Sport.pl

Jasmin Burić: Coś takiego jeszcze nigdy mi się nie przytrafiło

Bośniacki bramkarz Lecha Poznań Jasmin Burić nie może uwierzyć w okoliczności, w jakich wpuścił gola w meczu z Zagłębiem Lubin. Po tej kuriozalnej bramce poznaniacy przegrywali 0:1, ale tym razem wygrali całe spotkanie - 3:1.
To pierwszy od przeszło dwóch lat przypadek, by"Kolejorz" pozbierał się w meczu, w którym pierwszy stracił gola, i jednak odwrócił jego losy. A przegrywał po kuriozalnej bramce wpuszczonej przez bośniackiego bramkarza Jasmina Buricia, który teraz twierdzi, że nie może w to uwierzyć i że coś takiego przytrafiło mu się pierwszy raz w życiu.

Tu można zobaczyć tego niecodziennego gola z Bułgarskiej.

- Widziałem, że ta piłka leci wysoko i że ten piłkarz [Michal Papadopulos] wbiega w pole karne. Stanąłem, on uderzył albo nie, już nie pamiętam. Piłka trafiła mnie i wpadła do bramki - tłumaczy Bośniak. - To tyle, bo od lat gram w piłkę i pierwszy raz wpuściłem taką bramę. Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego.

Po straconym golu Jasmin Burić podszedł do kolegów na środku murawy i coś im tłumaczył. - Mówiłem, że to dopiero piąta minuta. Że stało się, trudno, ale jesteśmy dobrą drużyną i mamy sporo czasu, aby stratę odrobić. Żebyśmy uwierzyli, że możemy to wygrać - wyjaśnia.

Jasmin Burić dodaje zatem, że wyjątkowo się cieszy, iż ten mecz został wygrany. - Pierwszy raz po ponad dwóch latach udało nam się odrobić taką stratę. Cały czas gonimy tę Legię i sprawa tytułu wciąż jest otwarta - mówi. - Musimy wszystko wygrać i czekać na to, że Legia przegra albo z kimś zremisuje.

Więcej o: