Sport.pl

Babcia Rózia, kuzyn Maciej i Wrocław w 1978 roku, czyli czego nie wiesz o Piotrze Reissie

40-letni Piotr Reiss zakończy tym sezonem swoją długą karierę piłkarską, w większości związaną z Lechem Poznań. O tym, że był w jego barwach królem strzelców, ale nigdy nie zdobył mistrzostwa, wiedzą wszyscy. Oto jednak kilka faktów z jego życia, które są znacznie mniej znane.
- Ważną postacią w życiu Piotra Reissa była jego babcia Rózia - mama ojca. Zawsze doskonale rozumiała potrzeby chłopaka kochającego futbol. Zastępowała mu zapracowanych rodziców. Gdy trzeba było, zrobiła na drutach jego pierwszy kibicowski niebiesko-biały szalik, który miał "oczka" na szerokość palca. Babcia też zakupiła Piotrowi pierwsze piłkarskie buty.

- "Rejsik" - jak każdy chyba chłopak, miał swoich piłkarskich idoli, których plakaty małolaty zwykle wieszają na ścianach. Nie u Piotra, ponieważ jego pokój pełnił wiele funkcji, m.in. był rodzinnym salonem. To tam wisiały m.in. plakaty jego ulubionego piłkarza, Włocha Roberto Baggio.

- Piotr miał 15 lat i niespełna 5 miesięcy, kiedy 18 listopada 1987 r. - kosztem szkolnych zajęć - pojechał na mecz 1/8 finału Pucharu Polski z Ostrovią Ostrów Wlkp. Lech wygrał wtedy 3:0. Był to początek drogi do pamiętnego finału PP z Legią, dającego przepustkę do późniejszej dramatycznej walki z Barceloną.

- W składzie Lecha - mistrza Polski juniorów z 1987, pierwszego w dziejach klubu, znalazło się już nazwisko Reiss. Chodziło jednak o Macieja - starszego kuzyna Piotra. "Rejsikowi" nie dane było zdobyć mistrzowskiego tytułu, bo gdy w 1995 r. Kolejorz znów triumfował wśród juniorów, on przekroczył już tę kategorią wiekową.

- Swój pierwszy finał Pucharu Polski Piotr Reiss zaliczył we Wrocławiu 19 maja 1982 r. - jeszcze na trybunach. Po wygranej Lecha 1:0 z Pogonią Szczecin był w siódmym niebie i pewnie w chłopięcych marzeniach widział siebie wznoszącego puchar. Marzenia te spełniły się 1 czerwca 2004 r., po wygranym dwumeczu z Legią Warszawa.

- 27 lat później, 19 maja 2009 r. na Stadionie Śląskim w Chorzowie, znów świętował sukces w finale Pucharu Polski po wygranej 1:0 z Ruchem.

- Piotr Reiss z wykształcenia jest mechanikiem samochodowym. Mimo ukierunkowanego wykształcenia, gdy ma kłopoty z autem, udaje się do "prawdziwego" warsztatu samochodowego.

- "Rejsik" jest fanem motoryzacji. W swym życiu miał blisko dwadzieścia samochodów. Zaczynał od rodzimej produkcji... niezapomnianych "maluchów", potem były hondy, a dziś preferuje niemiecką solidność i marki typu BMW, Mercedes czy Audi.

- Reiss jako piąty wychowanek Lecha i jego piłkarz zagrał w narodowych barwach, jako pierwszy od blisko półwiecza. Kibice Kolejorza czekali na to 48 lat i 193 dni! Przed nim uczynili to: jego pierwszy trener - Edmund Białas 4 kwietnia 1948 w meczu z Bułgarią w Sofii, Mieczysław Tarka 17 listopada 1948 w meczu z Finlandią w Warszawie oraz Teodor Anioła i Zygfryd Słoma 1 maja 1950 w Tiranie w meczu z Albanią. Był jeszcze bramkarz Henryk Skromny, ale on grał w kadrze tylko dla Legii i Polonii Bytom. "Rejsik", tradycyjnie już, w swym kolejnym debiucie strzelił gola, pokonując w 56 minucie na 1:0 Miroslava Königa. Zszedł z boiska w 69. minucie, zmieniony przez innego, debiutującego lechitę - Macieja Żurawskiego.

- Choć zagrał w seniorskiej reprezentacji Polski w 4 meczach (raz jako gracz Lecha, raz Herthy Berlin i dwukrotnie MSV Duisburg), to wcześniej nie był powoływany do reprezentacji juniorskich i młodzieżowych.

- W reprezentacji zwykle wychodził w pierwszym składzie. Tylko raz w meczu z Maltą na wyjeździe 3 lutego 1999 r. wszedł z ławki, zmieniając Wojciecha Kowalczyka. Tydzień później, w spotkaniu z Finlandią, rozegranym w maltańskim mieście Rabat, cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

- W swym przedostatnim reprezentacyjnym występie 23 lutego 2000 roku przeciwko aktualnemu mistrzowi świata - Francji, wystąpił na podparyskim St. Denis z numerem 10 naprzeciw innej "dziesiątki"... Zinedine'a Zidane'a, strzelca jedynej bramki tego meczu.

- Obrońcą, który sprawiał najwięcej kłopotów Piotrowi Reissowi, był Chorwat Ivica Kriżanac, prywatnie zresztą jego przyjaciel.

- Pierwszy swój wyjazd w roli kibica Kolejorza Piotr Reiss zaliczył 2 maja 1978 r. na mecz ze Śląskiem Wrocław. Spotkanie to decydowało o wicemistrzostwie Polski. Niestety w dramatycznych okolicznościach Lech przegrał 0:1 i zadowolić się musiał trzecim miejscem.

- Za najważniejsze gole w swojej karierze uważa zdobyte w finale Pucharu Polski z Legią w 2004 r., które zapewniły Kolejorzowi zdobycie cennego trofeum. Podczas fety na Starym Rynku w Poznaniu w ferworze emocji rzucił kibicom marynarkę z telefonem komórkowym w kieszeni. Nie on jeden.

- Jak niemal każdy piłkarz, miał swoje ulubione numery. W Lechu od zawsze była to "dziewiątka", w Hercie zaczynał od nr. 22, potem - 29. W MSV Duisburg miał "dychę", a w SpVgg Greuther Fürth na koszulce znów nosił nr 29.

- Na jego berlińskim debiucie w Hercie na meczu z SC Freiburg gościli dawni koledzy z boiska: Maciej Żurawski, Maciej Scherfchen, Arkadiusz Głowacki, Przemysław Urbaniak i Michał Kokoszanek. Piotr wraz Andreasem Schmidtem i Holendrem Robem Maasem zostali uznani za najlepszych graczy spotkania.

- W sezonie 1999/2000 Piotr Reiss został przez kibiców uznany za najlepszego zawodnika drużyny MSV Duisburg. O to miano rywalizowali z nim m.in. Tomasz Hajto, Litwin Gintaras Stauce i Marokańczyk Yasser El Hamrouni.

- Piotr Reiss zawsze miał szczęście do bramek w debiucie. Tak było w trampkarzach w meczu z Piastem Kobylnica (1:0), w ekstraklasie z ŁKS Łódź i w Pucharze Polski z Mławianką Mława. Nie zawiódł w reprezentacji Polski ze Słowacją (3:1), w Hercie Berlin z HSV Hamburg (4:0). Wydaje się, że syn Adrian idzie w ślady ojca, ponieważ w swym debiucie z SKS-13 Poznań też strzelił gola.

- Najdłuższa przerwa w zdobywaniu goli przez Reissa w polskiej ekstraklasie trwała aż 1614 dni i wynikła głównie z niemieckiej emigracji i występów w Bundeslidze. Gdy podczas udanej jesieni 1998 strzelił gola Zagłębiu Lubin 17 października, na kolejną bramkę musiał czekać do wyjazdowego spotkania w Ostrowcu Św. z KSZO (3:1), rozgrywanego 19 marca 2003 r.

- Gdy wiosną 1994 Reiss z Amiką awansował do II ligi, kończyło mu się wypożyczenie z Lecha. Mógł jednak zostać we Wronkach, gdyby wyłożono za niego kwotę 150 tys. zł. Zdecydowano się jednak na Sławomira Zgrajewskiego, który zaliczył dwa krótkie pierwszoligowe występy i o którym słuch szybko zaginął. "Rejsik" za to już wkrótce zagrał w ekstraklasie w barwach Lecha.

JAK WSPOMINAĆ BĘDZIECIE PIOTRA REISSA? DYSKUTUJEMY O NIM NA FACEBOOKU

Więcej o:
Komentarze (3)
Babcia Rózia, kuzyn Maciej i Wrocław w 1978 roku, czyli czego nie wiesz o Piotrze Reissie
Zaloguj się
  • kami10.78

    Oceniono 3 razy 1

    " - Nie ma Reissa, nie ma Lecha - "

  • al-bundy

    Oceniono 13 razy -7

    2 lutego 2009 Piotr Reiss został zatrzymany w związku ze śledztwem dotyczącym korupcji w polskiej piłce nożnej. W związku z postawieniem mu zarzutów o charakterze korupcyjnym w dniu 3 lutego KKS Lech Poznań zawiesił go bezterminowo w prawach zawodnika klubu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX