Lech Poznań zagra w Finlandii bez reklamy swojego sponsora

- Wiemy, że w Finlandii obowiązuje restrykcyjne prawo dotyczące reklamowania usług firm bukmacherskich, dlatego zagramy tam bez reklamy firmy STS - mówi Bartosz Skwiercz z Lecha Poznań.
Już za niespełna dwa tygodnie "Kolejorz" rozegra swój pierwszy oficjalny mecz w sezonie. 18 lipca zmierzy się w mieście Vantaa z Honką Espoo w pojedynku II rundy kwalifikacji do Ligi Europejskiej. Wiadomo już, że lechici zagrają w Finlandii w nietypowych strojach. Na ich koszulkach zabraknie reklamy STS. - Wiemy, że w Finlandii obowiązuje restrykcyjne prawo dotyczące reklamowania usług firm bukmacherskich, dlatego zagramy tam bez reklamy firmy STS - mówi Bartosz Skwiercz z Lecha Poznań. - Mimo że nasz sponsor jest firmą legalnie działającą na polskim rynku, to szanujemy tamtejsze prawo i stąd nasza decyzja - dodaje.

Gdy tylko okazało się, że pierwszym pucharowym rywalem lechitów będzie Honka Espoo, prawnicy "Kolejorza" i firmy STS analizowali zapisy fińskiej ustawy, która zabrania reklamowania firm bukmacherskich, które nie są zarejestrowane w tamtym kraju. Okazało się, że przepisy nie pozwalają na to, by Lech zagrał w Finlandii w swoich normalnych strojach. Ewentualnego pozwu czy kary nie chciał też ryzykować sam bukmacher. "Jesteśmy legalną firmą i nie mamy zamiaru łamać prawa" - miał powiedzieć przedstawiciel STS.

Czy w tej sytuacji najlepiej eksponowane miejsce na koszulkach piłkarzy Lecha pozostanie wolne? - Nie będziemy sprzedawali tej powierzchni reklamowej na to spotkanie - zapewnia Bartosz Skwiercz, ale mówi jednocześnie, że nie zapadła jeszcze decyzja, czy zamiast logo STS nie pojawi się na strojach reklama jakiejś akcji czy fundacji. Przypomnijmy, że nie tak dawno poznaniacy promowali na koszulkach akcję "Wygraj Życie", która zachęca do dołączenia do grona dawców szpiku kostnego. Wiadomo natomiast, że bez żadnych przeszkód lechici zagrają z reklamą STS w rewanżowym meczu z Honką Espoo.

"Kolejorz" miał już kiedyś problem ze swoim sponsorem z branży bukmacherskiej. Było to przy okazji meczu w Brugii w eliminacjach do Ligi Europejskiej w 2009 r. Belgowie radzili Lechowi, by zagrał w innych koszulkach niż te z reklamą firmy BetClic. Powoływali się na przepisy obowiązujące w ich kraju i straszyli karą sięgającą kilkudziesięciu tysięcy euro. Gospodarze przypominali też, że dzień przed występem Lecha podobny problem miał w Belgii Olympique Lyon (miał tego samego sponsora co Lech), który grał z Anderlechtem Bruksela.

- Bierzemy konsekwencje na siebie - obiecali Lechowi przed meczem w Brugii szefowie BetClica. W obu przypadkach drużyny zagrały w Belgii w swoich normalnych strojach, z reklamą bukmachera. "Kolejorza" nie spotkały za to później żadne konsekwencje.