Piłkarz Lecha pytany o przerwanie meczu: To nic takiego nowego, była superatmosfera

- Jak odbierasz to, co działo się na trybunach, w tym przerwany mecz? - spytał Szymona Drewniaka, pomocnika Lecha Poznań, dziennikarz TVP Poznań. Piłkarz złego słowa na zachowanie publiczności nie powiedział, choć w pewnym momencie dym z rac uniemożliwiał kontynuowanie spotkania ze Śląskiem Wrocław.
- Nasi kibice są najwierniejsi, myślę, że najlepsi w Polsce - mówi 19-letni Szymon Drewniak. - To, co zrobili, to... nic takiego nowego, choć oczywiście konsekwencje będą wyciągnięte. Była superatmosfera. Z naszej strony była chęć, by wyszło jak najlepiej. Dziękujemy kibicom za wspaniały doping na zakończenie rundy - dodaje urodzony w Poznaniu piłkarz.

Szymon Drewniak o samej porażce Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław 0:3 opowiada tak: - To był jeden z naszych najgorszych meczów. Wyszliśmy do gry rozkojarzeni, nie byliśmy skoncentrowani. Między nami, między całymi formacjami były za duże odległości. Ta gra nie układała się tak, jak powinna. Zagrałem słabo jak cała drużyna. Starałem się grać jak najlepiej. Z przodu nie było za dużo ruchu, nie zawsze było do kogo zagrać, Bartek Ślusarski często musiał się cofać po piłkę.

Manuel Arboleda do kontuzji miał świetną formę. Mamy zawodników, którzy mogą go dobrze zastąpić, ale dzisiaj się to nie udało. Obrona nie funkcjonuje tak, jak powinna, szkoda punktów straconych u siebie, mam nadzieję, że wygramy w Kielcach.

Myślę, że moja zmiana to był taktyczny ruch ze strony trenera. Wystawił dwóch napastników, a nie jednego. Takie mecze się zdarzają i wyciągniemy z niego wnioski i konsekwencje.

Gdy gra się na wyjeździe, jest mniejsza presja. W gościach wygraliśmy trzy spotkania z rzędu. Ciężko mi powiedzieć, czy to presja ze strony swoich kibiców i stadionu, ale musimy się odblokować i lepiej punktować w najlepszej rundzie.

Jeśli przez zachowanie publiczności mecz jest przerywany, to...