Pomoc dla Lecha Poznań. Amica wynajmie biura na stadionie?

Amica Wronki chce wynająć biura na stadionie przy ul. Bułgarskiej. Czynsz będzie płacić Lechowi Poznań, który - tak jak Amica - należy do Jacka Rutkowskiego.
Zbudowany na Euro 2012 stadion kosztował ponad 750 mln zł. Rok temu został przejęty od miasta przez Lecha Poznań i jego spółkę córkę Marcelin Management. Klub musi płacić rocznie 3,1 mln zł czynszu. W zamian może na stadionie zarabiać.

Lechowi dotychczas udało się wynająć ponad połowę pomieszczeń. Na stadionie działa centrum rehabilitacji, biuro ma związek piłki nożnej.

Dla klubu prawdziwym zastrzykiem gotówki może być jednak wynajęcie pomieszczeń przez Amicę Wronki. Producent kuchenek i piekarników, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, miałby przenieść do Poznania część swoich biur. Pod czwartą trybuną trwają już prace remontowe.

Amica należy do Jacka Rutkowskiego, mieszkającego w Niemczech biznesmena, jednego z najbogatszych Polaków. Ale Rutkowski jest też właścicielem Lecha Poznań, a jego syn Piotr zasiada w zarządzie klubu. Jedna z firm Rutkowskiego wynajmie więc biura od drugiej.

- Prowadzimy rozmowy z potencjalnymi najemcami. Pracujemy też nad przygotowaniem części powierzchni do ich potrzeb - mówi nam rzeczniczka Lecha Joanna Dzios.

- Chodzi o Amicę Wronki? - pytamy.

- Nie komentujemy planów innych firm. Prowadzimy szereg rozmów. O wynikach będziemy informować - ucina Dzios.

Milczy także Zdzisław Wiese, rzecznik prasowy Amiki Wronki: - Nie informujemy o prowadzonych negocjacjach.

- Nie wiem, czy biura wynajmie właśnie Amica, ale to realne - mówi tymczasem Jacek Masiota, prawnik Lecha Poznań, bliski współpracownik Jacka Rutkowskiego.

Klub potrzebuje pieniędzy, bo utrzymanie stadionu kosztuje. Sama miesięczna rata czynszu to 260 tys. zł. Dwa tygodnie temu informowaliśmy, że klub zalegał miastu z dwoma ratami. Gdy zaczęliśmy interesować się długiem, połowa została spłacona.

To jednak początek problemów. Lech korzysta na stadionie z prądu, wody i ogrzewania, ale rachunki wystawiane są Poznańskim Ośrodkom Sportu i Rekreacji. One płacą, a Lech zwraca im pieniądze. To jednak teoria, bo POSiR, jak informowaliśmy, kredytuje Lecha: zapłacił ok. 1,2 mln zł za media, z których na stadionie korzysta klub, ale nie otrzymał tych pieniędzy.

Miasto długu nie egzekwuje. - Za Lecha poręczył bank, gwarantując, że spłaci jego zobowiązania do wysokości 2 mln zł. Naliczamy więc odsetki i czekamy - tłumaczył nam szef POSiR Ryszard Żukowski. Od Lecha miał dostać zapewnienie, że ten niebawem sam spłaci wszystkie należności. Tyle że klub podważa wysokość rachunków za media. Jego rzeczniczka przekazała nam, że Lech może zapłacić, ale tylko 80 proc. należności.

- Czy to oznacza, że ktoś kradnie na stadionie prąd, wodę? - pytamy.

- Nikogo nie podejrzewaliśmy o kradzież - odpowiada Joanna Dzios. I precyzuje, że klub podważa rachunki tylko za energię cieplną: - Rozbieżności wynikają z różnicy pomiędzy mocą zamówioną a rzeczywistym zużyciem.

Co to oznacza? Joanna Dzios nie chciała nam wytłumaczyć.