Sport.pl

''Ze skutecznością z Chorzowa, z Polonią mogło się skończyć nawet 6:1''

- Nie ma żadnej klątwy stadionu przy Bułgarskiej i nie ma się co obawiać, że będziemy już tylko przegrywali u siebie - zapewnił Szymon Drewniak, pomocnik Lecha Poznań po porażce 0:1 z Polonią Warszawa. Lechici czwarty raz z kolei zostali bez punktów po meczu na stadionie przy ul. Bułgarskiej
- Mecz tak się nieszczęśliwie ułożył dla nas, że bardzo szybko straciliśmy bramkę. Potem Polonia bardzo się cofnęła. Mimo to mieliśmy swoje sytuacje, gdybyśmy je wykorzystali, to wygralibyśmy to spotkanie. Niestety, na nasze nieszczęście, nie trafialiśmy do bramki. Po golu dla nas mecz na pewno wyglądałby inaczej - stwierdził młody lechita, który niespodziewanie wyszedł w pierwszym składzie "Kolejorza". Grał tylko przez 45 minut, bo w przerwie zastąpił go Vojo Ubiparip.

Pytany o to, który z wiosennych meczów więcej mówi o Lechu - wygrany 4:0 z Ruchem Chorzów, czy przegrany 0:1 z Polonią - Szymon Drewniak odpowiedział. - W Chorzowie wykorzystaliśmy prawie wszystkie swoje sytuacje bramkowe. Gdyby tak samo było z Polonią, to mogłoby się skończyć nawet 6:1 dla nas. Polonia nas nie stłamsiła, raczej było odwrotnie. Wygralibyśmy, gdybyśmy byli skuteczni. Wydaje mi się, że po pierwszej bramce dla nas, padłyby kolejne. Mam nadzieję, że szczęście będzie przy nas w kolejnych meczach.

Na temat wstydliwej serii czterech porażek w roli gospodarza, pomocnik Lecha mówił: - Nie ma żadnej klątwy stadionu przy Bułgarskiej i nie ma się co obawiać, że będziemy już tylko przegrywali u siebie. Z Polonią wyszło, jak wyszło i teraz trzeba przeanalizować to spotkanie i przygotować się do następnego.

Więcej o: