Trener Żalgirisu Wilno: Z napastników Lecha Poznań najbardziej obawiam się Piotra Reissa

- Absolutnie nie grałem jeszcze takiego meczu jak ten w czwartek. To najważniejszy mecz, w jakim miałem okazję brać udział jako trener, zresztą nie tylko ja, to najważniejszy mecz dla Żalgirisu, Wilna i Litwy - mówi przed spotkaniem z Lechem Poznań w Lidze Europejskiej trener Żalgirisu Wilno Marek Zub.
Polski szkoleniowiec lidera litewskiej ekstraklasy pojawił się na konferencji prasowej w świetnym humorze. Jego zespół w kraju prowadzi w tabeli z dziewięciopunktową przewagą, kilka dni temu wygrał 3:0, mimo że grał w rezerwowym składzie. Po pierwszym spotkaniu z Lechem Poznań w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europejskiej prowadzi 1:0. - Zaliczka po pierwszym meczu oczywiście mogłaby być większa. Choć wolałbym 2:0 albo 3:0 - mówi z uśmiechem Marek Zub. - Mamy w przerwie tego dwumeczu małą przewagę, a teraz możemy coś zmienić w strategii grania, zmienić zawodników. Powiem nawet, że po pierwszym meczu nie mogło być lepszego wyniku dla nas, dzięki czemu spotkanie jeszcze bardziej zyskuje na atrakcyjności.

Zdaniem Marka Zuba jego piłkarze wykorzystali w Wilnie wielki atut w postaci własnego boiska. - Nasza nietypowa nawierzchnia jest nietypowa nawet wśród syntetycznych boisk. Dla nas to było bardzo istotne, bo mogliśmy grać piłkę w sposób, który lubimy - mówi.

W przeddzień meczu oficjalna strona UEFA opublikowała artykuł poświęcony Żalgirisowi Wilno i nazwała ten zespół fenomenem, bo jako nierozstawiony zespół przeszedł dwie fazy eliminacji. - My fenomenem? Fenomen? Widocznie dziennikarz siedział w nieklimatyzowanym pokoju - żartuje Marek Zub.

Od polskiego trenera bije spokój, a sam szkoleniowiec robi wszystko, by udzielił się on także graczom litewskiej drużyny. - Nie mamy nic do stracenia, zagramy z pełną swobodą. Presja i zdenerwowanie na pewno będą, ale nie tak duże, żeby sparaliżowały nogi - mówi Marek Zub, mimo że większość jego piłkarzy nie miała jeszcze okazji zagrać na stadionie takim jak ten w Poznaniu. - Atmosfera na stadionie nie przeszkodzi nam w realizacji celu, my z niej będziemy korzystali - uważa.

Trener Żalgirisu podkreśla, że pod większą presją będą w czwartek piłkarze "Kolejorza". - Lech jest personalnie bardzo groźnym zespołem. Nam może być o tyle trudniej, że Lech zagra z dodatkową motywacją. Czytałem tytuły, że dla Lecha mecz z nami jest o wszystko, o to, żeby nie przegrać sezonu już na starcie. Stąd ta motywacja, ale też dodatkowa presja, choćby ze strony kibiców, czego mieliśmy okazję doświadczyć w Wilnie - mówi Marek Zub.

Pytany o to, którego z napastników Lecha Poznań - Vojo Ubiparipa czy Łukasza Teodorczyka - obawia się bardziej, polski szkoleniowiec odpowiada z uśmiechem: - Z napastników Lecha najbardziej obawiam się Piotra Reissa.

A ten, jak wiemy, w czerwcu zakończył zawodową karierę...