Lech Poznań - Śląsk Wrocław. Mecz na przełamanie złej passy?

Po dwóch z rzędu porażkach u siebie Lech Poznań podejmuje mistrza Polski Śląsk Wrocław. Wiosną Kolejorz przełamał się właśnie w starciu z nim - wygrał po sześciu meczach bez gola i pięciu porażkach
Poznańscy kibice, którzy w niedzielę oglądali mecz Śląska Wrocław z Jagiellonią Białystok, mogli sobie przypomnieć początki Lecha za kadencji Franciszka Smudy i mecz z Cracovią.

Wtedy Kolejorz ze stanu 0:3 w 74. minucie doprowadził do remisu 3:3 (strzelił nawet gola na 4:3 niesłusznie nieuznanego przez sędziego i ostatecznie przegrał). W ostatniej kolejce ligowej to najbliższy rywal poznaniaków, czyli Śląsk Wrocław był tym, który do 70. minuty prowadził trzema golami i mimo to nie wygrał. - Zmarnowali przewagę trzech bramek, ale nie chcę publicznie oceniać, dlaczego. Problemy z kondycją to może być zasłona dymna. A jeden z piłkarzy, który o tym mówi [Piotr Ćwielong - red.], nie powinien tego robić na łamach prasy, a prosto w oczy panu Orestowi Lenczykowi i to wtedy, gdy był jeszcze trenerem - mówi zdecydowanie trener poznaniaków Mariusz Rumak.

Lech w tym sezonie nie umie odrabiać strat, ale w przeciwieństwie do Śląska Wrocław raz zdobytego prowadzenia nie marnuje. Jedynym przypadkiem, gdy stracił punkty, choć prowadził, był mecz z Pogonią Szczecin. Właśnie to spotkanie szkoleniowiec "Kolejorza" nazywa nauczką. - Wtedy mieliśmy przewagę jednego zawodnika, ale nie wykorzystaliśmy tego. Graliśmy dobrze, ale nie wygraliśmy, nie umieliśmy zrobić sobie miejsca na boisku - przypomina. - Dlatego przeciw Podbeskidziu celowo oddaliśmy piłkę rywalom, zrobiliśmy więcej miejsca napastnikom, tak zdobyliśmy dwa gole. W drugiej połowie wydawało się, że Lech gra słabo, że nie może utrzymać się przy piłce, a takie było założenie trenera. Nie do końca jesteśmy przygotowani, by grać otwartą piłkę - przyznaje szkoleniowiec.

Lech w Bielsku-Białej wygrał 3:2 i jeśli można go pochwalić za grę w ofensywie, to za błędy w obronie trzeba zganić. - Były momenty i dobre, i słabe, te złe wskażę. Ale też ich pochwalę, choćby za ostatnie pięć minut, gdy zagrali praktycznie perfekcyjnie. Spotkamy się w zamkniętym pomieszczeniu i sobie o tym porozmawiamy - opowiada Mariusz Rumak.

W dwóch rozmowach przy jeszcze szczelniej zamkniętych drzwiach wzięli w tym tygodniu udział przedstawiciele Śląska Wrocław, wciąż aktualnego mistrza Polski. Na jednej z nich (podobno z góry zaplanowanej) był u prezydenta miasta Rafała Dutkiewicza czeski trener Stanislav Levy. Druga skończyła się rozwiązaniem kontraktu z Patrikiem Mrazem. Słowacki piłkarz według informacji "Faktu" kilka dni temu przyszedł na trening pod wpływem alkoholu, a jego zachowanie podzieliło zespół. Klub zdementował, że Słowak miał być alkoholikiem, a jednocześnie... rozwiązał z nim umowę za porozumieniem stron.

Jeśli chodzi o porozumienie na boisku, trener Mariusz Rumak najbardziej obawia się stałych fragmentów gry Śląska i pary dwóch bardzo dobrych pomocników. - Sebastian Mila świetnie podaje, a Przemysław Kaźmierczak to wykorzystuje - ocenia.

Początek meczu Lech Poznań - Śląsk Wrocław w piątek o godz. 20.45 na stadionie miejskim przy ul. Bułgarskiej. Transmisje na Canal+ Sport i Polsat Sport, relacja na POZNAN.SPORT.PL.