Zamknięta trybuna na stadionie Lecha Poznań? Decyzja we wtorek

- Wojewoda Piotr Florek bardzo negatywnie ocenia to, co działo się na trybunach podczas meczu Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław. We wtorek odbędzie się spotkanie, na którym zapadną decyzje co do ewentualnego zamknięcia stadionu lub którejś jego części - mówi rzecznik wojewody wielkopolskiego Tomasz Stube.
Podczas piątkowego meczu Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław kibice Lecha odpalili dziesiątki zabronionych na polskich stadionach rac, a dym z nich spowodował przerwanie spotkania. Stewardów, którzy próbowali zapobiec rozwinięciu olbrzymiego transparentu zakrywającej większą część II trybuny, zadymiarze przepędzili, bijąc ich i kopiąc.

- Ocena tych zdarzeń jest bardzo negatywna, wojewoda zażądał raportu dotyczącego tych zdarzeń. We wtorek odbędzie się spotkanie z udziałem m.in. przedstawicieli klubu i służb zabezpieczających mecz. Po nim zapadną decyzje w sprawie ewentualnych konsekwencji - zapowiada rzecznik wojewody Tomasz Stube.

Prawdopodobną karą za wydarzenia, do jakich doszło na meczu ze Śląskiem, jest czasowe zamknięcie II trybuny stadionu Lecha, na której siedzą najbardziej zagorzali fani. Poznański klub taka kara może dotknąć dopiero w rundzie wiosennej - spotkanie ze Śląskiem było ostatnim w tym roku na Bułgarskiej. Najbliższy mecz w Poznaniu Lech rozegra w pierwszy weekend marca, a rywalem będzie Polonia Warszawa. Ostatni raz stadion Lecha był zamknięty w maju 2011 r. podczas meczu z Górnikiem Zabrze - była to kara za zadymy podczas finału Pucharu Polski w Bydgoszczy.