Sport.pl

Kasper Hämäläinen: Czuję, że jestem w krainie futbolu

- W Lechu jest profesjonalne żywienie, opieka fizjologów, dbanie o wypoczynek po treningu. To są detale, które sprawiają, że czuję, iż futbol w Polsce jest na wyższym poziomie niż w Szwecji czy Finlandii. No i jest tu najważniejszy - mówi Fin Kasper Hämäläinen, jedyny piłkarz kupiony tej zimy do ?Kolejorza?.
Marcin Wesołek: Jak się czujesz w Lechu Poznań?

Kasper Hämäläinen: Dobrze, zaskakująco dobrze, jak na pierwsze dni w nowym klubie. Z kolegami po raz pierwszy spotkałem się na lotnisku w Berlinie, skąd razem odlatywaliśmy tu, do Hiszpanii. Mam za sobą pierwsze treningi i pierwszy mecz. Z dnia na dzień moja aklimatyzacja w nowym otoczeniu postępuje. Wiadomo, że wszystko dla mnie jest nowe i wejście w zespół musi zająć trochę czasu, ale jestem dobrej myśli.

Trzymasz się blisko z Kebbą Ceesayem...

- Tak, jesteśmy prawie jak bracia (śmiech). To oczywiste i naturalne, z Kebbą znam się z naszego poprzedniego klubu [Djurgardens IF w Szwecji - przyp. red.]. Moja aklimatyzacja na pewno przebiega łatwiej dlatego właśnie, że w Lechu już grał Kebba, którego znam dobrze i prawie cały czas wszędzie z nim chodzę.

Jak duży był wpływ Kebby na to, że zostałeś piłkarzem Lecha?

- Gdy dowiedziałem się, że Lech mnie obserwuje i jest zainteresowany sprowadzeniem do Polski, zadzwoniłem do Kebby. Opowiedział mi sporo nie tylko o klubie, ale też o życiu w Polsce. Powiedział, że podoba mu się i żebym nie miał żadnych obaw przed przyjściem do Lecha. Na pewno więc jego wpływ na to, że jestem tutaj, był spory.

Co wiedziałeś o Lechu i polskiej lidze przed podpisaniem kontraktu?

- Szczerze mówiąc, niewiele. Albo prawie nic. Wiedziałem, że przede mną tylko jeden Fin grał w waszej lidze, to był Riku Riski, grał w Widzewie Łódź. Widziałem jeden czy dwa mecze w telewizji, ale powiedzmy sobie jasno: polska liga to dla mnie w zasadzie nieznane. Jeśli miałbym porównać to, co zastałem w Lechu Poznań, z tym, z czym miałem do czynienia w Szwecji, różnica jest spora. Mam tu na myśli poziom organizacji klubu - w Lechu wszystko jest o wiele bardziej profesjonalne: żywienie, opieka fizjologów, dbanie o wypoczynek po treningu... Nie wiem, czy to specjalność Lecha, czy standard w polskiej lidze, ale to są drobne detale, które sprawiają, że na razie czuję duży postęp. W ogóle odnoszę wrażenie, że Polska to kraj futbolu, w Finlandii i Szwecji, gdzie dotąd mieszkałem, to nie była najważniejsza dyscyplina sportu.

Transfer do Lecha jest dla ciebie dużym krokiem w karierze czy tylko przystankiem w drodze do jeszcze mocniejszego klubu z mocniejszej ligi?

- Jest za wcześnie, by to wszystko przesądzać. Wiadomo, że chciałbym się rozwijać jako piłkarz. Na razie za dobre miejsce do rozwoju uznałem Lecha Poznań, ale kto wie, co wydarzy się w przyszłości? Grałem w Djurgardens przez trzy lata, uznałem, że najwyższy czas na zmianę. Ważne dla mnie jest, żeby wszystko w moim życiu miało swój czas i miejsce, żeby odbywało się w odpowiedniej kolejności. Teraz jest to transfer do Lecha, a potem? Zobaczymy...

Nie jesteś bardzo młodym piłkarzem, w tym roku skończysz 27 lat. Nie za późno zdecydowałeś się na wyjazd ze Szwecji?

- Nie ma z góry ustalonego wieku, w którym powinno się podejmować takie decyzje. Każdy piłkarz jest inny, ja uznałem, że to właśnie teraz jest dobry moment na taki krok. Miałem 23 lata, gdy z Finlandii przeniosłem się do Szwecji. Zdaję sobie sprawę z tego, że to było troszkę za późno. Ale od tego czasu jestem właśnie taki lekko spóźniony (śmiech). Ale taka jest moja droga, mam nadzieję, że będzie mi na niej dobrze.

Jesteś uniwersalnym graczem - grywałeś i jako ofensywny pomocnik, jako skrzydłowy, a w reprezentacji nawet w ataku. Gdzie czujesz się najlepiej?

- Bez wątpienia jako klasyczna "dziesiątka", czyli piłkarz usytuowany za napastnikiem. Zdaję sobie sprawę, że to pozycja o wielkim znaczeniu w zespole. "Dziesiątka" to człowiek odpowiedzialny często za to ostatnie podanie, za otwieranie kolegom drogi do bramki. Wiedziałem, że Lech szuka gracza, który miałby spełniać taką rolę. Rozmawiałem już z trenerem, on widzi to tak samo. Mam być w Lechu "dziesiątką". Zrobię wszystko, by podołać temu zadaniu.

Masz za sobą pierwszy mecz w barwach Lecha, zagrałeś pół spotkania z Rapidem Bukareszt.

- Pierwsze minuty były nerwowe i ciężkie, nie bardzo rozumiałem się na boisku z kolegami. Ale po tych pierwszych minutach, gdy zdałem sobie sprawę z tego, że mogę dobrze podawać, cieszyć się grą i być częścią tego organizmu, zacząłem grać lepiej. Myślę, że zagrałem nieźle, oczywiście jak na pierwszy mecz.

Przed podpisaniem umowy z Lechem byłeś w Poznaniu na meczu z Legią. Jak wrażenia?

- Szok. Wiedziałem, że zobaczę ligowy klasyk, najważniejszy klubowy mecz w tym kraju. Ale nie spodziewałem się tego, co tam zobaczyłem. Stadion zrobił na mnie ogromne wrażenie, ponad 40 tys. fanów tworzyło atmosferę, którą nie znałem ze Szwecji. Tam tylko jedna para drużyn budzi takie emocje - moje do niedawna Djurgardens IF i AIK Solna. Ale ich meczów do tego Lech - Legia nawet nie da się porównać.

Więcej o:
Komentarze (1)
Kasper Hämäläinen: Czuję, że jestem w krainie futbolu
Zaloguj się
  • batissta92

    Oceniono 4 razy -2

    buahaha lech nie tak dawno przegral z Solną ;) a Slask dostal w dupe od helsinborga ;) krok w tył robi hamalainen w swej karierze sportowej

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX