"Nie chcemy kusić losu". Urzędnicy tłumaczą zamknięcie trybuny Stadionu Miejskiego w Poznaniu

Na stadionie przy ul. Bułgarskiej zamknięto część trybuny, bo groziła zawaleniem - ujawniliśmy we wtorkowej "Gazecie". Miejscy urzędnicy potwierdzili to na specjalnej konferencji prasowej. Przyznali też, że od miesiąca szukają dokumentacji stadionu.
We wtorek ujawniliśmy, że na stadionie przy ulicy Bułgarskiej zamknięto dla kibiców część pierwszej trybuny. Groziła zawaleniem wprost na loże zajmowane na meczach przez VIP-ów, w tym prezydenta Poznania. Chodzi o pęknięcia w elemencie konstrukcji, które groziły katastrofą budowlaną. Zauważyli je przed miesiącem pracownicy Lecha Poznań. Zawiadomiono projektanta stadionu Wojciecha Ryżyńskiego, który przysłał swoich ekspertów. Ci ustalili, że popękała biegnąca wzdłuż trybuny olbrzymia betonowa belka. Na razie podparto ją stalowym wspornikiem.

Po artykule "Gazety" zawrzało. Władze Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji, które nadzorowały budowę, przeprowadziły we wtorek wizję lokalną na stadionie. Maciej Mielęcki, wiceszef POSiR, uspokajał na specjalnej konferencji prasowej: - Stadion się nie wali. W tej chwili sytuacja jest opanowana.

Mielęcki przyznał jednak, że kibice na wadliwą trybunę nie mogą wejść (wyłączono z użytku ok. 3-4 tys. miejsc). Dlaczego, skoro "sytuacja jest opanowana"? - Nie chcemy kusić losu - odpowiedział.

We wtorek ujawniliśmy, że konstrukcja zaczęła pękać, bo nie zamontowano specjalnych podkładek (mają chronić konstrukcję przed kurczeniem się betonu pod wpływem niskich temperatur). - W projekcie podkładki były. Prawdopodobnie wykonawca ich nie zamontował - powiedział nam architekt Wojciech Ryżyński.

- Dlaczego ich nie zamontowano? - zapytaliśmy Mielęckiego.

- Dobre pytanie - odpowiedział. I wyjaśnił: - Są elementy konstrukcji, które montażu podkładek nie wymagają. To może być takie miejsce.

- Sprawdziliście to w projekcie? - zapytaliśmy.

- Jeszcze nie. Szukamy dokumentacji - odpowiedział Mielęcki, choć o pęknięciach na stadionie wiedział od początku marca.

Więcej o sprawie pęknięć na stadionie - w środowej "Gazecie Wyborczej"