Lech Poznań przegrał z Rumunami 1:3. Strzela Piotr Reiss, ale to za mało

Gol Piotra Reissa nie wystarczył. Porażką 1:3 z rumuńskim Dinamem Bukareszt rozpoczął swoje zgrupowanie w Hiszpanii i start w Marbella Cup zespół Lecha Poznań. Turnieju zatem już nie wygra.
Bywało, że Lech Poznań zajmował trzecie miejsce w tym tradycyjnym, zimowym turnieju rozgrywanym w hiszpańskiej Marbelli. Po porażce z Dinamem Bukareszt nie ma już na to szans w tym roku.

Kolejorz wyjechał na zgrupowanie w Hiszpanii, które ma go przygotować do rundy wiosennej. Poznaniacy zatrzymali się w Esteponie, a niedaleko stąd rozgrywany jest turniej Marbella Cup, do którego się zgłosili. Turniej jest tak pomyślany, że każdy rozgrywa w nim trzy spotkania. Lech zaczął od starcia z Dinamem Bukareszt, zespołem zaprawionym w bojach w Europie, choć tu osłabionym. Czterech graczy Dinama jest bowiem na pobliskim zgrupowaniu kadry narodowej Rumunii i grało w sobotę przeciwko Polsce.

Kolejorz nie miał takich problemów. Waldemar Fornalik nie powołuje do kadry Polski nikogo z Lecha. Wyjechał jedynie Luis Henriquez, który jest na zgrupowaniu Panamy. Zabrakło także Kaspera Hämäläinena - Fin nie mógł zadebiutować w Lechu, gdyż wciąż dochodzi do formy po kontuzji.

Poznaniacy starali się z Rumunami grać w sposób urozmaicony. Do gry włączali się gracze defensywni, ale poznaniakom brakowało szybkości i skuteczności. Bartosz Ślusarski i Gergo Lovrencscis (do czasu motor napędowy działań Lecha) zmarnowali dogodne okazje, natomiast Dinamo w 13. minucie wbiło Lechowi gola - strzelił go Alexandru Dandea.

Po przerwie najlepszy w szeregach rywali Mircea Axente wykorzystał słabą grę eksperymentalnie ustawionej obrony Lecha i podwyższył na 2:0. Po przerwie zresztą poznaniacy grali znacznie słabiej niż w pierwszej połowie. To jednak wtedy wykorzystali okazję do zdobycia gola, co wcześniej im się nie udawało. Dotąd słabo wykonywali stałe fragmenty gry, ale w 70. minucie doświadczony Piotr Reiss dostał znakomitą okazję, by to zmienić. Rzut wolny niemal z linii pola karnego był dla niego łakomym kąskiem. Lechita nie tyle strzelił, co niemal po koszykarsku wrzucił piłkę do siatki bramkarza Dinama.

Lech miał kontaktowego gola i szansę na dogonienie rywali, ale po zaledwie sześciu minutach za krótko wybita przez Szymona Drewniaka piłka trafiła pod nogi Rumuna Alexandru Curteanu. Ten uderzył i zdobył gola niezwykłej urody. Kolejorz przegrywał 1:3 i chociaż pod koniec spotkania stworzył jeszcze kilka dobrych okazji (np. Michał Jakóbowski za długo zwlekał z oddaniem piłki Vojo Ubiparipowi), to takich strat odrobić już nie mógł.

Po tej porażce Lech zagra w czwartek o godz. 11 z przegranym w meczu Torpedo Kutaisi - Rapid Bukareszt. To znów będą Rumuni, którzy ulegli Gruzinom rzutami karnymi. Przepadła niestety okazja do zagrania sparingu z Dynamem Kijów.

Lech Poznań - Dinamo Bukareszt 1:3 (0:1)

Bramki: 0:1 Dandea (13.), 0:2 Axente (54.), 1:2 Reiss (70.), 1:3 Curtean (76.)

LECH: Burić - Kędziora, Ceesay, Kamiński, Wołąkiewicz - Trałka, Murawski (59. Drewniak) - Lovrencsics (59. Ubiparip), Linetty (59., Możdżeń), Tonew (66. Jakóbowski) - Ślusarski (59. Reiss)

DINAMO: Balgradean (50. Naumovski) - Rus, Scutaru (88 Ionita), Dandea, Musat (88. Burnea) - Filip (46. Stratila), Boubacar (49. Ba, po czerwonej kartce), Munteanu (76. Roman), Curtean (81. Rotariu) - Cristea (72. Stanescu), Axente