Lech Poznań wreszcie wygrał - pokonał mistrza Bułgarii. Kasper Hämäläinen pokazał, co potrafi

Lech Poznań pokonał 2:1 Łudogorca Razgrad w swoim ostatni sparingu na zgrupowaniu w Hiszpanii, a Kasper Hämäläinen pokazał, że może być sporym wzmocnieniem drużyny.
Na stadioniku w San Pedro de Alcantara nieliczni kibice jeszcze nie zdążyli otworzyć woreczków z orzeszkami, gdy fiński pomocnik "Kolejorza" cieszył się ze swojego pierwszego gola dla nowego klubu. Dostał piłkę od Gergo Lovrencsicsa, pomknął na bramkę mistrza Bułgarii Łudogorca Razgrad i strzelił - lekko, technicznie, nad bramkarzem. Tak samo uderzał w 72. minucie, gdy po brzydkim faulu Bułgarów na Aleksandarze Tonewie sędzia podyktował rzut wolny z niespełna dwudziestu metrów. Piłka po uderzeniu Kaspera Hämäläinena leciała niespiesznie, ale za to została uderzona z chirurgiczną precyzją. Przeleciała nad murem i wpadła do bramki. Dwa gole, ale także kilka świetnych akcji - jak ta z 49. minuty, gdy bez kłopotu wygrał pojedynek biegowy z rywalem i podał do Mateusza Możdżenia, a ten trafił piłką w poprzeczkę - pokazały, że mamy w Lechu gracza nietuzinkowego: szybkiego, obdarzonego dobrym uderzeniem i umiejętnością celnego podania. Tak, to był mecz Kaspera Hämäläinena.

Trener Mariusz Rumak wystawił w meczu z Bułgarami skład zbliżony do optymalnego - o dziwo znalazł się w nim nie Bartosz Ślusarski, ale znów, podobnie jak we wcześniejszym spotkaniu z Rapidem Bukareszt, Vojo Ubiparip. Serb zagrał zaskakująco dobrze - nie było dla niego straconych piłek, a gdy podawał, to niemal zawsze celnie. Także dzięki jego pracy gra Lecha w pierwszej połowie wyglądała dobrze. Poznaniacy długo utrzymywali się przy piłce i próbowali szybkich zrywów. Sytuacji bramkowych, podobnie zresztą jak rywale, nie stwarzali sobie zbyt wielu. Pikanterii spotkaniu dodała sytuacja z 43. minuty, gdy po starciu Kebby Ceesaya ze Swietosławem Dijakowem na boisku do bitki wyrwały się... obie drużyny, z rezerwowymi bramkarzami włącznie. Do poważniejszych rękoczynów na szczęście nie doszło, skończyło się na małej szarpaninie i żółtej kartce dla obrońcy Lecha.

Po przerwie gra Lecha nieco siadła - to mistrzowie Bułgarii i liderzy tamtejszej ekstraklasy byli częściej przy piłce i kilka razy zagrozili bramce Jasmina Buricia. Sytuację uspokoił nieco drugi gol Kaspera Hämäläinena, ale gracze Łudogorca, wśród których nie było już ich największej gwiazdy, Brazylijczyka Marcelinho, strzelili kontaktowego gola po uderzeniu Słoweńca Romana Bezjaka z linii pola karnego. Na więcej już jednak nie było ich stać i to Lech mógł cieszyć się ze zwycięstwa oraz zajęcia siódmego miejsca w turnieju Marbella Cup. Wcześniej - przypomnijmy - stracił szansę na wyższą pozycję po porażkach 1:3 z dwoma rumuńskimi zespołami, Dinamem Bukareszt i Rapidem Bukareszt.

Lech Poznań - Łudgorec Razgrad 2:1

Lech: Burić - Ceesay, Wołąkiewicz (60. Linetty), Kamiński (46. Djurdjević), Henriquez (60. Kędziora) - Murawski (86. Drewniak), Trałka - Możdżeń, Hamalainen, Lovrencsics (68. Tonew, 89. Olejniczak) - Ubiparip (69. Ślusarski).

Łudogorec: Golubović - Aleksandrow (46. Stojanow), Genczew (58. Burgzorg), Hernandez (58. Milisawljewić), Djakow, Bakałow, Iwanow (46. Bezjak), Moti, Guldan (46. Barthe), Vitinha, Caicara

Z udziału Lecha Poznań w turnieju Marbella Cup wynikają wnioski:
Więcej o: