Paweł Wojtala o Lechu, Liverpoolu i golu na wagę Ligi Mistrzów

PRZEGLĄD PRASY. - Lecha Poznań przez wzgląd na stare czasy darzę sporym sentymentem. Jedni deklarują i opowiadają, jak to kochają klub. A inni po prostu mają go w sercu - mówi Paweł Wojtala, dyrektor sportowy Zagłębia Lubin i były piłkarz ?Kolejorza".
Długą rozmowę z Pawłem Wojtalą przeprowadził Maciej Henszel z "Przeglądu Sportowego". Dyrektor sportowy Zagłębia Lubin oraz były obrońca reprezentacji Polski, Lecha Poznań, Widzewa Łódź, HSV i Werderu Brema początkiem końca świetności "Kolejorza" w latach 90. nazywa klęskę ze Spartakiem Moskwa w eliminacjach Ligi Mistrzów. Paweł Wojtala w Lidze Mistrzów zagrał potem z Widzewem Łódź, po tym jak zdobył gola na wagę wyeliminowania duńskiego Broendby. - Co roku, kiedy odpadamy z walki o LM, przypominają mi się tamte wydarzenia. I tak już od 17 lat... To był piękny wieczór, z 0:3 na 2:3, szalona radość, no i ten komentarz Tomasza Zimocha... Furory potem nie zrobiliśmy, ale poza meczem z Atletico Madryt graliśmy wyrównane spotkania. Widać w Europie zostało to zapamiętane, bo miałem oferty nie tylko z Niemiec, ale też z krajów skandynawskich, Włoch i Szkocji. Najbardziej konkretna była jednak propozycja od Felixa Magatha [z HSV - przyp. red.].

Nazywany ''Lalą'' piłkarz miał też później inne ciekawe propozycje transferowe. - Przede wszystkim do Liverpoolu. Niestety, uraz mnie wykluczył i The Reds zdecydowali się za jakiś czas na innego piłkarza HSV, Stephane'a Henchoza. Na Wyspy Brytyjskie mogłem trafić jeszcze rok później - do Sheffield Wednesday. Nie dostałem jednak pozwolenia na pracę, a wcześniej w Liverpoolu jako kadrowiczowi załatwiono by ten dokument - opowiada Paweł Wojtala.

Obecny dyrektor sportowy Zagłębia Lubin pytany o przyznanie przez PZPN mistrzostwa Polski Lechowi w 1993 roku mówi, że jego kolega z boiska Wojciech Kowalczyk nie może mu tego do dziś wybaczyć i wypomina tę decyzję przy każdym spotkaniu.