Lech Poznań będzie grał częściej, niż tylko w ekstraklasie

Oprócz meczów ekstraklasy Lech Poznań chce tej wiosny rozegrać 5-6 sparingów z zespołami z I i II ligi. Pierwsze takie spotkanie miało się odbyć dziś we Wronkach, ale plany pokrzyżowała pogoda.
To nowy pomysł w "Kolejorzu", który na mecze kontrolne poza okresami przygotowawczymi właściwie się nie umawiał. Wyjątkiem w tym sezonie był pojedynek z Hamburgerem SV - przyjazd Niemców wynikał z umowy przy okazji transferu do Bundesligi Artjomsa Rudnevsa. Teraz do rozgrywania sparingów skłaniają Lecha Poznań względy szkoleniowe, choć nie tylko.

Drugi trener poznańskiej drużyny, Jerzy Cyrak, przywołuje przykład meczu z hamburczykami. Lech na początku października nie wystawił najmocniejszego składu (podobnie zresztą jak goście), a mimo to wygrał 2:1. Nie wynik był wtedy jednak tak istotny, jak bardzo obiecujący występ - przy jupiterach i mniej więcej 10-tys. widowni - Karola Linettego. 17-latek miesiąc później zadebiutował w ekstraklasie, a dziś jest podstawowym piłkarzem "Kolejorza". - Karol pokazał wtedy, że jest gotowy do gry z seniorami, mimo że miał za sobą występy tylko w rozgrywkach młodzieżowych, w tym w reprezentacji Polski. Wyższość nad rówieśnikami to nie wszystko, liczy się właśnie to, jak zawodnik wypada w starciu z seniorami - uważa Jerzy Cyrak.

Wiadomo, że wiosenne sparingi lechitów nie będą miały takiej oprawy jak tamto październikowe spotkanie z Hamburgerem SV. W środę miał się odbyć pierwszy z meczów kontrolnych, ale atak zimy sprawił jednak, że starcie z Wartą Poznań we Wronkach zostało odwołane. Oba kluby pozostają jednak w kontakcie i w tym półroczu prawdopodobnie jeszcze się spotkają. Być może w Poznaniu, na obiekcie Warty. - Gdybyśmy to my mieli być gospodarzami, gralibyśmy we Wronkach - mówi Jerzy Cyrak i dodaje, że Lech planuje też sparing z Jarotą Jarocin. - Pewnie na ich boisku, ale tylko naturalnym, a nie ze sztuczną trawą - podkreśla. W dalszej perspektywie w grę wchodzą mecze z Zawiszą Bydgoszcz czy KS Polkowice. - Wtedy może spotkalibyśmy się w połowie drogi, gdzieś w Wielkopolsce. Taki mecz miałby dodatkową wartość, bo mógłby promować Lecha w regionie, podobnie jak treningi organizowane w ramach akcji "Lecha na landach" - uważa Jerzy Cyrak.

Drugi trener "Kolejorza" zdradza, że pomysł meczów towarzyskich wziął się także z coraz bardziej odbiegającej rangi rozgrywek Młodej Ekstraklasy w porównaniu z seniorską piłką. - Trwa dyskusja klubów z Ekstraklasą na temat tego, czy Młoda Ekstraklasa spełnia swoje zadanie - mówi trener. - Grają w tej lidze coraz młodsi zawodnicy, często zespoły składają się w połowie z juniorów lub w połowie z juniorów młodszych. Na dodatek niektóre kluby wyznaczają mecze na gorszych boiskach. Jaką wartość sportową ma wtedy udział zawodników z ekstraklasy, którzy akurat nie grali w podstawowej jedenastce w ostatnim meczu? Dla młodych graczy to może jest korzyść i okazja, by sprawdzić się z doświadczonymi zawodnikami, ale z punktu widzenia zawodników pierwszej drużyny, takie rozwiązanie nie spełnia swojego zadania. Ligowy piłkarz nie utrzyma optymalnej dyspozycji na poziomie ekstraklasy w meczach z samymi nastolatkami, którzy nawet mają duży potencjał, ale nie są jeszcze fizycznie gotowi do rywalizacji z doświadczonymi i dorosłymi zawodnikami - twierdzi Jerzy Cyrak.

Sparingi rozgrywane między meczami ligowymi Lecha mają służyć dwóm grupom piłkarzy. W pierwszej są gracze z szerokiej kadry drużyny Mariusza Rumaka, a w drugiej najbardziej obiecujący spośród uczniów Akademii Lecha Poznań. - Szansę pokazania się dostaną zawodnicy, którzy spędzają mało minut w ekstraklasie - mówi drugi trener Lecha. - Ich siły połączymy z młodymi zawodnikami, którzy wyróżniają się w Młodej Ekstraklasie i w rozgrywkach juniorskich. Teraz ci młodzi zyskają szansę sprawdzenia się z dorosłymi piłkarzami. Chcemy grać tak często, jak pozwolą na to terminarze ekstraklasy i rozgrywek młodzieżowych - dodaje.

Więcej o: