Sport.pl

STS wchodzi do Lecha i mówi o problemach bukmacherów. "Tych polskich, legalnych"

- Gdyby w Polsce była normalna ustawa hazardowa, kwota, którą wspieramy Lecha Poznań, byłaby większa o jedno zero, a klub grałby w Lidze Mistrzów - mówi Mateusz Juroszek, prezes firmy STS, która w środę została sponsorem strategicznym Kolejorza. Będzie nim do końca sezonu 2013/14. Co najmniej.
Suma, która trafi na konto poznańskiego klubu, nie została ujawniona. Nieoficjalnie mówi się, że to 2,5 mln zł za sezon. Obecna umowa została podpisana na 14 miesięcy, do końca następnego sezonu ekstraklasy, ale strony wpisały w umowę opcję przedłużenia kontraktu. Dla działającej od 1997 roku katowickiej firmy Star-Typ Sport (STS) Lech Poznań jest pierwszym klubem sportowym, którego sponsoruje na taką skalę. - To wieki dzień dla nas, legalnej polskiej firmy bukmacherskiej. Lech Poznań to klub, który ma największy potencjał spośród tych, z którymi rozmawialiśmy. Jego oferta była najlepsza - mówi Mateusz Juroszek. Na konferencji prasowej prezes krótko przedstawił firmę. Zatrudnia ona ponad tysiąc osób, przyjmuje miesięcznie ponad 2 miliony kuponów, ma 376 punktów w Polsce, a 34 w samej Wielkopolsce. Daje to sponsorowi Kolejorza 35 proc. polskiego rynku zakładów bukmacherskich. - Legalnych - jak podkreśla prezes STS i podkreśla, że przy współpracy z Lechem Poznań chce podwoić sieć punktów bukmacherskich w naszym regionie.

Na koszulkach lechitów nowy sponsor będzie widoczny już podczas niedzielnego meczu z Zagłębiem Lubin. Gdy trwała konferencja prasowa, na LED-owych bandach wokół boiska na Stadionie Miejskim wyświetlały się już reklamy bukmachera. Będą też dywany 3D z jego nazwą za bramkami przy Bułgarskiej oraz reklamy na poznańskich telebimach.

- W najbliższych dniach chcemy spotkać się kibicami i uczyć współpracy z nimi, bo klub piłkarski to kibice - podkreśla Mateusz Juroszek. W punktach STS w Wielkopolsce zawisną szaliki i koszulki Lecha Poznań, będą się też odbywały spotkania z piłkarzami Kolejorza. Jeden z takich punktów powstanie też na Stadionie Miejskim. Będzie w nim można w przyszłości zawierać zakłady także w trakcie trwania meczu.

Prezes STS przyznaje też, że stosunkowo krótka umowa z Lechem Poznań wynika także z sytuacji na rynku zakładów bukmacherskich w Polsce. A na nim krajowe firmy wyraźnie przegrywają z zagraniczną konkurencją, która jednak nie rejestruje swojej działalności w Polsce. - Nikt nie chce nam pomóc, by ten rynek uregulować, a obroty zagranicznych bukmacherów są kilkakrotnie większe niż całej legalnie działającej branży w Polsce - mówi. - Stąd setki milionów złotych, zamiast zostawać w Polsce, trafiają za granicę i wspierają tamtejszych bukmacherów. Klient woli obstawiać w internecie, bo bardziej opłaca mu się tam grać. My nie możemy zaproponować takich kursów, bo płacimy tu takie podatki, że działamy na krawędzi opłacalności. Umowa z Lechem to dla nas duże obciążenie.

Nowy sponsor nie kryje, że wejście do Lecha Poznań ma mu pomóc w nagłośnieniu problemu branży. Poznański klub obiecuje pomoc m.in. w zwalczaniu nielegalnej konkurencji. Bukmacher twierdzi, że z tej branży mogłoby rocznie trafiać do polskiego sportu 100 mln zł więcej niż obecnie. - Gdyby w Polsce była normalna ustawa hazardowa, kwota, którą wspieramy Lecha Poznań, byłaby większa o jedno zero, a klub grałby w Lidze Mistrzów - mówi Mateusz Juroszek. - Poprawiłaby się sytuacja całego sportu, bo my właśnie kibicujemy polskim zawodnikom i zespołom. Cieszymy się, gdy wygrywa Kamil Stoch, Justyna Kowalczyk, siatkarze. Chcielibyśmy, żeby polskie drużyny piłkarskie grały jak najdłużej w pucharach, bo to rodzi zainteresowanie sportem wśród ludzi. Nie ma nic gorszego, gdy siadamy w czwartek przed telewizorem, a tam mecze Ligi Europejskiej, w której grają drużyny z Rumunii, Białorusi czy Bułgarii, a nie ma polskich - mówi prezes STS.

Czy uważasz koszulki Lecha z logo STS za ładne?
Więcej o: