Czy Łukasz Teodorczyk wreszcie się odrodził? Trener Lecha Poznań: Jestem dobrej myśli

Łukasz Teodorczyk jako pierwszy piłkarz od blisko dziesięciu miesięcy strzelił w jednym meczu dwie bramki dla Lecha Poznań i z sześcioma trafieniami jest najlepszym strzelcem drużyny w tym sezonie. - W Gliwicach to był taki Łukasz, jakiego chcieliśmy w Lechu - mówi trener Mariusz Rumak.


Zimą tego roku przyjście Łukasza Teodorczyka na Bułgarską było jednym z hitów transferowych w ekstraklasie. Czołowy strzelec Polonii Warszawa i świeżo upieczony reprezentant Polski wiosną jednak strasznie zawodził w Poznaniu. Strzelił tylko jedną bramkę, często był tylko rezerwowym napastnikiem "Kolejorza". Problemem okazał się nie tylko zaburzony z powodu kontuzji zimowy okres przygotowawczy. - Łukasz zmienił nie tylko środowisko, ale też trafił do drużyny, która ma inny sposób grania. My często jesteśmy w ataku pozycyjnym, a wtedy jest mniej miejsca na boisku. Łukasz w Polonii bramki zdobywał po szybkim ataku - mówi trener Lecha Poznań Mariusz Rumak. Doszła do tego presja trybun, która w Warszawie była znikoma, a przy Bułgarskiej jest ogromna. - I nie ma się co dziwić, że 20 tysięcy ludzi na stadionie wymaga, by od pierwszej minuty zawodnik walczył i strzelał bramki. Ale pamiętajmy, że w przypadku Łukasza wymaga tego od młodego piłkarza. Bo 22 lata to młody wiek - twierdzi trener i podkreśla: - To wszystko mogło przyhamować rozwój Łukasza. Myślę jednak, że już nauczył się życia w Poznaniu i bycia w Lechu, mimo że trochę to trwało.

W tym sezonie Łukasz Teodorczyk nadal nie olśniewa swoją grą, ale zaczął wreszcie strzelać bramki. Jego dwa gole dały "Kolejorzowi" wygraną 2:0 w Gliwicach. Jest pierwszym lechitą od blisko dziesięciu miesięcy, który dwa razy pokonał bramkarza rywali w jednym meczu. Poprzednim był w listopadzie 2012 roku Bartosz Ślusarski, autor dwóch trafień w wyjazdowym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Udany występ Łukasza Teodorczyka docenili też dziennikarze stacji Canal+. Wybrali napastnika Lecha do jedenastki kolejki ekstraklasy, a jednocześnie uznali go za najlepszego piłkarza dziewiątej serii ligowych spotkań. Czy w Gliwicach oglądaliśmy przełamanie wysokiego napastnika? - Na pewno to dobry krok do przodu i bodziec do pracy. Wiem, co mówię, bo na treningu po meczu w Gliwicach strzelił kilka fajnych bramek. Widać, że zyskał pewność siebie, wykorzystał swoją szansę - uważa Mariusz Rumak, ale natychmiast przypomina: - Łukasz musi każdego dnia udowadniać swoją przydatność, jeśli choć lekko odpuści, to mam dobrych napastników za jego plecami, którzy wskoczą i zajmą jego miejsce.

Po meczu z Piastem Łukasz Teodorczyk ma na koncie sześć goli wbitych w tym sezonie (w dwunastu występach): dwa w ekstraklasie, jeden w Pucharze Polski i trzy w Lidze Europejskiej. Drugi w klasyfikacji, kontuzjowany obecnie Vojo Ubiparip zdobył cztery bramki, a Bartosz Ślusarski - dwie. - Średnia pół bramki na mecz jest już przyzwoita. Gdyby z taką częstotliwością strzelał w lidze, walczyłby o koronę króla strzelców - mówi trener, ale jednocześnie podkreśla, że nie rozlicza swoich napastników tylko ze zdobywanych bramek: - Liczy się dla mnie to, żeby dobrze się prezentował, dobrze pracował dla zespołu. Fajnie, jeśli będzie strzelał, ale czasami potrzebny też taki napastnik, który będzie pracował na to, by także inni strzelali.

Trener "Kolejorza" zgadza się z tezą, że w Gliwicach Łukasz Teodorczyk zagrał w stylu, z którego znany był przed przyjściem do Poznania. - W Gliwicach to był taki Łukasz, jakiego chcieliśmy w Lechu. Piłkarz, którego chcieliśmy rozwinąć. Z poziomu bardzo dobrego napastnika ekstraklasowego chcemy zrobić piłkarza klasy europejskiej. Dużo pracy przed nim, ale ciężko pracuje, więc jestem dobrej myśli - mówi Mariusz Rumak.