Czy Lech Poznań pokłócił się z PZPN w sprawie juniorów? Trener Mariusz Rumak wyjaśnia, o co chodzi

- Nie mam kim grać w obronie. Mamy zagrać dwójką obrońców? Mam przestawić do obrony Vojo Ubiparipa? - trener Lecha Poznań Mariusz Rumak tłumaczy specjalnie dla poznan.sport.pl, o co poszło w sprawie wstrzymania wyjazdu na zgrupowanie kadry młodych graczy Kolejorza.
Marcin Wesołek: Nie chciał pan puścić trzech zawodników na zgrupowanie kadry U-19 przed ważnymi dla niej meczami o awans do finałowego turnieju mistrzostw Europy. Mateusz Borek na swoim Twitterze napisał, że jest zgrzyt między panem a trenerem młodzieżówki Marcinem Sasalem. Faktycznie jest?

Mariusz Rumak: Nie ma. Jestem w kontakcie z trenerem Sasalem od początku jego pracy z kadrą. Rozmawialiśmy też przed tymi ostatnimi powołaniami, gdy powiedziałem mu, że jesteśmy gotowi na puszczenie zawodników na zgrupowanie. Ja współpracę z trenerem Sasalem i szkoleniowcami innych reprezentacji oceniam bardzo dobrze.

Zgrupowanie młodzieżówki rozpoczęło się jednak w poniedziałek, a Kędziora, Linetty i Formella we wtorek byli w Poznaniu.

- Największy problem dotyczy Tomka Kędziory. Uznałem, że niestety nie mogę go puścić na zgrupowanie. Powód jest jeden: nie ma kto u nas grać w obronie. Na dziś mamy w zespole 8 czy 9 urazów i kontuzji. Przed meczem ze Śląskiem zdrowych mam trzech obrońców. Jeśli uznamy, że w obronie może grać Mateusz Możdżeń, to jest ich czterech. Zdrowy jest zatem Luis Henriquez - choć boryka się z urazem niewykluczającym go z gry, Marcin Kamiński i Tomek Kędziora. Reszta? Kebba Ceesay po operacji. Manuel Arboleda co prawda zdrowy, ale trenuje z nami od tygodnia, pół roku nie grał i możemy go wpuścić najwyżej na chwilę. Ivan Djurdjević z urazem kręgosłupa. Z wtorkowego treningu zszedł Hubert Wołąkiewicz. W tej sytuacji Tomek jest nam niezbędny, jest trzecim obrońcą. Dopiero szukam czwartego.

Ale to nie wszystko. Po operacji są Bartek Ślusarski i Patryk Wolski, w poniedziałek zabieg czeka Rafała Murawskiego. On cały czas gra z urazem, nikt o tym nie wie. Rafał miał być operowany w środę, jeszcze przed meczem ze Śląskiem. Przyszedł jednak do mnie i powiedział, że nie, że gramy do końca, że te cztery dni nic nie zmienią. Czekają go trzy-cztery tygodnie przerwy, powinienem go mieć na początek okresu przygotowawczego.

Dochodzimy do momentu, gdy Lech ma dziś 13-14 zawodników do gry. Wysyłając trzech na zgrupowanie młodzieżówki, zostaje jedenastu. A my nie możemy sobie pozwolić na to, by odpuścić końcówkę sezonu w ekstraklasie.

Pańskiego stanowiska nie zmienia fakt, że ostatnie dwa mecze nie mają znaczenia dla układu tabeli i miejsca, jakie zajmie w niej Lech?

- Mamy zagrać dwójką obrońców? Mam przestawić do obrony Vojo Ubiparipa? My nie mamy pola manewru. Gramy o honor, prestiż, gramy dla kibiców. Nie odpuszczamy. To nie jest tak, że na mecz w ekstraklasie można pojechać sobie w trzynastu i z uśmiechem przegrać. To nie są rozgrywki juniorskie. Jednym z wniosków, jakie płyną dla nas z tej sprawy, jest to, że nasza kadra musi być szersza.

Pana zdaniem, Kędziora musiał zostać. A Dariusz Formella, który w lidze jeszcze nie zagrał?

- W poniedziałkowej rozmowie telefonicznej z trenerem Sasalem wyraziłem chęć kompromisu i powiedziałem, że Darek może dojechać na zgrupowanie. Trener Sasal powiedział, że jednak nie, że będzie sobie radził inaczej.

Bardzo ubolewam nad tym niefortunnym zbiegiem terminów, bo zawodnicy powinni grać i w klubie, i w reprezentacji. Dla Tomka Kędziory gra z orłem na piersi to też jest duża i ważna sprawa.

Wspomniał pan o kontuzji Ivana Djurdjevicia, który - podobnie jak Piotr Reiss - po sezonie kończy karierę. Jest szansa, by skończył ją na boisku w meczu z Koroną?

- Bardzo bym chciał. Ivan boryka się cały czas z problemami kręgosłupa, to uraz trudny do leczenia. Na razie nie mogę wstawić go do osiemnastki.

Co dalej z Djurdjeviciem? Zostanie w Lechu w innej roli?

- Ivan dostał od nas propozycję pracy z grupami młodzieżowymi. Przyjął ją, z czego się bardzo cieszę.

Lech szybko rozpoczął wzmacnianie drużyny. We wtorek zaprezentowaliście Barry'ego Douglasa.

- Okazało się, że jakiegoś Douglasa jednak znałem (śmiech) [Kilka tygodni temu trener Rumak pytany o transfer tego piłkarza, mówił że Douglasów zna dwóch: Kirka i Michaela, i obaj są aktorami - red.Kilka tygodni temu trener Rumak pytany o transfer tego piłkarza, mówił że Douglasów zna dwóch: Kirka i Michaela, i obaj są aktorami - red. ]. Kolejnych wzmocnień już nie szukam. Ja je znalazłem. Teraz jesteśmy na etapie negocjacji z klubami, bo zawodnicy których wybrałem, chcą grać w Lechu. Wiadomo, że ciekawa jest dla nas liga szkocka i szwedzka, głównie dlatego że są tam dobrzy piłkarze, którzy chcą pracować. Mnie interesują ludzie pracowici, z twardymi charakterami. Rozmawiałem z Barrym i wiem, że on też jest facetem, który pracy się nie boi. Nie zapominamy też o polskiej lidze, bo w zespole musi być równowaga między Polakami i obcokrajowcami. W szatni musi być język polski, którego zresztą nasi obcokrajowcy intensywnie się uczą.

Prawdopodobnie odejdzie od nas Aleks Tonew. Zainteresowanie Aleksem jest duże i są w klubie oferty satysfakcjonujące klub.

Czy w następnym sezonie Dariusz Formella będzie w stanie go choć w części zastąpić?

- Bardzo chciałem, żeby Darek zagrał chociaż część meczu z Podbeskidziem. Sam przyszedł do mnie i mówił: Trenerze, fajnie byłoby zagrać. Zakładałem, że jeśli ten mecz dobrze nam się ułoży, dam mu zadebiutować. Mecz się jednak nie ułożył. Darek to chłopak, który właśnie zakończył proces aklimatyzacji w Lechu. On ma papiery na granie, co czasami - ale tylko czasami - widać na treningu czy w meczu Młodej Ekstraklasy. Jest bardzo młody, po raz pierwszy wyjechał z domu, przechodząc do Lecha zrobił duży życiowy przeskok. Mam nadzieję, że jesienią zacznie mocno pukać do składu. Że gdy będę wpuszczał go na boisko, będę pewien, że dużo da zespołowi.

Więcej o: