Lech Poznań chce zapłacić grzywnę za swoich piłkarzy. Złamie jednak wtedy prawo

Piotrowi R. i Ivanowi D. grozi kara za odpalenie rac na poznańskim stadionie. W środę klub zadeklarował, że jeśli zajdzie taka potrzeba, zapłaci za nich grzywnę.
W środę napisaliśmy, że poznańska policja postawiła piłkarzom Lecha Piotrowi R. i Ivanowi D. zarzuty "posiadania wyrobów pirotechnicznych podczas imprezy masowej". Chodzi o wydarzenia sprzed miesiąca, gdy Lech grał z Koroną Kielce. Dla obu piłkarzy był to ostatni, pożegnalny mecz w karierze. Po zejściu z boiska zawodnicy poszli na trybunę zajmowaną przez najbardziej fanatycznych kibiców Lecha. Trzymali w dłoniach odpalone race, które podali im kibice.

Na informacje o zarzutach zareagował Lech. W oświadczeniu klub deklaruje, że zrobi wszystko, by "sprawa zarzutów została pomyślnie rozwiązania". I dodaje: "Klub zobowiązuje się do pokrycia ewentualnych grzywien, jakie grożą obu zawodnikom".

Jednak według mec. Marcina Badury, adwokata z kancelarii Wojcieszak Basiński i wspólnicy, płacąc grzywny, Lech sam złamie prawo. - Każdy, kto nie będąc osobą najbliższą dla skazanego, płaci za niego grzywnę lub ofiarowuje na ten cel pieniądze, sam podlega karze aresztu i grzywny. Mówi o tym art. 57 Kodeksu wykroczeń - wyjaśnia mec. Badura.

Poznańska prokuratura nie przesądza, że sprawa zakończy się aktem oskarżenia. Jednym z rozwiązań jest złożenie do sądu wniosku o jej warunkowe umorzenie - oznacza to uznanie winy, ale odstąpienie od wymierzenia kary.

Prokurator Piotr Herman powiedział nam, że wpływ na jego decyzję będzie miała postawa piłkarzy. - Obaj przyznali się do winy - zdradził.

Z naszych ustaleń wynika, że piłkarze wyrazili też skruchę i stwierdzili, że żałują odpalenia rac. Prokurator nie chciał jednak tego potwierdzić.