Sport.pl

Hubert Wołąkiewicz: Porażki w sparingach też budzą niesmak

- Każdy chce wygrywać, więc porażki nawet w sparingach budzą niesmak, tym bardziej szkoda, że obóz kończymy porażką. Fajnie byłoby wygrać i w lepszych nastrojach wracać do domów - mówi obrońca Lecha Poznań Hubert Wołąkiewicz po przegranej 1:2 z Flotą Świnoujście.
Była to pierwsza porażka lechitów w okresie przygotowawczym. Wcześniej pokonali oni 3:0 Zawiszę Bydgoszcz, a w pierwszym piątkowym spotkaniu rezerwowy skład Lecha zremisował 2:2 z Wartą Poznań. - W okresie przygotowawczym nie przywiązuję raczej wagi do wyników. Po solidnych treningach nasze nogi są ciężkie - mówi stoper Lecha Hubert Wołąkiewicz. - Wiadomo jednak, że każdy chce wygrywać, więc porażki nawet w sparingach budzą niesmak, tym bardziej szkoda, że obóz kończymy porażką. Fajnie byłoby wygrać i w lepszych nastrojach wracać do domów. Musimy wyciągnąć wnioski, a ja wierzę, że będzie dobrze.

Hubert Wołąkiewicz mówił jeszcze o:

Golach dla Floty Świnoujście: - Szkoda tych straconych bramek. Pierwsza to efekt złej komunikacji między mną i Krzysztofem Kotorowskim. W efekcie Ivan [Djurdjević] zagrał praktycznie pod nogi napastnika rywali. Drugi gol padł po kontrataku, który powinniśmy szybciej przerwać i nie dopuścić do strzału. Piłka wpadła w tzw. krótki róg. Można powiedzieć, że obciąża konto Krzysia [Kotorowskiego], ale nie tylko on jest winien, a cała drużyna, bo powinniśmy zakończyć tę akcję Floty. Przede wszystkim trzeba jednak strzelać bramki, bo gdybyśmy wykorzystali połowę sytuacji, które mieliśmy, to spokojnie byśmy wygrali.

Słabej w wykonaniu Lecha Poznań drugiej połowie sparingu: - Nie, że nie mieliśmy pomysłu, jak ugryźć przeciwnika, tylko wdaliśmy się w grę Floty, która ustawiła się na swojej połowie i "waliła" długie piłki. Gdybyśmy grali tak jak w pierwszej połowie, czyli utrzymywali się przy piłce, szukali prostopadłych podań, to stworzylibyśmy sobie sytuacje. Ale niestety, nogi nam już "siadały", im bliżej było końca, dostosowaliśmy się do gry Floty i to było bardzo złe. Musimy to wyeliminować.

Sytuacji w obronie Lecha Poznań: - Nie wiem, czy są potrzebne wzmocnienia obrony. To już sprawa zarządu klubu. Jako piłkarz mogę tylko powiedzieć, że w każdej drużynie zawsze przyda się zawodnik, który przyjdzie i będzie wzmocnieniem zespołu. Natomiast trzeba pamiętać o tym, że Marcin Kamiński już właściwie wrócił do drużyny, trenuje z nami i zagrał właśnie w sparingu z Flotą Świnoujście. Również szybciej, niż można było zakładać, wraca do zdrowia Manuel Arboleda. Jego przerwa nie potrwa tak długo, jak to początkowo zapowiadano. Mamy nadzieję, że linia obrony będzie w lidze wystarczająco zgrana i podołamy zadaniu.

Nadziejach związanych ze zgrupowaniem w Hiszpanii: - Po porażce z Flotą trzeba się wziąć w garść i dalej pracować. Do czasu wyjazdu na drugie zgrupowanie całe zmęczenie powinno z nas zejść. Trochę czasu do startu rundy jeszcze zostało i wierzę, że będziemy optymalnie przygotowani do wiosny. Tak naprawdę to najważniejsze sparingi czekają nas w Hiszpanii. Tam wykrystalizuje się ten podstawowy skład i osiemnastka na pierwsze mecze. Będziemy grali na świetnych boiskach z wymagającymi rywalami i to oni zweryfikują, w jakiej formie jesteśmy przed ligą. Wierzę, że tamte mecze dobrze nas przygotują do wiosny i start w lidze będzie bardzo udany.



Więcej o: