Trzech debiutantów z Lecha Poznań. Co dalej z nimi?

Maciej Gostomski pozostanie bramkarzem numer jeden w Lechu Poznań, a Jan Bednarek i Michał Jakóbowski będą trenowali z pierwszym zespołem. - Zasługują na to - uważa trener Mariusz Rumak


Aż trzech debiutantów pojawiło się w składzie Lecha Poznań w meczu z Piastem Gliwice (2:0). W pierwszej jedenastce wyszli bramkarz Maciej Gostomski, stoper Jan Bednarek, a w 80. minucie trener dał szansę gry także Michałowi Jakóbowskiemu. Co dalej z nimi? Czy Mariusz Rumak uzna, że zwycięskiego składu się nie zmienia, czy po tym, jak sytuacja kadrowa Lecha znacznie się poprawiła, debiutanci z Gliwic wrócą do rezerw?

Największą szansę na występ przeciwko Widzewowi Łódź ma Maciej Gostomski. Najstarszy ze wspomnianej trójki (w piątek 27 września kończy 25 lat) przychodził do Lecha jako bramkarz numer trzy, ale po problemach zdrowotnych Jasmina Buricia i posadzeniu przez trenera na ławkę Krzysztofa Kotorowskiego stanął w Gliwicach między słupkami. - Zagrał dobre spotkanie. Może dużo strzałów do obrony nie miał, ale interwencje, które były: na przedpolu, wprowadzenie piłki do grania, były wykonane dobrze - mówi trener Mariusz Rumak. - Nie widzę żadnych przeciwwskazań, żeby dalej stał w bramce, ale musi jeszcze potwierdzać to w treningu, bo to jest najważniejsze. Nie może spocząć na laurach, po tym debiucie musi jeszcze częściej udowadniać przydatność, żeby tego miejsca nie opuścić.

O Janie Bednarku trener Mariusz Rumak mówi, że to wcale nie musiał być incydentalny występ w "Kolejorzu". - To chłopak z bardzo dużym potencjałem na granie, zresztą nie tylko on, bo Tomek Dejewski, który z nami trenuje, to również bardzo fajny chłopak. To nie był jednak przypadek, że Jasiu Bednarek wystąpił w Gliwicach. Wydawał się najbardziej doświadczony spośród wszystkich środkowych obrońców, a ponadto to młodzieżowy reprezentant naszego kraju. - mówi trener. Lech Poznań zgłosił w sumie do rozgrywek ekstraklasy czterech graczy z trzecioligowych rezerw - oprócz Michała Jakóbowskiego, Jana Bednarka i Tomasza Dejewskiego także Wiktora Witta. - Każdy z chłopaków, który trafił teraz do pierwszego zespołu, ma szansę na grę w ekstraklasie w Lechu - zapewnia Mariusz Rumak.

W środę, gdy dzień wolny dostała większość podstawowych piłkarzy Lecha Poznań, właśnie gracze z rezerw uratowali frekwencję na treningu. - Widzę, jak podnoszą swoje umiejętności, jak okrzepli w zespole. A przy okazji dzięki nim możemy pracować nad elementami, nad którymi nie mogliśmy pracować, gdy było nas mniej. A pracowaliśmy nad rytmem gry i nad sytuacjami, w których tracimy piłkę i ją odzyskujemy. To są takie momenty, które, moim zdaniem, decydują, że albo się mecz wygrywa, albo przegrywa - twierdzi szkoleniowiec.

Co zrobi Mariusz Rumak, gdy do pełni zdrowia wrócą kontuzjowani piłkarze. Czy awansowani właśnie do pierwszej drużyny gracze wrócą na zajęcia III-ligowych rezerw? - Są teraz z nami na stałe, dopóki nie podejmę innej decyzji. Trenują z pierwszym zespołem, bo zasługują na to - mówi trener Lecha Poznań.