Sport.pl

Mecz jak zły sen dla ?Kolejorza". Lech Poznań - Legia Warszawa 0:3 do przerwy, ostatecznie 1:3!

40 632 osoby przyszły na mecz Lecha Poznań z Legią Warszawą i obejrzały coś, czego długo nie zapomną - przegraną ?Kolejorza" w starciu z odwiecznym rywalem i konkurentem do mistrzostwa - Legią Warszawa. Rozsypała się obrona, a poznaniacy byli w stanie wbić jej jedną bramkę, i to przy stanie 0:3. Najbardziej niezwykłe jest to, że gdyby jednak mieli choć jednego napastnika z prawdziwego zdarzenia, to nawet w tym meczu mogli jeszcze powalczyć o odrobienie strat i wynik 3:3.
Jeśli mecz Lecha Poznań z Legią Warszawa był zapowiadany jako pojedynek najlepszego ataku w Polsce z najlepsza obroną, to w takim razie przewaga owego ataku nad ta obrona była bardzo duża. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że w obronie "Kolejorza" zabrakło opoki - Manuela Arboledy, który w piątek zerwał tragicznie więzadła krzyżowe, gdy źle postawił nogę na treningu, i do końca sezonu pewnie na boisko nie wróci - to i tak trudno wytłumaczyć harce, jakie wyprawiała w poznańskim polu karnym warszawska Legia. Komplet widzów na stadionie, wielkie oczekiwania, wiele dni przygotowań, po czym najpierw Jakub Kosecki dochodzi do dalekiego podania Jakuba Wawrzyniaka i wbija Lechowi gola już w 11. minucie, a kilka chwil później Legia poprawia na 2:0, a Michał Żyro i Jakub Wawrzyniak roznoszą jego obronę na strzępy.

Jak to wytłumaczyć? Najlepsza obrona w Polsce bez Manuela Arboledy nie istnieje czy też owo określenie "najlepsza" było dotąd na wyrost? Bo przecież jakby tego było mało, młody legionista Dominik Furman ni to strzałem, ni dośrodkowaniem omal nie wrzucił Jasminowi Buriciowi piłki pod poprzeczkę z ostrego kąta.

Wiara w to, że Lech Poznań jest drużyną zbilansowaną i już potrafi nawiązać walkę o mistrzostwo z Legią Warszawa. A gdy próbowała się podnieść, Hubert Wołąkiewicz podał piłkę do Daniela Ljuboi tak, że ten mógłby bez problemu strzelić kolejną bramkę. Nie zrobił tego. Ostatnie promyki zgasił Miroslav Radović, który bezkarnie wjechał w pole karne "Kolejorza" w 32. minucie i strzelił trzecią bramkę. Wyglądało to trochę jak rajd wyżej rozwiniętego technicznie piłkarza przeciwko zupełnie niedouczonym debiutantom.

Lech Poznań miał w tej połowie jeszcze kilka dobijających dla swoich kibiców wiadomości. Wysyłał je w stronę trybun chociażby Bartosz Ślusarski, który sam miał dość okazji pod bramką Legii, aby wyrównać. Pudłował karczemnie. Gergo Lovrencsics ogrywał legionistów, mijał jak paliki, dogrywał, a tam... pudło za pudłem. Skuteczność Lecha trudno było nawet porównać ze skutecznością Legii. Przy tak ustawionej artylerii i tak do tego podziurawionych zasiekach obronnych nie było w ogóle mowy o nawiązaniu walki. Pozostawało spróbować uniknąć kompromitacji, o której za chwilę będzie mówić kąśliwie i złośliwie cała Polska, wypominając Lechowi rozbujałe ego, które kazało mu myśleć o mistrzostwie kosztem zespołu nokautującego go na jego stadionie. Przypominały się rozmaite koszmary z przeszłości - od porażki 0:6 z Legią u siebie z 1956 roku, o czym pewnie niewielu pamięta. To od tamtego meczu rozpoczęły się animozje między obydwoma klubami. Przypominały się historie ciut bardziej pokrzepiające - 1:5 u siebie z Zawiszą Bydgoszcz w 1989 roku, które nie przeszkodziło Lechowi w sięgnięciu po tytuł; albo całkiem niedawny mecz z Cracovią za trenera Franciszka Smudy, gdy Kolejorz przegrywał 0:3, a jednak wyrównał na 3:3 (by ostatecznie po błędnej decyzji arbitra przegrać).

Lech trenera Mariusza Rumaka jednak takich możliwości jak drużyna trenera Franciszka Smudy nie miał.

Wejście Aleksandara Tonewa na drugą połowę od razu doprowadziło do najbardziej dynamicznej akcji w meczu i strzału Vojo Ubiparipa, ale także on nie zakończył się bramką. Serb aż podskoczył i machnął pięścią we wściekłości, ale skuteczności Lecha to nie poprawiało i było tylko oznaką bezradności drużyny.

Złe wieści nadchodziły z murawy w ekspresowym tempie. Po godzinie gry w polu karnym Legii padł ze skręconą nogą Łukasz Trałka. Wyglądało to źle i tak się też skończyło - zmianą. Na boisko wejść musiał Ivan Djurdjević. Wyglądało to fatalnie i gdyby nie Jasmin Burić, Michał Kucharczyk mógł strzelić i czwartego gola.

Kwadrans przed końcem nastąpiło coś, co mogło być zwrotem w meczu, o ile wydarzyłoby się wcześniej. Ten młodzian, 17-letni Karol Linetty pięknie zagrał piętką, a Bartosz Ślusarski wreszcie strzelił gola z bliska, choć i tym razem piłka odbiła się od poprzeczki. Stadion krzyknął z radości, a trener Mariusz Rumak od razu zareagował - zdjął utykającego Marcina Kamińskiego, przesunął do środka Kebbę Ceesaya, a Mateusz Możdżeń znalazł się na prawej obronie. "Kolejorz" nie ustawał w wysiłkach, nacierał, ale wciąż więcej goli nie padało. A akcje Bartosza Ślusarskiego skłaniały do wniosku, że gdyby Lech miał choć jednego napastnika na dobrym poziomie, nawet w tym fatalnie układającym się meczu mógłby jeszcze spróbować powalczyć o piłki.

Kibice "Kolejorza" wyglądali na oszołomionych, niedowierzających w to, co widzą. Gdy szok minie i przyjdzie poniedziałek, trudno będzie przejść nad tym wynikiem do porządku dziennego...

JAK OCENIACIE TO, CO SIĘ STAŁO?

Więcej o:
Komentarze (22)
Mecz jak zły sen dla ?Kolejorza". Lech Poznań - Legia Warszawa 0:3 do przerwy, ostatecznie 1:3!
Zaloguj się
  • ciamciara35

    Oceniono 42 razy 32

    W zasadzie można powiedzieć, że mecz się zakończył już po pierwszym kwadransie spotkania, którego bohaterem był Jakub Wawrzyniak - to on wypracował pierwszą bramkę, a drugą sam strzelił. Lech nawet nie grał źle, miał swoje sytuacje przecież. Tylko że w ataku gra w Lechu Ubiparip ze Ślusarskim (ten gdyby był rasowym napastnikiem to już w pierwszej połowie mógł mieć dwie bramki na koncie), a nie Rudniev i Lewandowski jak to w przeszłości bywało. Żal trochę tych 40 tysięcy kibiców. Pozdrawiam, www.stadion.bielsko.pl

  • arawak78

    Oceniono 45 razy 21

    Prawdopodobny punkt widzenia zarządu Lecha i jego marionetki trenera:
    Bardzo dobre spotkanie w którym zabrakło nam nieco szczęścia. Były sytuacje i w zasadzie gdybyśmy wygrali 5:4 Legia nie mogłaby mieć do nikogo pretensji. Mimo niekorzystnego wyniku mecz ten pokazał, że idziemy w dobrym kierunku. Stawiamy na młodzież a jednocześnie nie zapominamy o doświadczeniu tak by młodzież ta miała od kogo czerpać najlepsze wzorce.
    Znakomite spotkanie rozegrał dziś Bartek Ślusarski, który nie tylko strzelił kolejną bramkę, ale też imponował łatwością w dochodzeniu do sytuacji bramkowych. Jego dzisiejszy występ potwierdził, że kogo jak kogo, ale napastników na chwile obecną nie potrzebujemy.

    Punkt widzenia kibiców Lecha:
    K.... ja pie....
    Rutkowski ty ch... Rumak wyp......

  • jacniew70

    Oceniono 17 razy 15

    Jak mantre powtarzam: druzyna jest z roku na rok systematycznie oslabiana. Nie ma napastnika!!! Rudnevs strzelil by przynajmniej polowe zmarnowanych setek Slusarza...

  • trottel

    Oceniono 27 razy 13

    "wypominając Lechowi rozbujałe ego, które kazało mu myśleć o mistrzostwie kosztem zespołu nokautującego go na jego stadionie. "

    Przypomnę że rok temu legia rozniosła innego kandydata na majstra - Ślask. i co ? i g...no

  • chateaux

    Oceniono 34 razy 8

    Wbrew wynikowi, uwazam że Lech zagrał dobry mecz, a o jego rezultacie przesądziły dwie rzeczy. Brak napastnika z prawdziwego zdarenia, oraz facet ktory nie powinien w obronie wyjsc poza Młoda Ekstraklase.

    Slusarski mial 4 niemal 100-procentowe okazje, wykorzystal tylko jedną, a i ta w taki sposob, ze byłem już pewny ze i ta zmarnuje - calkowicie psim swędem wpadla ta bramka. Gdyby na jego miescu był prawdziwy razowy egzekutor, Legia pojechala by do Warszawy z 4 bramkami w worku na kiju, a nie z 3 punktami.

    Kamiński - koszmar. Dokladni ligowy rok temu, rowneiz w meczu z Legi na Bułgarskiej popelnial identyczne błedy. Ale wowczas Canał+ chwalil go - zapewne aby wcisnąć tą beznadzieję do pierwszego skladu na stałe - wiec Kaminski zostal okrzykniety nadzieja Lecha, podczas gdy jest zwyczajnie marnym obrońcą.

    Linetty, przez caly mecz sie nie sprawdzal, ale tą jedną bramkową piętą którą podał do wychodzącego na pozycję Wołąkiewicza, pokazał ze z wiekiem może z niego cos wyrośnie.

  • psoroka

    Oceniono 21 razy 5

    Hi hi :-).

    Legia!

  • psoroka

    Oceniono 16 razy 2

    Szacunek dla Legii za to, że jako jedna z niewielu - jeśli nie jedyna w Ekstraklasie - po zdobyciu bramki nie cofa się i nie gra na czas (albo robi tego bardzo niewiele). Popatrzmy na to, co pokazała Jagiellonia, czy Piast w Warszawie - zdobyta bramka i od razu kontuzje, celebrowanie wybijania piłki itp, itd.

    Legia!

  • jebac_lecha

    Oceniono 7 razy 1

    niech znikną gdzieś w okręgówce...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX