Łukasz Teodorczyk po trudnym dzieciństwie wyrwał się do lepszego świata

Łukasz Teodorczyk może pójść w ślady Roberta Lewandowskiego i Artjomsa Rudnevsa, którzy w Lechu Poznań zdobywali koronę króla strzelców ekstraklasy. Nowy napastnik Kolejorza mimo wielu ofert aż do 18. roku życia grał we Wkrze Żuromin. Nie chciał opuszczać matki, z którą długo musiał znosić wybryki ojca.
O dzieciństwie Łukasza Teodorczyka w obszernym reportażu pisał Marek Wawrzynowski w "Przeglądzie Sportowym".

Teresa Teodorczyk, matka piłkarza, stwierdziła, że gdyby Łukaszowi się nie udało, nie wytrzymałaby tego psychicznie. Ojciec najpierw stracił pracę przez alkohol, potem czas spędzany w domu na znęcaniu się nad żoną i dziećmi zaczął dzielić z tym spędzanym w areszcie. W końcu starsi z rodzeństwa, Tomasz i Łukasz, zapowiedzieli matce, że jeśli nie wyrzuci ojca z domu, zrobią to sami. Od rozwodu rodziców Łukasz nie widział się z ojcem.

Gdy w szemrane towarzystwo wpadł Tomek, który jak ojciec zaczął widnieć w policyjnej kartotece, nadzieją matki, która ze skromnej pensji salowej w szpitalu w Żurominie utrzymywała siebie i trzech synów, stał się Łukasz. Ona bała się go puścić do większego miasta, on nie chciał ani jej zawieść, ani zostawić.

Łukasz Teodorczyk przez kolejne lata rezygnował z konkretnych propozycji wielu klubów. O takich talentach jak on, które wyróżniają się spośród rówieśników i w jednym meczu potrafią strzelić cztery-pięć goli, zawsze jest głośno. Najpierw chciały go u siebie mieć Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Łodzi oraz Piaseczna, które miały mu opłacać naukę (pierwszą kierował ważny działacz PZPN Janusz Matusiak, drugą Marcin Sasal, były trener Korony Kielce, Pogoni Szczecin i Podbeskidzia Bielsko-Biała). Już po wejściu do drużyny seniorów Wkry Żuromin napastnik był na testach w Arce Gdynia. Zapraszały go też Lechia Gdańsk i Wisła Płock, której strzelił dwa gole w walce o najwyższą ligę juniorów. Najbardziej zdeterminowana i konkretna okazała się Polonia Warszawa.

Choć Józef Wojciechowski wydawał górę pieniędzy na nowych zawodników, wahał się, czy wydać 25 tys. zł na zawodnika, który miał dopiero wzmocnić zespół Młodej Ekstraklasy. W trakcie przygotowań zimowych Łukasz Teodorczyk strzelił 17 bramek w sparingach, więc komunikat zarządu Polonii Warszawa do Pawła Olczaka, ówczesnego kierownika drużyny, był prosty: ''Zapomnij o wypożyczeniu. Bierzemy go na stałe''. Tak Łukasz Teodorczyk przeszedł do Polonii Warszawa, którą właśnie opuścił na rzecz Lecha Poznań.

Trenerzy i wychowawcy o Łukaszu Teodorczyku

- Zero alkoholu czy papierosów. Początkowo był luzakiem, ale w drugiej klasie gimnazjum nastąpił przełom, gdy zrozumiał, co jest ważne w życiu. Znacznie się poprawił w nauce - opowiada Zbigniew Gralewski, wychowawca Teodorczyka z gimnazjum.

- Łukasz był tak dobry, że na meczach naszej drużyny 12-latków powtarzał się pewien rytuał. Po każdym spotkaniu trener przeciwników chciał zobaczyć jego legitymację, czy czasem nie jest starszy. Potem przepraszali, bo przecież Łukasz był młodszy od kolegów o rok - mówi Tadeusz Szulborski, który był drugim trenerem piłkarza.

- Gdy widziałem tego chłopaka, od razu wiedziałem, że to materiał na zawodnika wysokiej klasy. Pojechał z Arką na obóz, strzelił kilka bramek w sparingach seniorów, ale trenerzy długo się wahali. Gdy pytali mnie o zdanie, mówiłem: "Bierzcie go w ciemno. Teraz jest prawie za darmo, a za chwilę ustawi się kolejka" - wspomina trener młodzieży z Trójmiasta Jerzy Brzyski.

Więcej tutaj

Ile goli strzeli wiosną Łukasz Teodorczyk dla Lecha Poznań?