Prezydent Poznania rzecznikiem Lecha? Ryszard Grobelny tłumaczy i odpowiada, czy... rozważał sprzedanie Stadionu Miejskiego

Najpóźniej w piątek prezydent Poznania Ryszard Grobelny ma zdecydować, czy podpisze aneks do umowy wynajmu Stadionu Miejskiego konsorcjum Lecha Poznań i zależnej od niego spółki Marcelin Management. Alternatywą jest utrzymywanie obiektu z budżetu miasta i udostępnienie stadionu także innym poznańskim klubom.
Podczas spotkania z radnymi z komisji kultury fizycznej i turystyki prezydent Ryszard Grobelny tłumaczył okoliczności, w jakich doszło do ustalenia warunków aneksu do umowy. Ta, która obowiązuje, jest - zdaniem Lecha Poznań i samego prezydenta - niemożliwa do zrealizowania. - Mogliśmy doprowadzić albo do zerwania kontraktu, albo go renegocjować - mówi Grobelny.

Po twardych rozmowach, które były nawet zrywane, ustalono warunki aneksu do umowy. Przede wszystkim zakładają one obniżenie czynszu na najbliższe pięć lat z 3,1 mln zł rocznie do 600 tys. Miasto będzie miało wpływy z tzw. dnia meczowego, ale tylko ze spotkań rozgrywanych w europejskich pucharach. Zmniejsza się też wysokość kary umownej do 50 tys. zł.

- Konsorcjum wykorzystało miękkie stanowisko miasta. Uznało, że skoro można zarobić więcej, to dlaczego tego nie zrobić - skomentował radny Tomasz Lewandowski. Dodał też, że Lechowi musiało zależeć na utrzymaniu umowy, skoro ma wobec miasta zaległości, ale nie takie, które pozwoliłby na zerwanie umowy.

Głosy krytyki płynęły też ze strony innych radnych. Potem w kuluarach mówiło się wprost, że Ryszard Grobelny zachowywał się jak rzecznik Lecha Poznań. Rzeczy po imieniu nazwała prezes sekcji piłkarskiej Warty Poznań Izabella Łukomska-Pyżalska podczas sesji rady miasta. - Pan prezydent Grobelny bardzo martwi się o spółkę Marcelin Management i o to, żeby nie upadła. A także o Lecha Poznań. Życzyłabym Warcie i innym klubom, żeby pan prezydent równie mocno przejmował się ich losem. Niestety, tak nie jest - mówiła.

- Aneks nie został jeszcze podpisany. Zrobiłem to świadomie, mimo że druga strona naciskała na szybkie podpisanie - mówił Ryszard Grobelny. - Oczywiście jest możliwość niepodpisywania aneksu, ale moim zdaniem to będzie gorsze rozwiązanie - dodał.

Jak potem argumentował możliwe rozwiązania? Najpierw scenariusz, w którym aneks nie zostaje zawarty. Co wówczas? - Miasto utrzymuje stadion, co kosztuje rocznie ok. 8,5 mln zł. Kasuje od Lecha wówczas za wynajem obiektu na poszczególne mecze, wynajmuje również obiekt Warcie. To oznacza, że koszt utrzymania stadionu wzrasta o konieczność wymiany murawy - mówił prezydent Grobelny. Jako złe rozwiązania takiego wyjścia wskazywał to, że nikt z wynajmujących nie będzie czuł się gospodarzem stadionu i brał za niego odpowiedzialności, będzie za to zgłaszał konieczność wykonania różnych prac, które miasto będzie musiało przeprowadzić.

Kluczowy problem przy tej opcji to pieniądze. Nawet po tym, gdyby miasto samo sprzedało prawo do nazwy stadionu, musiałoby wydawać na niego rocznie ok. 4,5-5 mln zł. - Wydaje mi się, że takie rozwiązanie byłoby błędem - stwierdził Ryszard Grobelny.

Jednocześnie wskazywał, że stadion przy Bułgarskiej ma rację bytu tylko wtedy, gdy gra na nim silny zespół, najlepiej także w rozgrywkach międzynarodowych. Podał przykłady innych polskich miast z obiektami Euro: Wrocławia i Gdańska oraz Krakowa z obiektem Wisły. - W Polsce nie sprawdza się inny model i mnie to nie dziwi, bo na końcu każdego modelu jest klub sportowy - tłumaczył prezydent.

Koniecznością ułożenia dobrych stosunków miasta z Lechem Poznań tłumaczył kilka kwestii, m.in. umorzenie 1,8 mln zł z dwumilionowej kary za późniejsze dostarczenie gwarancji finansowych. - Kara była przesadnie wysoka. Moglibyśmy oczywiście iść do sądu i ją egzekwować, ale wtedy klub miałby problemy przy procesie licencyjnym, co byłoby niekorzystne - mówił Ryszard Grobelny i dodał, że dbanie miasta o największy klub piłkarski nie jest niczym szczególnym: - Klub Hannover 96 ma umowę z władzami Hanoweru, która zakłada, że jeśli spadnie zespół spadnie z Bundesligi, to czynsz za stadion gwałtownie spada i to poniżej warunków rynkowych. Chodzi o to, żeby pomóc klubowi.

Prezydent pytany o to, czy przy kłopotach konsorcjum rozważał powierzenie zarządzania stadionem jakiejś wyspecjalizowanej firmie bądź np. Warcie Poznań, odpowiedział: - Nie, bo ktokolwiek byłby operatorem, musiałby podpisać umowę z Lechem, a zdolność operatora do wywiązywania się ze zobowiązań wobec miasta zależałaby od tego, jakie warunki ustali z Lechem. Uważam, że miasto ma największą zdolność do uzyskania najkorzystniejszych warunków.

- Wydaliśmy na ten stadion miliard złotych i może trzeba zrewidować podejście do niego. Choćby najwspanialsza drużyna biegała po jego murawie i miały na nim miejsce sporadycznie jakieś wydarzenia kulturalne, to czy stać nas na ten stadion? - pytał radny Tomasz Lewandowski. Z kolei radny Ryszard Grobelny spytał prezydenta wprost: - Czy rozważał pan sprzedanie stadionu?

- Teoretycznie jest to możliwe, o ile znalazłby się kupiec. Trzeba byłoby ustalić wartość stadionu, a według mnie rynek na zakup stadionów nie istnieje. Nie wyobrażam sobie jednak, żebyśmy sprzedali stadion za ułamek wartości inwestycyjnej - powiedział Ryszard Grobelny, prezydent.

Czy prezydent Ryszard Grobelny powinien podpisać aneks do umowy wynajmu Stadionu Miejskiego?