Sport.pl

Lech Poznań w poszukiwaniu dobrej lewej nogi

Czy w składzie Lecha można upakować dwóch lewych obrońców? Może skoro obaj - Luis Henriquez i Barry Douglas - świetnie kopią piłkę lewą nogą, jednego z nich warto przesunąć do pomocy?


Od odejścia z klubu latem Aleksandara Tonewa Lech cierpi na brak lewonożnego gracza w linii pomocy. Na lewym skrzydle trener Mariusz Rumak wystawiał Vojo Ubiparipa, Szymona Pawłowskiego czy ostatnio Daylona Claasena. Całą trójkę łączy to, że lepiej czują się z piłką przy prawej nodze. To utrudnia szybki atak lewym skrzydłem - prawonożny gracz nie dośrodkuje piłki w pełnym biegu lewą nogą.

Taką umiejętność mają jednak dwaj piłkarze Lecha: lewi obrońcy Barry Douglas i Luis Henriquez. - To najlepsza lewa noga w Szkocji, problem w tym, że słabo spisuje się w grze obronnej - chwalił Douglasa były bramkarz Lecha Radosław Cierzniak. Panamczyk z kolei jako lewy pomocnik grywa czasem w reprezentacji Panamy.

- Nie było jeszcze okazji, by przećwiczyć grę któregoś z nich w pomocy - przyznaje trener Lecha Mariusz Rumak. - Ale w przyszłości nie wykluczam takiego rozwiązania - dodaje. Po dwóch towarzyskich grach Lecha z trzecioligowymi Sokołem Kleczew i Polonią Środa wiadomo, że świetnym dośrodkowaniem może popisać się Douglas. Zagrał kilka takich piłek, zaliczył dwie asysty. - Na razie przygotowujemy Barry'ego do gry w obronie. Na razie zresztą koncentrujemy się na tym, by w ogóle doprowadzić go do formy meczowej - informuje trener Lecha.

W sobotnim meczu ze Śląskiem w podstawowej jedenastce zagra Douglas lub Henriquez. Z Panamczykiem kłopot jest taki, że na treningu Lecha pojawi się dopiero dziś. - Luis w obu reprezentacyjnych meczach grał po 90 minut. Po zakończeniu meczu z Hondurasem najbliższy samolot miał dopiero w środę, leci stamtąd 24 godziny - mówi trener Rumak. - Nie wykluczam debiutu Douglasa, ale późny powrót Luisa nie przekreśla jego szans na grę ze Śląskiem - dodaje.

Rumak nie ukrywa, że interesuje się występami swoich piłkarzy w meczach drużyn narodowych. - Oczywiście, że patrzę, czy grali, czy wygrali, bo jeśli tak, to wracają do klubu podbudowani i dają zespołowi dobrą energię. W ciągu godziny po zakończeniu meczu patrzę na telefon, czy ktoś nie dzwoni. Bo jak dzwoni, to zazwyczaj oznacza, że stało się coś nieprzyjemnego ze zdrowiem - opowiada trener Lecha.

O ile z obsadą lewej obrony w sobotę nie powinno być problemu, kłopoty pojawiają się na innych pozycjach w defensywie. Kontuzjowani są Marcin Kamiński i Kebba Ceesay, z mniejszymi obciążeniami ćwiczył Hubert Wołąkiewicz. W tej sytuacji szykuje się powrót do składu również leczącego się ostatnio Tomasza Kędziory. - Jestem zdrowy, nic mi nie dolega. Mam nadzieję, że trener da mi szansę gry - deklaruje 19-latek.

KTO POWINIEN GRAĆ - DYSKUTUJMY NA FACEBOOKU

Więcej o:
Komentarze (5)
Lech Poznań w poszukiwaniu dobrej lewej nogi
Zaloguj się
  • usres

    Oceniono 16 razy 16

    Odpie...sie z tym zarabianiem bucu

  • gibbonzlodzi

    Oceniono 5 razy 1

    Czy w składzie Lecha można upakować dwóch lewych obrońców?
    Tego akurat nie wiem.
    Ale wiem, że Fornalik upakował w repie nawet czterech "lewych" obrońców. Pozastałych formacji też nie oszczędził.

  • xawerysw

    Oceniono 7 razy 1

    Nawet jeśli uda się któregoś z nich ustawić na tej pozycji to trzeba i tak szukać kogoś albo na nią albo na zastąpienie ich na dotychczasowym mijescu. A w oderwaniu od klubowej piłki kolejne deliberacje nad przyszłością kadry i trenera oraz alternatywami na miejsce Fornalika krotkapilka.pl/artykul,selekcjoner_bez_gwarancji,1207

  • darren.p

    Oceniono 5 razy -3

    Szkoda że, Lech ma za trenera konia pociągowego a nie rumaka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX