Vojo Ubiparip: Nigdy nie chciałem odchodzić z Lecha. Tu chcę pokazać, na co mnie stać

- Rzeczywiście, moje nazwisko po serbsku znaczy ?zabij rumaka?. No tak się złożyło. Nie wiem, jak mam to skomentować. To po prostu jedynie jest śmieszne - śmieje się serbski piłkarz Lecha Poznań Vojo Ubiparip, odpowiadając na pytania kibiców Kolejorza.
Vojo Ubiparip wziął udział w programie realizowanym przez LechTV - "Wiara pyta, piłkarz odpowiada". Polega on na tym, że zawodnik przed kamerą odpowiada na pytania, które kibice nadesłali do redakcji wcześniej.

Kibice Lecha Poznań zadawali nawet takie pytania jak: czy jeździłeś kiedyś czołgiem? Vojo Ubiparip zaprzeczył. Zapytany o swoje potężne brwi odrzekł, że nie pielęgnuje ich w żaden sposób. Dlatego są, jakie są.

Dodał także, że nigdy nie przyjąłby oferty z Legii Warszawa. - Jestem w Lechu od dwóch i pół roku, związałem się z kibicami Lecha i dlatego takiej oferty bym nie przyjął - mówi.

Vojo Ubiparip wyjaśnia m.in., że najlepsi kompani w drużynie Kolejorza to dla niego Jasmin Burić i Dimitrija Injac. Pierwszy jest Bośniakiem, drugi - Serbem. Mówi także, że woli grać jako wysunięty napastnik niż jako skrzydłowy. - Zawsze powtarzam, że to jest moja pozycja - mówi w nienagannej polszczyźnie.

- Nie myślałem o odejściu. Zawsze chciałem zostać w Lechu i pokazać, dlaczego tu przyszedłem - zapewnia. - Wiedziałem, że kiedyś karta się odwróci i że praca wykonana na treningach zaprocentuje. Dzięki Bogu teraz jest tak jak jest.

- Mamy dobry kontakt z trenerem Mariuszem Rumakiem i gdyby trzeba było, stanęlibyśmy w jego obronie. Nie widzę powodów, by zwalniać trenera Rumaka. Zwłaszcza że pozbieraliśmy się i podnieśliśmy w meczu z Koroną Kielce - odpowiedział na jedno z pytań.