Sport.pl

Marcin Kamiński: Nie jestem już młody

- Mój cel na wiosnę to miejsce w podstawowej jedenastce Lecha Poznań. Dopiero gdy uda mi się do niej wrócić, będę mógł znów zacząć myśleć o reprezentacji Polski - mówi obrońca ?Kolejorza? Marcin Kamiński
W czerwcu ubiegłego roku Marcin Kamiński był jednym z trzech piłkarzy Lecha Poznań na Euro 2012. Na mistrzostwach zagrał tylko Rafał Murawski, a młody stoper, wraz z Grzegorzem Wojtkowiakiem, oglądali mecze tylko z ławki rezerwowych. Po Euro nowy selekcjoner powołał Marcina Kamińskiego tylko raz, na towarzyski mecz z Estonią, w którym lechita nie zagrał. Został nawet odesłany do reprezentacji Polski U-21.

Z Marcinem Kamińskim rozmawiamy we Wronkach, gdzie Lech Poznań jest na krótkim zgrupowaniu. Piłkarz pojechał tam w środę, dzień po swoich 21. urodzinach. Po operacji stawu skokowego nie trenuje jeszcze z resztą drużyny.

ROZMOWA Z Marcinem Kamińskim, piłkarzem Lecha Poznań

Myślisz o powrocie do reprezentacji Polski?

- Oooo, to na razie temat odległy. Na razie myślę o tym, żeby odzyskać miejsce w składzie i żebym znów zaczął być traktowany jako podstawowy piłkarz Lecha Poznań. Dopiero gdy uda mi się to osiągnąć, będę mógł się zastanawiać nad tym, czy znów dostanę powołanie do kadry.

W grudniu 2012 roku selekcjoner Waldemar Fornalik zabrał na zgrupowanie wyróżniających się piłkarzy ekstraklasy. Był mecz z Macedonią.

- Nie wiem, czy w ogóle brałby mnie pod uwagę, bo żadnego sygnału od selekcjonera nie miałem. Nikt nie sugerował, że gdybym był zdrowy, pojechałbym na to zgrupowanie. I przyznam, że nie jest to teraz dla mnie najważniejsze. Skupiam się na Lechu.

Po Euro dostałeś tylko jedno powołanie do kadry, miałeś spadek formy. To przez brak normalnego urlopu ze względu na mistrzostwa?

- W jakimś stopniu na pewno, ale nie mogę powiedzieć, że przez udział w Euro i krótki urlop prezentowałem się tak, jak się prezentowałem. Coś się zacięło w mojej grze. Chcę jeszcze porozmawiać z trenerami i dowiedzieć się, co oni na ten temat sądzą. Czy spadek formy wynikał ze zmęczenia psychicznego czy fizycznego - na razie trudno mi samemu to oceniać. Z trenerami muszę też przeanalizować błędy, które popełniałem i mam nadzieję, że potem już będzie tylko lepiej.

Ta jesień nie była taka, jakiej oczekiwałem. Teraz pozostaje mi tylko zapomnieć o tym, skupić się na tym, co przede mną, i zacząć walkę o powrót do pierwszego składu. Chcę najpierw wrócić do dyspozycji, w której byłem na wiosnę ubiegłego roku, choć wiem, że stać mnie na jeszcze lepszą grę niż wtedy.

Ta słaba jesień przyszła po bardzo dobrej wiośnie w twoim wykonaniu.

- Tak, zdecydowanie, różnica była nawet między poszczególnymi meczami jesienią: po dobrym występie przychodził katastrofalny.

Chodzi o mecz z Legią?

- Nie ma co ukrywać: to był mój słaby występ. Wszyscy zagraliśmy tak, jak zagraliśmy, a ja popełniałem błędy przy straconych bramkach. I to takie błędy, że po obejrzeniu ich jeszcze raz na wideo jestem przekonany, że więcej takich nie popełnię. Takie rzeczy się zdarzają i teraz traktuję je jako nauczkę na przyszłość. Wyciągnąłem już wnioski na temat odpowiedniego ustawienia się na boisku, w tamtych sytuacjach byłem w złych miejscach. Do tego dochodzą szczególiki, nad którymi musimy pracować zawsze.

Jesteś jeszcze młodym zawodnikiem. Możesz liczyć na większy kredyt zaufania u trenera Mariusza Rumaka?

- Bardzo chcę się wystrzegać tych wahań formy, tym bardziej że mam wrażenie, że trener nie patrzy już na mnie jak na młodego zawodnika. Raczej traktuje mnie już jak piłkarza, który ma już jakieś doświadczenie, a co za tym idzie, powinien prezentować wyższy poziom.

Pewnie dlatego, że średnia wieku w Lechu bardzo ostatnio spadła.

- Spadła, ale jest pożytek z tak dużej liczby młodych graczy w zespole. Przede wszystkim dlatego, że młodzi zawsze bardzo chcą. Wiadomo, że nie wszystko zawsze im jeszcze wychodzi, ale jest u nich wielki zapał. Widzę, jak bardzo chcą pojechać na obóz do Hiszpanii. W ten sposób tworzy się rywalizacja, co dla drużyny jest na pewno bardzo dobre.

Ile czasu potrzebujesz jeszcze, by rozpocząć treningi z resztą zespołu?

- Do etapu, w którym będę mógł trenować normalnie z drużyną, potrzeba jeszcze dwóch-trzech tygodni. Od zabiegu minęło na razie pięć tygodni, a lekarze mówili mi wtedy, że przewidywany powrót do normalnych zajęć nastąpi po sześciu-ośmiu tygodniach. Najważniejsze jest dla mnie to, żebym w pełni sił pojechał na obóz do Hiszpanii, żebym tam mógł już normalnie rywalizować o miejsce w składzie. Podstawowa jedenastka Lecha wiosną to mój cel.

Wszystko goi się jak trzeba?

- Nikt nie mówi, że coś jest nie tak, więc zakładam, że wszystko jest w porządku. Teraz pracuję nad kondycją. Biegam na bieżni, ćwiczę na ergometrze wioślarskim. No i wzmacniam górne partie mięśni. Przede wszystkim muszę jednak doprowadzić tę kontuzjowaną wcześniej nogę do takiego stanu, żeby była równie silna jak ta zdrowa.

Masz szansę zdążyć na pierwszą wiosenną kolejkę?

- Jeżeli pojadę do Hiszpanii i będę gotów do gry w sparingach, które są tam zaplanowane, to liczę na to, że będę w stanie wywalczyć sobie miejsce w składzie już na pierwszy w tym roku mecz w ekstraklasie.

Szansa na to rośnie, bo Lech przez sporą część rundy będzie musiał sobie radzić bez kontuzjowanego Manuela Arboledy

- Szansa faktycznie jest większa przy kontuzji Manuela, ale przecież muszę sobie jeszcze na to miejsce zasłużyć, czyli wygrać walkę z Hubertem Wołąkiewiczem, Ivanem Djurdjeviciem czy Kebbą Ceesayem.

Trener Mariusz Rumak mówił, że do twojej kontuzji przyczynił się stan murawy przy Bułgarskiej.

- Pierwszy raz zerwałem więzadło w kostce w meczu z Legią Warszawa. Korki nie wbiły mi się dobrze w podłoże, więc może boisko jakoś zawiniło. Drugi uraz, po którym konieczna już była operacja, to już niestety konsekwencja tego, że zawodnik Śląska Wrocław upadł mi na nogę. Fakt, noga była osłabiona, ale bardzo chciałem grać w tym meczu, czułem, że mogę, ale nieszczęśliwie zdarzyło się tak, że rywal upadł akurat na tę część nogi.

Do operacji podszedłem ze spokojem. Uznałem, że jeśli musi być, to trudno. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że rehabilitacja przypadła na przerwę zimową i wracam teraz do treningów niemal równo z resztą zespołu. Walka o skład i tak zacznie się na dobre na obozie w Hiszpanii.

Więcej o: