dyspozycji 6-8 środkowych pomocników - mówi trener "Kolejorza". - Teraz moja już głowa w tym, by dokonać optymalnego wyboru.

Mimo przebłysków formy (jak w drugiej połowie meczu z Lechią Gdańsk), cały zespół Lecha wciąż szuka optymalnej dyspozycji. Rafał Murawski przyznaje, że w spotkaniu z Legią jemu i jego kolegom zabrakło piłkarskiej jakości. - Uważam jednak, że nasza forma rośnie. Wyniki są dobre, choć oczywiście mogłyby być lepsze, ale ważne że zdobywamy punkty. Jest jeszcze sporo kolejek i wszystkie straty możemy odrobić - mówi kapitan Lecha.

Białostoczanie po ostatniej kolejce wypadli z pierwszej ósemki tabeli ekstraklasy. - W tej chwili nie ma już tak wielkiego znaczenia, czy gramy z Lechem Poznań, czy z inną drużyną. Jesteśmy bardzo skoncentrowani, przepełnieni taką sportową złością i tak wyjdziemy na ten mecz - zapowiada trener Jagiellonii Piotr Stokowiec.