Sport.pl

Piotr Reiss, pogromca Pogoni Szczecin: Mecze Lecha z nią zawsze coś w sobie miały...

- Chciałbym, aby dane mi było odrobić w meczu z Pogonią Szczecin tę sytuację, którą zmarnowałem z GKS Bełchatów. Nie mogę tego przeboleć - mówi Piotr Reiss przed poniedziałkowym pojedynkiem z portowcami. Akurat on Pogoni Szczecin często strzelał gole.
Już w tym spotkaniu, rozegranym 18 lat temu, Piotr Reiss wpisał się na listę strzelców. Był to jeden z najdramatyczniejszych pojedynków Kolejorza w Szczecinie - poznaniacy prowadzili 2:1 jeszcze minutę przed końcem, by przegrać 2:3...



Piotr Reiss zaznacza jednak, że większa dramaturgia towarzyszyła "meczowi papieskiemu", czyli pojedynkowi z Pogonią Szczecin przerwanemu 1 kwietnia 2005 roku pod wpływem nieprawdziwej informacji, że zmarł papież Jan Paweł II. Jak mówią piłkarze, i tak atmosfera była wtedy taka, że nie dało się grać.

- Wiem już także, gdyż mi przypomniano, że to ja strzeliłem ostatniego gola w meczu Lecha z Pogonią w Poznaniu - mówi Piotr Reiss. - To był nawet hat trick - wspomina. Mowa o spotkaniu z 18 kwietnia 2007 roku, gdy Kolejorz wygrał 3:0. - Ja także strzeliłem ostatniego gola w Szczecinie, gdy wygraliśmy 3:1. Bodajże z podania Arka Bąka był ten gol...

- Zawsze miałem szczęście do strzelania bramek Pogoni Szczecin. Te mecze jakoś zawsze zapisywały się w szczególny sposób i coś w sobie miały. Dobrze, że wracają - mówi 40-letni lechita. - Dla kibiców pojedynki Pogoni z Lechem są bardzo ważne. Myślę, że dla fanów Pogoni mecz z Lechem to jak dla nas mecz z Legią Warszawa. Oba miasta leżą niedaleko, Lech i Pogoń rywalizują o kibiców znad morza. Gdy się jedzie przez miejscowości na Pomorzu Zachodnim, to ludzie tam kibicują albo jednym, albo drugim.

Piotr Reiss wspomina: - Stadion w Szczecinie pamiętam jeszcze z czasów, gdy jeździłem tam z tatą jako kibic. Ma kształt podkowy, jak niegdyś Bułgarska. Lubię ten stadion. Kibice Pogoni mnie tam nienawidzą, a mnie zawsze sprzyjała taka atmosfera, gdy widownia jest niechętna.

Napastnik Kolejorza marzy o tym, by mógł zrehabilitować się za pudło w ostatnim meczu z GKS Bełchatów, gdy nie trafił z bliska do siatki. - Wszedłem, bo trener chciał kogoś, kto gwarantuje spokój w polu karnym. Miał nosa, gdyż piłka faktycznie mnie tam znalazła. Ja jednak nie trafiłem - nie może przeboleć Piotr Reiss. - Teraz czekam na szansę, by to odrobić i oddać Lechowi punkty, które tym pudłem zabrałem. Liczę na to, że uda mi się strzelić tego gola, bo to ostatnia rzecz, która mi została do osiągnięcia. Gdy wchodzę na boisko, mam bowiem świadomość, że każdy taki mecz może być moim ostatnim.

Więcej o:
Komentarze (4)
Piotr Reiss, pogromca Pogoni Szczecin: Mecze Lecha z nią zawsze coś w sobie miały...
Zaloguj się
  • jurasn1

    Oceniono 8 razy -8

    A Szanowny Pan Piłkarz z prokuratorem już się rozliczył?

  • aka-71

    Oceniono 3 razy -1

    piotr reiss pogromca Pogoni??? dobry zart...jedyny pogromca ktory przychodzi mi do glowy to Robert Dymkowski ktory "zalatwil" lecha kilka razy ha ha
    Tylko Pogon

  • marianek1025

    Oceniono 9 razy 1

    "Gdy się jedzie przez miejscowości na Pomorzu Zachodnim, to ludzie tam kibicują albo jednym, albo drugim"
    Co za bzdura. Jestem kibicem Pogoni ale bardzo szanuję Lecha. Jakie to niby miasta na Pomorzu kibicują Lechowi. Ustronie Morskie ? to nie miasto. Mielno podobnie.
    Lech ma dobry okres jeśli chodzi o kibiców - sukcesy i nowy stadion wytworzyły modę na Lecha która ogarnia całą Wielkopolskę. Na mecze p. UEFA do Poznania jeździli też ludzie ze Szczecina ale to nie znaczy, że Pomorze Zachodnie jest podzielone miedzy Lecha a Pogoń . Słowa p. Reissa to chyba jakieś pobożne życzenia.
    Do zobaczenia w poniedziałek

  • maciej2538

    Oceniono 5 razy 5

    Piotrek jezeli zagrasz strzel dla kolejorza bramke mecz z gks to już historia teraz najważniejszy jest
    mecz z pogonią powodzenia pozdrawiam wszystkich piłkarzy i kibićów

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX