Mariusz Rumak przyznaje, że źle ocenił grę Aleksandara Tonewa ze Śląskiem Wrocław

- Nie będę tolerował tego, że ktoś gra inaczej, niż miał grać - tak trener Lecha Poznań tłumaczył fakt, że w przerwie meczu ze Śląskiem Wrocław zdjął z boiska Aleksandara Tonewa. Teraz przyznaje, że źle ocenił Bułgara i nie wyklucza, że znów wystawi go w podstawowej jedenastce.
Przeciwko Śląskowi Wrocław cały zespół Lecha Poznań zagrał bardzo słabo. Największa krytyka spadła jednak chyba na Aleksandara Tonewa. W komentarzu wygłoszonym na gorąco po spotkaniu szkoleniowiec Kolejorza był zły na swojego skrzydłowego. Z boiska zdjął go już po 45 minutach. - Nie realizował zadań taktycznych, gubił piłkę. Miał grać zupełnie inaczej. Nie będę tolerował tego, że ktoś gra inaczej, niż miał grać. Rozumiem, gdyby była chociaż chęć realizowania zadań. Gdy nie było, trzeba było zareagować - mówił Mariusz Rumak.

- Nie zagraliśmy dobrze, a Aleks na dodatek nie wszystko robił tak, jak od niego oczekiwałem - wspominał w czwartek trener Lecha. Dodał jednak: - Po analizie wideo widziałem, że przy w pewnych momentach wszystko było OK. Czasami ocena pomeczowa nie jest w pełni trafiona. Nie chcę powiedzieć, że popełniłem błąd, zmieniając go, ale pełna analiza jest dopiero po obejrzeniu meczu na wideo. Tu wnioski się zmieniły.

Poznański trener podkreślił też: - To, że Aleks zszedł z boiska po pierwszej połowie meczu ze Śląskiem, nie znaczy, że nie wyjdzie w pierwszym składzie w Kielcach. Jest brany pod uwagę.

Inna sprawa, że Mariusz Rumak nie ma za bardzo w kim wybierać przed ostatnim meczem ligowym w tym roku. Spośród zawodników, których wystawiał już w Lechu na skrzydle, w Kielcach wykluczony jest występ Vojo Ubiparipa (Rumak: - Nie chodzi nawet sprawnie, więc co tu mówić o truchtaniu czy trenowaniu) i zawieszonego za kartki Mateusza Możdżenia. Z powodu kontuzji mięśnia przywodziciela nie ćwiczył też ostatnio Gergo Lovrencsics. Chorzy byli natomiast Bartosz Bereszyński i... Aleksandar Tonew.