Mariusz Rumak tłumaczy wejście Piotra Reissa: W gąszczu nóg trzeba było kreatywności

- Wydawało mi się, że w gąszczu nóg, gdy trzeba było większej kreatywności, by pokonać Zubasa, doświadczony Piotr Reiss będzie w stanie to zrobić - mówi trener Mariusz Rumak po bezbramkowym remisie Lecha Poznań z GKS Bełchatów.
Lech Poznań w bardzo emocjonującej drugiej połowie meczu stworzył sobie wiele sytuacji do strzelenia gola, ale też pozwolił gościom z Bełchatowa na harce we własnym polu karnym. Oto, jak trener poznaniaków Mariusz Rumak ocenia obie połowy, w tym zmiany w składzie, jakich dokonał: w przerwie Gergo Lovrencsics zastąpił Szymona Drewniaka, Piotr Reiss - Łukasza Teodorczyka, a Bartosz Ślusarski - Aleksandara Tonewa.

- Druga połowa była lepsza, wyglądała tak, jak powinien wyglądać cały mecz. W pierwszej połowie, proszę mi wierzyć, chcieliśmy zagrać tak jak w drugiej, bezpośrednio do bramki, ale to nie wyszło. Byliśmy na siebie bardzo źli w przerwie za to, że nie realizowaliśmy założeń, niewiele musiałem zespołowi mówić, piłkarze sami to wiedzieli. Wejście Lovrencsica miało nam dać więcej prostopadłości w graniu, mieliśmy jeszcze bardziej ofensywnych graczy w środku, Karol [Linetty - red.] ma dar przyspieszenia gry podaniem. Cała sztuka w tym, żeby znaleźć równowagę w grze. Z drugiej strony - bełchatowianie nie mieli sytuacji w pierwszej połowie, a w drugiej już tak. Jest prawdopodobne, że tak jak w drugiej połowie będziemy grali w kolejnych meczach, ale też musimy pamiętać o drugiej stronie tego rozwiązania - opowiada trener Lecha Mariusz Rumak.

Czy Lech dogoni Legię?