Lech Poznań znowu przegrał z niżej notowanym rywalem. 0:1 w sparingu z Miedzią Legnica

Czy z faktu, iż przed wyjazdem na zgrupowanie do Hiszpanii poznański Lech raz jeszcze nie był w stanie wygrać z przeciwnikiem z pierwszej ligi należy wysnuć niepokojące wnioski? Uległ bowiem Miedzi Legnica 0:1. - Wyniki nas nie zadowalają, ale gramy rozumnie i twórczo, z niezłymi momentami atakiem - uważa drugi trener Lecha Poznań Jerzy Cyrak.
"Kolejorz" umówił się na sparing z Miedzią Legnica świetnie znanego w Poznaniu trenera Bogusława Baniaka, który w 2001 roku uratował Lecha przed degradacją do trzeciej ligi, a w 2002 roku wprowadził go z powrotem do ekstraklasy. Potem prowadził m.in. Wartę Poznań. Teraz trenuje Miedź Legnica, w której barwach gra także kilku byłych lechitów: Zbigniew Zakrzewski, Artur Marciniak i Mariusz Mowlik. Rosnąca w siłę Miedź ma awansować do ekstraklasy. Pytanie jednak, czy już w tym sezonie, bo na razie w Legnicy nie ma jeszcze odpowiedniej infrastruktury.

Natomiast stadionik we Wronkach ma infrastrukturę odpowiednią do tego, by grać tu sparingi zimowe. Lech zagrał tu wszystkie styczniowe sparingi - wygrany 3:0 z Zawiszą Bydgoszcz, przegrany 1:2 z Flotą Świnoujście, zremisowany 2:2 z Wartą Poznań i wtorkowy, w którym uległ 0:1 Miedzi Legnica. Ten mecz rozgrywany był po raz pierwszy bez śniegu i trzaskającego mrozu - na kilka dni przed wyjazdem lechitów na zgrupowanie do Hiszpanii ostra zima w Wielkopolsce zaczęła puszczać. Mecz z Miedzią rozegrano w temperaturze plus 3-4 stopni, na dość grząskim boisku. - Narzekać na murawę nie będziemy na pewno, bo jak na tę porę roku, boisko jest naprawdę niezłe - mówił jednak drugi trener Lecha Jerzy Cyrak.

Poznaniacy rozpoczęli w składzie: Kotorowski - Ceesay, Djurdjević, Cyfert, Henriquez - Trałka, Drewniak - Lovrencsics, Możdżeń, Olejniczak - Ubiparip. Tacy gracze jak Piotr Reiss, Bartosz Ślusarski, Rafał Murawski, Hubert Wołąkiewicz czy Aleksandar Tonew spokojnie czekali na druga połowę. Ich wejście zmieniło jakość gry ofensywnej Lecha, ale nie spowodowało zmiany wyniku ani poprawy skuteczności. Poznaniacy przegrywali już wówczas 0:1 po bramce Jakuba Grzegorzewskiego, który wykończył zagranie Piotra Madejskiego.

Zdaniem Jerzego Cyraka, wyniku tego nie udało się do końca meczu zmienić nie tyle z powodu złej gry Lecha, co słabej skuteczności. - Gra w ataku była momentami niezła - mówił. - Jesteśmy zadowoleni z tego, że gramy rozumnie. W meczu z Miedzią pokazaliśmy kilka ciekawych rozwiązań w ofensywie. Brakuje jednak skuteczności i nad nią mamy zamiar pracować.

Pokutują zatem stare grzechy Lecha, gdyż zajmuje on przecież wysokie miejsce w lidze mimo ciągłych kłopotów ze skutecznością. Przygotowania do ataku na pozycję mistrza kraju mają tej zimy w dużej mierze sprowadzać się do poprawy tej skuteczności. Akurat w spotkaniu z Miedzią lechici rzeczywiście zmarnowali kilka niezłych okazji - Piotr Reiss w końcówce spotkania trafił w słupek, Rafał Murawski był bliski zdobycia gola, a Karol Linetty posłał piłkę nad poprzeczką - jednakże większych problemem były chyba stałe fragmenty gry. Z dziewięciu rzutów rożnych może z dwa zostały wykonane tak, że stworzyły wielkie zagrożenie pod legnicką bramką. To właśnie - zdaniem Jerzego Cyraka - także jest do poprawy, ale już w Hiszpanii, do której lechici wyjeżdżają w sobotę po południu. Sparing z Miedzią Legnica kończył ich zimowe mecze na polskich boiskach, ale do czasu, gdyż po powrocie z Hiszpanii poznaniacy mają się tu jeszcze zmierzyć z Pogonią Szczecin.

W pierwszej połowie pojedynku z legniczanami zobaczyliśmy na lewej pomocy Bartłomieja Olejniczaka, natomiast po przerwie na prawą obronę wszedł znany już z meczów ligowych Tomasz Kędziora, a także Michała Jakóbowskiego, który pojawił się na skrzydle. - Oceniam ich grę pozytywnie, są blisko pierwszego składu, ale o sile Lecha jeszcze nie stanowią - ocenił Jerzy Cyrak. Co innego Karol Linetty, który niedawno podpisał umowę z "Kolejorzem". Mecz z Miedzią nie był jego popisem, jak kilka spotkań ligowych, ale młodziutki piłkarz znów wypadł obiecująco.

O sile ofensywnej Lecha stanowili jednak Gergo Lovrencsics w pierwszej fazie spotkania (potem gasł z każdą kolejną minutą) oraz Aleksandar Tonew w drugiej połowie. To on odpowiadał za większość skonstruowanych wtedy przez Lecha akcji, kilkakrotnie wrzutkami ze skrzydła uruchomił Bartosza Ślusarskiego. O Gergo Lovrencsicsu drugi trener Lecha mówi: - Na razie ma za dużo strat i nie zawsze podejmuje właściwe decyzje na boisku.

Lech pracował w Polsce nad taktyką i nieco nad motoryką, ale głównie poprzez wykonywanie zadań taktycznych. Teraz, w Hiszpanii przyjdzie czas na całą resztę.