Polak trenerem, Polak najlepszym strzelcem. Oni stanowią o sile Żalgirisu Wilno

Żalgiris Wilno, po tym jak zwyciężył 2:0 Pjunik Erywań w pierwszym starciu, ma wielkie szanse, by być rywalem Lecha Poznań eliminacjach Ligi Europejskiej. Wcześniej Litwini wyeliminowali irlandzki St. Patrick's Athletic, więc jeśli poradzą też sobie z zespołem z Armenii, pierwszy raz w historii swych startów w pucharach pokonają dwie rundy. Do sukcesu - na miarę możliwości - Żalgiris prowadzą Polacy: trener Marek Zub i napastnik Kamil Biliński.
Trzeci z Polaków, jednocześnie najbliższy sercom kibiców Lecha Poznań pomocnik Jakub Wilk, właśnie zamienił Wilno na rumuński FC Vaslui. Wcześniej jednak - razem z rodakami - zdobył puchar, superpuchar i wicemistrzostwo Litwy. Liga litewska gra systemem wiosna - jesień, więc drugie miejsce przypisane jest do roku 2012.

W trwającej edycji rozgrywek za 2013 rok Żalgiris (czyli po polsku Grunwald) Wilno nie ma już sobie równych, po połowie gier ma dziewięć punktów przewagi nad Ekranasem Poniewieże i Atlantasem Kłajpeda. Swoje mecze rozgrywa na stadionie LFF, mieszczącym ok. 5,5 tys. widzów. Leży na nim sztuczna trawa, co oznacza, że jeśli Lech zagra z Żalgirisem, już drugi mecz w tegorocznych rozgrywkach pucharowych rozegra na sztucznej murawie.

Najlepszym strzelcem zespołu jest Kamil Biliński, który w tym sezonie ma na koncie już 13 goli. 25-letni napastnik w Polsce grał w Śląsku Wrocław (błyszczał w Młodej Ekstraklasie), Zniczu Pruszków, Polkowicach i Wiśle Płock.

O Polakach w Żalgirisie i samym klubie opowiada reportaż Canal+ pt. Polski Żalgiris.

Żalgiris tylko raz mierzył się w pucharach z polskim klubem. W 2000 roku pokonał w pierwszym meczu Ruch Chorzów 2:1, by w rewanżu dostać srogie baty. Niebiescy wygrali drugi mecz aż 6:0.

Więcej o: