Lech Poznań przełamał Wisłę Kraków. Błysnął młody Dariusz Formella. Rośnie napastnik?

Poznański Lech w swym drugim meczu sparingowym podczas letniej przerwy w rozgrywkach wygrał z Wisłą Kraków trenera Franciszka Smudy, która jest na zgrupowaniu w Grodzisku Wlkp. Przegrywał, ale przełamał rywala. Dwa gole strzelił młody Dariusz Formella - obydwa z dużą lekkością, swobodą i pewnością siebie.
W poprzednim spotkaniu lechici zremisowali 0:0 z Omonią Nikozja. Tamto spotkanie, rozegrane zaraz po zgrupowaniu Kolejorza w Opalenicy, było jednak ciekawe, żywe, obfitowało w sporo akcji bramkowych już od samego początku. To z Wisłą, rozgrywane w porze historycznego ćwierćfinału Wimbledonu między dwoma polskimi tenisistami Łukaszem Kubotem i Jerzym Janowiczem - dopiero po przerwie.

Kiedy trener Lecha Poznań Mariusz Rumak w ostatniej minucie pierwszej połowy wyskoczył z boksu trenerskiego i krzyknął w niespotykanym nawet jak na niego gniewie: "A wy (...) na wczasach tu jesteście?!", to trudno było o lepsze podsumowanie tych 45 minut. Okrzyk skierowany był w stronę graczy ofensywnych (zwłaszcza Gergo Lovrencsicsa i Łukasza Teodorczyka), którzy nie cofnęli się po przejęciu piłki przez Wisłę. Z powodzeniem jego adresatami mogliby być także inni gracze. I byli, bo gdy zawodnicy zeszli do szatni na przerwę, przez ściany słychać było krzyki trenera Mariusza Rumaka, który robił graczom awanturę.

Ci, którzy byli w przerwie blisko szatni Wisły Kraków po drugiej stronie stadionu, usłyszeli z kolei krzyki trenera Wisły Franciszka Smudy.

Trzeba przyznać, że warunki do gry nie były łatwe - temperatura w cieniu sięgnęła 29 stopni, a na odsłoniętym boisku stadionu Dyskobolii w Grodzisku Wlkp., pozbawionym cienia, było jeszcze goręcej. Sędzia odgwizdywał przerwy, by zaprosić piłkarzy na picie, Manuel Arboleda mobilizował tak dawno niesłyszanym w szeregach Lecha "ułajaj, ułajaj", ale gra Lechowi ewidentnie się nie kleiła. W 22. minucie groźnie strzelał Vojo Ubiparip, a chwilę wcześniej Łukasz Teodorczyk zakręcił się z piłką, by wymanewrować wiślaków, lecz nie udało mu się utrzymać na nogach. To wszystko, cała gra Lecha.

Wisła Kraków natomiast zagroziła Kolejorzowi kilkakrotnie. "Jaki znowu Gostomski?!" - zdawał się pytać Jasmin Burić wspaniałą interwencją, jaką popisał się w 25. minucie spotkania po strzale Patryka Małeckiego. Obronił także piłkę po groźnym uderzeniu Brazylijczyka Alessandro Celina, który ostatnio grał w piłkę w Hongkongu. Po przerwie oddał pole nowemu nabytkowi Lecha, Maciejowi Gostomskiemu, by i on mógł się wykazać.

Pierwszy wykazał się Michał Miśkiewicz z Wisły, bo krzyki trenera Mariusza Rumaka w przerwie podziałały zwłaszcza na Gergo Lovrencsicsa. Od razu po przerwie uderzył silnie z dystansu, zmuszając krakowskiego bramkarza do wysiłku w pełnym słońcu.

Maciej Gostomski swoją szansę dostał, gdy w 53. minucie obronił strzał po akcji Wisły, a następnie musiał stanąć oko w oko z Rafałem Boguskim przy rzucie karnym. Karol Linetty sfaulował bowiem Gordana Bunozę i Wisła dostała wielką szansę na zdobycie gola. Rafał Boguski szansy nie zmarnował.

Za chwilę krakowianie mogli podwyższyć, gdy wyszli z kontrą w przewadze trzech zawodników na dwóch. Emmanuel Sarki nie sięgnął piłki tuż pod bramką.

Kamil Drygas odpowiedział na to w 61. minucie, gdy trafił potężnie w poprzeczkę piłką odegraną mu do tyłu spod linii końcowej przez Łukasza Teodorczyka. Za to w 69. minucie Lech przeprowadził w polu karnym akcję w powietrzu, po której piłka trafiła do Fina Kaspra Hämäläinena. Wiślacy nie przypilnowali spalonego i lechita wyrównał.

Nie koniec na tym, bo po kilkudziesięciu sekundach meczu (kilku minutach de facto, gdyż mieliśmy przerwę na picie) Lech przejął piłkę, Fin zagrał pięknie do Dariusza Formelli i ten w pierwszym kontakcie z piłką zdobył gola, który dał Lechowi prowadzenie. Poszedł za ciosem i krótko potem, z podania Mateusza Możdżenia zdobył kolejną bramkę. Swoboda, jaką tego dokonał, tchnęła nadzieję, iż oto pojawia się w Kolejorzu świetny napastnik na przyszłość.

Dodajmy, że na boisku zobaczyliśmy także innych młodych: Jana Bednarka (rocznik 1996), Dominika Chromińskiego (rocznik 1993) czy Franciszka Siwka (rocznik 1995). W ostatnich sekundach, po wybiciu bramkarza Franciszek Siwek szedł nawet sam na bramkę Wisły, ale wtedy sędzia... skończył spotkanie.

Chociaż mecz odbył się w Wielkopolsce, to Wisła Kraków była tu "u siebie". To ona bowiem przebywa na zgrupowaniu w Grodzisku Wlkp. Tak jak Lech, grała sparing z cypryjską Omonią Nikozja. Wygrała go 3:0, co trener Franciszek Smuda uznał za powód do dumy i wypomnienia tego Kolejorzowi. Wśród graczy, których testowali wiślacy, nie było Semira Stilicia. Lech Poznań - Wisła Kraków 3:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Boguski (53., z rzutu karnego), 1:1 Hämäläinen (69.), 2:1 Formella (71.), 3:1 Formella (77.)

LECH: Burić (46. Gostomski) - Możdżeń, Kamiński, Arboleda (78. Bednarek), Wołąkiewicz - Trałka (46. Drewniak), Drygas (70. Trałka) - Lovrencsics (70. Ubiparip), Hämäläinen (90. Chromiński), Ubiparip (46. Linetty, 85. Siwek), Teodorczyk (70. Formella)

WISŁA: Miśkiewicz - Bunoza, Głowacki, Garguła (72. Burdenski), Stjepanović, Sarki (67. Lech), Małecki (46. Eduardo), Chrapek (46. Boguski), Jovanović (67. Nalepa), Celin (78. Kościelniak), Stolarski (72. Burliga).