Były piłkarz Lecha: Młodzi mieli u Smudy przej... Nie istniałem jako zawodnik

Jakub Szałek po młodzieżowych mistrzostwach świata w 2007 r. w Kanadzie został zawodnikiem Lecha Poznań. O tym, że był to nieudany pobyt, opowiada serwisowi Weszło: - Paru znajomych opowiadało mi o trenerze Smudzie i odradzali ten kierunek, ale nie wyobrażałem sobie, że z kimś nie da się dogadać. Szybko przekonałem się, że byłem naiwny. Nie istniałem jako zawodnik.
Jakub Szałek na młodzieżowych mistrzostwach świata w Kanadzie wystąpił w dwóch meczach: ze Stanami Zjednoczonymi i z Koreą Południową. Po mundialu zamienił KP Police na Lecha Poznań. W Kolejorzu jesienią 2007 roku zagrał w 14 meczach Młodej Ekstraklasy. Potem reprezentował Kmitę Zabierzów, Chemika Police i GKP Gorzów. Wiosną 2010 r. znów - formalnie - był piłkarzem Lecha Poznań. Po opuszczeniu klubu przewinął się przez Chemika Police (znów), Odrę Wodzisław i Bytovię Bytów, a teraz jest piłkarzem 1.FC Romonta Amsdorf. To klub z niemieckiej... szóstej ligi. Jego młodszy brat Mateusz ma koncie jeden występ ligowy w Lechu Poznań - w grudniu 2009 r. zagrał minutę przeciw Koronie Kielce.

Jakub Szałek w swoich wspomnieniach z pobytu w Lechu Poznań nie pozostawia suchej nitki na ówczesnym trenerze Franciszku Smudzie, późniejszym selekcjonerze reprezentacji Polski.

- Smuda miał swoje zdanie na temat moich umiejętności, a za przykład mogę przytoczyć jedną scenkę. Po jednej z gierek na treningu wyrównawczym zaczęliśmy się rozciągać. Podszedł do nas Smuda i jakoś w rozmowie zapytał mnie: - ''Szało, ty w reprezentacji?! To chyba jakieś siano musiało pójść''. Nie wiem. Ja nie zapłaciłem, bo u nas w domu nigdy się nie przelewało. (...) Młodzi mieli u Smudy przej... No, może poza peruwiańskim Robinho [chodzi o Andersona Cueto - red.] - opowiada.

- Był to jednak przeskok z Polic. Warunki, zaplecze, podejście - byłem zauroczony tym, jak to wygląda (...). W Lechu poznałem, jak to jest być w Klubie Kokosa. (...) Musiałem przyjeżdżać na trening na dziewiątą rano z Poznania do Wronek. Trening tzw. tlenówka, bieganie dwa razy po 8 minut, a następnie drugi trening ze wszystkimi o 15. Potem dogadaliśmy się z trenerem, to rano szliśmy poćwiczyć na siłowni albo pograć w ping-ponga - dodaje.

- W Gorzowie nie miałem zapewnionej żadnej opieki medycznej. (...) Prosiłem o pomoc Lecha, aby załatwili mi zabieg w klinice, w której wcześniej już się leczyłem - w Rehasporcie w Poznaniu. Zabieg kosztował jednak 4 tys. zł. Nie stać było Lecha, a już tym bardziej Gorzów. (...) Pieniądze miałem zapisane w kontrakcie, ale klub przechodził chyba kryzys i nie miałem płacone na czas. A życie w Poznaniu tanie nie jest - narzeka Jakub Szałek.