Najbardziej pamiętne mecze Lech - Legia w Poznaniu. Rok 1939

Mecze Kolejorza z Legią nie zawsze dotyczyły pojedynków z Legią warszawską. Przed wojną głównym rywalem kolejarzy była Legia, ale... poznańska. Wojskowy klub z Wildy rozgrywał swoje mecze na Łęgach Dębińskich, a ostatni pojedynek Kolejorza z poznańską Legią w kwietniu 1939 roku - niemal w przeddzień słynnego przemówienia Józefa Becka o honorze - przeszedł do historii.
Lech nie nosił wówczas obecnej nazwy. Nie nosił także nazwy Lutnia, pod którą powstał 17 lat wcześniej - w roku 1922. W 1934 roku została zalegalizowana dotychczasowa luźna współpraca Ligi z koleją, a dokładniej jej militarystyczną przybudówką - Kolejowym Przysposobieniem Wojskowym, czyli KPW. Drużyna zaczęła się szybko rozwijać, przeniosła się także na nowy stadion na Dębcu (wzniesiono go z okazji Igrzysk Sportowych Kolejarzy), w dużej mierze budowany w... czynie społecznym, który kojarzy się nam raczej z Polską Ludową, a nie przedwojenną.

KPW Poznań grało wtedy w A-klasie, czyli bezpośrednio na zapleczu ekstraklasy. Kolejarze toczyli ambitny bój o to, aby najpierw wygrać regionalne kwalifikacje, a następnie stanąć do pojedynków barażowych o ekstraklasę, w której Poznań reprezentowała wówczas tylko Warta - mistrz kraju z 1929 roku i wicemistrz z 1938.

Na szczeblu regionalnym KPW miało wielu rywali, ale głównym była Legia Poznań. To ona regularnie triumfowała w rozgrywkach A-klasy i biła się w barażach - zawsze nieskutecznie. Przed sezonem 1938/1939 zespół KPW się wzmocnił. Odszedł bramkarz i trener Węgier Laszlo Marcai (zwany w Polsce Władysławem Markiem), a jego miejsce zajął obrońca Klemens Pawlak. To on prowadził zespół do kolejnych zwycięstw w regionie, np. 7:1 z Pentatlonem Poznań, 5:1 ze Stellą Gniezno, 3:1 z Polonią Poznań. Jedynie Legia znów okazała się za mocna - na stadionie na Wildzie wygrała 4:2. O wszystkim miał zadecydować rewanż na Dębcu, 23 kwietnia 1939 roku.

Nie wiemy, co dokładnie działo się tamtej niedzieli na Dębcu, ale prasa zamieściła notatki sugerujące, że "było nerwowo". Zapewne interakcja kibiców z piłkarzami i sędziami musiała być żywa, bowiem wielka szansa wymknęła się kolejarzom z rąk. KPW prowadziło 2:0 po golach Romana Przybylskiego i Edmunda Białasa. Było blisko zwycięstwa nad zespołem zielono-białych z Legii i awansu!

Legia ruszyła jednak do natarcia i udało się jej wyrównać. To wtedy doszło do jakichś utarczek z udziałem kibiców, z których wielu wywodziło się z dębieckiego i wildeckiego proletariatu. Była to pierwsza zadyma na meczu dawnego Lecha z Legią. Przyczyną bójki była zapewne jakaś decyzja sędziego. Mecz dokończono, a KPW nie zdołało wygrać.

W 1940 roku polska ekstraklasa miała zostać jednak powiększona i mówiło się o tym, że rozwijające się dynamicznie KPW Poznań może zagrozić w walce o awans Legii. KPW potrafiło wszak w meczu sparingowym rozbić bardzo silną Polonię Warszawa aż 5:0. Tak, rok 1940 miał już należeć do kolejarzy, a nie wojskowych...

KPW Poznań - Legia Poznań 2:2 (0:0)

Bramki: 1:0 Przybylski (50.), 2:0 Białas (65.), 2:1 Przybyłowicz (?), 2:2 Markiewicz (?)

KPW: Tomiak - Böttcher, Dusik, Pawlak, Tarka, Jezierski, Frąszczak, Atlasiński, Przybylski, Płotka, Białas

Na podstawie książki "Najsłynniejsze mecze Lecha Poznań".