Sport.pl

Trałka wśród Brazylijczyków i pierwsza wyjazdowa wygrana nowego Lecha

Lech Poznań do tej pory wygrał pięć ligowych meczów z Pogonią w Szczecinie. Ostatnie spotkanie obu drużyn, w 2006 roku, jest jedynym z nich, które poznaniacy wygrali więcej niż jednym golem. Kolejorz wygrał 3:1, co było pierwszym wyjazdowym zwycięstwem za trenera Franciszka Smudy.
Lech Poznań wygrywał ligowe mecze w Szczecinie w stosunku: 3:2 (27 listopada 1977 i 19 września 1998 r.), 2:1 (10 marca 1985 r.), 1:0 (9 listopada 2002 r.) i 3:1. W ostatnim z tych spotkań, rozegranym 16 września 2006 r., jednym z czterech Polaków na boisku w Pogoni Szczecin (obok m.in. Amarala, byłego reprezentanta Canarinhos i mistrza Brazylii oraz Turcji) był Łukasz Trałka, teraz pomocnik Kolejorza.

Oto fragmenty relacji ?Gazety Wyborczej Poznań? z tego meczu:

?Lech i Pogoń po poprzedniej kolejce znalazły się nieoczekiwanie w dolnej części tabeli, blisko strefy barażowej. Mecz w Szczecinie miał wyjaśnić - obecność której z tych drużyn w tych rejonach jest nieporozumieniem.

Okazało się, że Lecha. Od Pogoni poznaniacy byli co prawda lepsi, jednakże po bramce na 1:2, którą strzelili szczecinianie, zapachniało ''syndromem krakowskiej Wisły'', z którą Kolejorz roztrwonił przewagę 3:1. Tyle że tym razem dał sobie radę. Także dlatego, że tym razem dziurawa poznańska defensywa została wzmocniona dodatkowymi zasiekami w postaci dwóch defensywnych pomocników - Arkadiuszem Bąkiem i Rafałem Murawskim.

- Moja forma nie jest jeszcze optymalna i niewiele dotąd grałem. Teraz dostałem szansę na cały mecz i jestem szczęśliwy, że mi wyszło - mówił zadowolony Bąk, strzelec bramki na 2:0 i podający do Piotra Reissa przy rozstrzygającym golu na 3:1.

Lech grał - trzeba przyznać - momentami całkiem udanie. Pierwszego gola zdobył np. po wymianie dziewięciu podań, której Pogoń się przyglądała. Momentami jednak Pogoń potrafiła się przedrzeć zatrważająco łatwo. Weźmy choćby gola, gdy portowcy - jak mówią piłkarze - w dziecinny sposób ''rozklepali'' Lecha.

Po strzeleniu bramki przez Pogoń poznaniakom wyraźnie zagotowały się głowy. Przez chwilę spanikowali, jakby przypomniały im się te wszystkie Wisły i Cracovie. To był właśnie moment, w którym ważyło się, czy niedoskonały jeszcze Lech pokaże w końcu dojrzałość i odporność, czy nie.

Pokazał. Strzelił na 3:1 i sprawił swym kibicom szaloną frajdę, jaką zawsze jest zwycięstwo w Szczecinie. Tak rzadkie, jak Polacy w szeregach Pogoni.

Pogoń kończyła mecz w dziesiątkę, bowiem sędzia Tomasz Witkowski usunął z boiska w 90. min Batatę. Maciej Scherfchen starł się wtedy z Lilo. Obaj puszyli się jak pawie, ale w końcu się rozeszli. Wtedy do akcji wkroczył Batata. Popchnął Scherfchena, doszło do bijatyki. Sędzia uznał Batatę za prowodyra tej bójki.

Pogoń Szczecin - Lech Poznań 1:3

Bramki: 0:1 Zakrzewski (6. minuta), 0:2 Bąk (51.), 1:2 Anderson Pedro (71.), 1:3 Reiss (88.)

POGOŃ: Majdan - Ze Roberto Ż, Julcimar, Batata Cz, Cruz - Leandro (65. Grosicki), Łabędzki, Trałka (46. Lilo), Anderson - Elton (65. Amaral), Edi

LECH: Kotorowski - Drzymont, Bosacki Ż, Wasilewski, Wojtkowiak - Quinteros (80. Scherfchen Ż), Murawski, Bąk, Wilk (71. Zając) - Zakrzewski Ż, Reiss (89. Wachowicz)

Widzów 10 tys. (ok. 600 kibiców Lecha)

Więcej o: