Sport.pl

ZDARZYŁO SIĘ. Piłkarze Lecha Poznań nie wyszli na trening

Nikt nie zdawał sobie chyba jeszcze sprawy, że to koniec starego KKS Lech Poznań i początek nowej ery w dziejach klubu. Dwadzieścia lat temu strajk piłkarzy Kolejorza zapoczątkował zmiany, które doprowadziły do najbardziej kontrowersyjnego momentu w dziejach klubu.
Jeszcze w czerwcu 1992 roku Lech Poznań w imponującym stylu został mistrzem Polski. Choć sprzedał do Sportingu Lizbona najlepszego strzelca Andrzeja Juskowiaka, jeszcze jesienią 1992 roku plany poznańskiego klubu były imperialne - zakładały one wygranie w walce o Ligę Mistrzów ze szwedzkim IFK Göteborg i awans do lukratywnych rozgrywek, co miało mu przynieść krocie. Jak pamiętamy, z tych planów nic nie wyszło, a Kolejorz zaczął nie tyle burzliwie się rozwijać, co staczać.

Przemiany ustrojowe, do jakich dochodziło w całej Polsce po 1989 roku, dosięgły także Lecha Poznań. Jego związek z koleją, od dawna luźny, zaniknął zupełnie. Lech przekształcał się w klub prywatny - już nie nieoficjalnie, jak w latach 70. i 80., ale w majestacie prawa. To znaczyło jednak, że musi być samowystarczalny i znaleźć środki na swoją działalność.

Skoro nie w Lidze Mistrzów i europejskich pucharach, to gdzie?

Wokół Lecha zaczęło się kręcić wielu biznesmenów. Jednym z jego sponsorów był nieżyjący już Ryszard Górka, pojawiali się też inni. Może dlatego nikt w gruncie rzeczy nie był w pełni świadom tego, w jak opłakanym stanie są finanse klubu.

20 lat temu, 5 stycznia 1993 roku, piłkarze Lecha mieli się spotkać o godz. 11 na pierwszym treningu po świąteczno-noworocznej przerwie. Na trening w śniegu przyszli zmarznięci kibice, dziennikarze. Czekali na graczy, ale ci... na trening nie wyszli.

Dziennikarzom powiedzieli, iż postanowili zastrajkować, gdyż klub zalega im z wypłatami. Nie dostali pieniędzy za grudzień oraz premii za ostatnie mecze 1992 roku z Hutnikiem Kraków (wygrany aż 7:1) i Widzewem Łódź. Pieniądze miały być wypłacone przed Wigilią, ale nie zostały. Zawodnicy napisali do zarządu pismo z żądaniem wyjaśnień. Postawili także klubowi ultimatum - jeżeli do 4 stycznia zaległości nie będą uregulowane, rozpocznie się strajk. Pierwszy strajk w dziejach poznańskiego klubu.

Tak się też stało. - Chcemy spotkania z zarządem i wyjaśnienia sytuacji - powiedział tylko kapitan lechitów Kazimierz Moskal i cała drużyna została w szatni. Próbował z nią negocjować trener Henryk Apostel, który w tym czasie prowadził Lecha - bez skutku. Trener Apostel wydawał się zaskoczony postępowaniem piłkarzy. Odmówił skomentowania tej sprawy, choć przyznał, że i on nie dostał wynagrodzenia nie tylko za grudzień, ale także za listopad i październik. Nie dostał też premii za... 12 spotkań!

Lechici planowali zimą 1993 roku treningi w Poznaniu, a w lutym - wyjazd na zgrupowanie do Francji. Wszystko stanęło pod znakiem zapytania. Na dodatek do Niemiec wyjechali Jerzy Podbrożny i Jarosław Araszkiewicz, których widział w swoim składzie niemiecki zespół MSV Duisburg. Jerzy Podbrożny ostatecznie rozmyślił się i wrócił do Poznania, a krótko potem tłumaczył swoją decyzję. Jarosław Araszkiewicz został w Niemczech i podjął grę w Duisburgu. Gruchnęła także wieść, iż trener srebrnej drużyny olimpijskiej Janusz Wójcik chce ściągnąć do Legii Warszawa czołowego gracza Lecha Jerzego Brzęczka. Fani Kolejorza byli oburzeni, a Jerzy Brzęczek kategorycznie zaprzeczał, jakoby miał takie plany.

Lech Poznań na początku 1993 roku był najpopularniejszych klubem Wielkopolski, ale jednocześnie klubem, który przezywał największe problemy. Znacznie lepiej radziły sobie wspomagane - powiedzmy - dyskusyjnym kapitałem Olimpia Poznań i Sokół-Elektromis Pniewy. Chrapkę na ekstraklasę miała także Warta Poznań i ostatecznie, jak pamiętamy, do niej awansowała.

Lech Poznań chylił się ku upadkowi.

Strajkujący piłkarze Kolejorza spotkali się z prezesem Jerzym Borowiakiem i ostatecznie porozumienie udało się zawrzeć. Zawodnicy dostali zaległe pieniądze i wyszli na trening. Wydawało się, że wszystko jest już w porządku, ale kłopoty Lecha dopiero się zaczynały. Wkrótce do jego drzwi zapukało ponad 400 wierzycieli, komornik przyglądał się majątkowi. 16 czerwca 1994 roku Lech wykonał więc niezwykle kontrowersyjny manewr. Sekcja piłkarska wyodrębniła się z KKS Lech i powstał nowy klub PKP (Poznański Klub Piłkarski) Lech Poznań, a dawny KKS Lech miał zostać zlikwidowany.

Była to ewidentna ucieczka przed długami i wierzycielami, więc PZPN nie chciał się zgodzić na to, by PKP Lech mógł kontynuować tradycje KKS i zająć jego miejsce w ekstraklasie. - Jeżeli nie będzie innego wyjścia, wystartujemy jako KKS, ale to tylko przedłuży naszą agonię. Przygniecie nas garb długów - mówił wtedy dyrektor klubu Andrzej Menke.

Długo trwały przepychanki i walka na dokumenty między Lechem a PZPN, aż w końcu związek zgodził się na dopuszczenie do gry nowego tworu. KKS Lech przestał istnieć. Jego długi - również.

Czy chodziłeś(aś) na mecze Lecha dwadzieścia lat temu?
Więcej o:
Komentarze (1)
ZDARZYŁO SIĘ. Piłkarze Lecha Poznań nie wyszli na trening
Zaloguj się
  • maciej2538

    Oceniono 3 razy 3

    lech dwadzieścia lat temu miał proglemy finansowe ale grał o niebo lepiej niż teraz i a piłkarze nie mieli tak wygurowanych wymagan jezeli chodzi o kontrakty jak teraz wtedy piłkarze w lechu mieli umiejetnosci a nie mieli tak wysokich kontraktów dziśiaj piłkarzy interesuje tylko kasa a z umiejętnościami jest różnie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX