Trener Mariusz Rumak: W piłce nożnej nie można stosować czarów. Jest tylko praca

- Żeby wygrywać, trzeba wykorzystywać sytuacje, które się ma. W dzisiejszym meczu nie zabrakło ambicji, woli walki, nie zabrakło zespołowości, ale jakości w polu karnym. To kwestia umiejętności, kwestia presji. Gdybyśmy wykorzystali co czwartą sytuację, to byśmy awansowali - komentował trener Mariusz Rumak po meczu z Żalgirisem Wilno. I dodaje, że nie mógł pracować z zespołem tak, jakby chciał.
Lech Poznań wygrał z Litwinami 2:1, ale odpadł z pucharów po bardzo słabej grze. - To nasz porażka i czekają nas teraz trudne chwile - powiedział trener Mariusz Rumak. - Zadacie teraz wiele trudnych pytań i będziecie mieli rację. Przyczyny, które wskazuje się jako powody naszych niepowodzeń, są wskazane prawidłowo. Nie wiem, czy potrzeba nam zawodnika ofensywnego, z polotem i pewnością siebie w polu karnym. Na pewno potrzeba nam teraz wyciągnięcia wniosków i poszukania odpowiedzi na pytanie, dlaczego się nie udało, skoro cel był jasny - dodał.

Trener Mariusz Rumak był pytany o to, dlaczego nie dokonał zmian już w przerwie, gdy widział, co się dzieje. - Miałem taką myśl, ale nie mieliśmy na ławce żadnego obrońcy. Musiałem spojrzeć na kadrę pod kątem graczy, którzy mogą zasilić obronę w razie konieczności. Dałem moim graczom jeszcze 10 minut, w końcu trzeba było pójść va banque. Jak wszyscy widzieli, zabrakło nam czasu, dlatego przyznaję: rzeczywiście, zmiany trzeba było zrobić w przerwie.

W odpowiedzi na pytanie, czy jest w stanie przebić mur, przed którym stanął Lech Poznań po tej porażce, trener Mariusz Rumak odrzekł: - Zdecydowanie tak. Nie mogłem tego lata popracować z zespołem tak, jak bym chciał. Dużo zajęć treningowych nie miałem do dyspozycji. Często jedynym środkiem, jaki miałem do dyspozycji, była rozmowa, analiza i krótkie zajęcia. Teraz wiele osób nieprzychylnych mi się odezwie i będzie kąsać. My jako zespół w tej sytuacji musimy być zwarci i szybko się podnieść. Musimy patrzeć w przyszłość, bo jeszcze przed nami ekstraklasa i Puchar Polski.

- Moment, w którym przejmowałem zespół półtora roku temu, był trudny dla Lecha. I wtedy nie zastosowałem czarów, by go podnieść. Była tylko praca - mówił trener Mariusz Rumak. - Rok temu, gdy odpadliśmy z Pucharu Polski, też nie było czarów, lecz praca. Dzisiaj zatem także nie liczymy na żaden cud, dzisiaj także musi być praca, a nie opowiadanie pięknych historii. Nie chcę więc za dużo mówić, bo patrzę na świat prosto i wierzę tylko w pracę. Licząc na to, że ci piłkarze, którzy nie przepracowali okresu przygotowawczego, jak najszybciej dojdą do formy. A grupa tych graczy, którzy brali na siebie w tym czasie ciężar gry, dostanie więcej wytchnienia. Często stawały bowiem przede mną dylematy moralne tego typu, czy postawić na graczy po kontuzji. Tomasz Kędziora czy Kebba Ceesay nie powinni byli grać czterech meczów, a grali. Oni zawsze są gotowi, zawsze mi powiedzą: trenerze, możemy grać. A nie powinni.

Mariusz Rumak dodał, że odpadnięcie z Żalgirisem Wilno to dla niego bardzo czytelny sygnał, że potrzebne są poważne zmiany kadrowe w drużynie. - Od początku tego sezonu pracujemy pod presją czasu. Teraz najważniejszy jest mecz niedzielny z Koroną Kielce. Uważam, że ta drużyna robi kroki do przodu. Szkoda tylko, że już poza Europą.

WASZE PRZEMYŚLENIA NA TEMAT TEGO MECZU Z ŻALGIRISEM MOŻECIE ZAMIEŚCIĆ NA FACEBOOKU

Czy Lech Poznań powinien zwolnić trenera Mariusza Rumaka?